Karpie dla jednych za drogie, dla innych za tanie

    Karpie dla jednych za drogie, dla innych za tanie

    Zdzisław Surowaniec

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Połów karpi w gospodarstwie rybackim w Antoniówce.

    Połów karpi w gospodarstwie rybackim w Antoniówce. ©Z. Surowaniec

    Klienci zachwyceni są niskimi cenami karpi w supermarketach. Za to właściciele gospodarstw rybackich klną w żywy kamień.
    Połów karpi w gospodarstwie rybackim w Antoniówce.

    Połów karpi w gospodarstwie rybackim w Antoniówce. ©Z. Surowaniec

    Bo przy niskich cenach ryb upragniony zysk staje się fata morganą, czyli złudzeniem wody dla sprawionych na pustyni.

    Marian Słowiński, właściciel gospodarstwa rybackiego Grądy w Budzie Stalowskiej koło Tarnobrzegu, zapytany jaki był ten rok dla producentów karpi odkrzykuje: - Fatalny, fatalny! - Z powodu pogody? - dociekaliśmy. - Nie, z powodu hipermarketów, które zaniżają ceny ryb - odpowiedział.

    NISKIE CENY

    Ciśnienie mu rośnie, kiedy widzi, jak w hipermarketach cena żywego karpia spadła do 7,40, 7,20 zł za kilogram. - Gdy muszę zapłacić osiemset złotych za tonę pszenicy, to taka cena karpia jest poniżej kosztów produkcji - mówi niemal zrozpaczony.

    Szanujący się polscy właściciele gospodarstw rybackich karmią ryby naturalnymi paszami zbożowymi. Ryba rośnie wolno, trzy lata, ale jest smaczna i zdrowa. Na koszty wpływ ma nie tylko żywienie, ale także przewożenie ryb, które zgodnie z warunkami unijnymi musi się odbywać w specjalnych pojemnikach z dotlenianą wodą.
    Klienci oczekują, że przyniosą do domu żywego karpia. Więc producenci muszą się ostrożnie obchodzić z rybami, od wyciągania ich ze stawu, po przewóz i ekspozycję w sklepie. A że obraca się tonami ryb, nie jest to takie proste.

    JAK NAJPROŚCIEJ

    Kiedy Marian Słowiński po eksplozji złego humoru nieco łagodnieje, pytam go o ulubiony przepis na karpia. Odpowiada, że nie należy cudować, tylko przygotować rybę jak najprościej. - Wrzucić posolone dzwonka na rozgrzany olej i usmażyć - daje najprostszy przepis.

    Kto chce mieć więcej aromatów, może do środka ryby włożyć pokrojoną cebulę, dosmaczać solą, pieprzem i usmażyć na masełku. To już przysmak rodem z Budy Stanowskiej.
    Mieczysław Stec ze Stalowej Woli ma słynne gospodarstwo rybackie w niezwykłym miejscu, bo w Antoniówce. Wodę w stawach zasila źródło bijące od kapliczki świętego Antoniego. A ta woda, wspomagana modlitwą, ma moc uzdrawiania wszelkich dolegliwości.

    DIETETYCZNY KARP

    Pan Marian przyznaje, że wyszedł ze szpitala, po problemach zdrowotnych. - I łapię powietrze jak karp wyjęty z wody - mówi z humorem. - Każdemu się wydaje, że prowadzenie gospodarstwa rybackiego to siedzenie z wędką na brzegu, a to ciężka harówka i wielka odpowiedzialność za ludzi i delikatny towar - zapewnia.
    Kiedyś propagował karpia po zaklikowsku czyli przyprawionego dzwonka zalanego jajkiem wymieszanym z żółtym serem i zapieczonego. Teraz jest na diecie i ma inny przepis. - Wrzucam karpia do aromatycznego rosołu, gotuję wolno piętnaście do dwudziestu minut i jest gotowy. Żadnych sosów, no może odrobina masła, a na pewno uroku takiemu karpiowi dodadzą ugotowane jarzyny - gwarantuje.

    Zdaniem pana Mieczysława ten rok zaczął się kiepsko, bo wiosna nie mogła się przedrzeć i przyszła późno. No, ale lato nie przypiekało zanadto, ryba rosła ładnie. Na polskim rynku największe wzięcie na świąteczny stół mają karpie od jednego kilograma do dwóch. W przeciwieństwie do Czech czy Niemiec, gdzie kupowane są duże karpie powyżej 2,5 kg, hodowane cztery lata.

    SZYBKO, PÓKI ŻYWE

    Pan Mieczysław nie powinien się denerwować, bo z trudem odzyskuje zdrowie, ale jemu też humor psują sieci sklepowe, zaniżające ceny karpi. - Sieci są dobre, jeśli chodzi o odbiór ryb, bo biorą ich duże ilości, ale ceny mają takie, że hodowla staje się nieopłacalna - uważa.

    Prawdopodobnie z powodu niskiej ceny karpi w hipermarketach znikną z targów pojedynczy handlarze ryb, przywożący ich po kilkadziesiąt kilogramów. - Wyzwaniem dla hodowców jest dostarczenie na rynek w krótkim czasie tysięcy kilogramów żywych ryb w krótkim czasie - uważa Mieczysław Stec. Nasi sąsiedzi kupują ryby już przygotowane do konsumpcji. U nas tradycja nakazuje przynieść do domu żywego karpia i dopiero tu się z nim rozprawić.
    Jakie są oznaki tego, że karp jest zdrowy? - Jest czysty, bez okaleczeń, żywotny i pokryty śluzem - wylicza pan Mieczysław. Reszta czyli zrobienie z niego głównego dania na świąteczny stół zależy od gustu i domowej tradycji.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo