Krew to bezcenny dar

    Krew to bezcenny dar

    Magdalena MAŁODZIŃSKA

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Szóstka wyróżnionych mielczan. Od lewej: Bogusław Kołacz, Jan Przybylski, Franciszek Sajek, Karol Koźbiel, Józef Simiński i Stanisław Pociask.

    Szóstka wyróżnionych mielczan. Od lewej: Bogusław Kołacz, Jan Przybylski, Franciszek Sajek, Karol Koźbiel, Józef Simiński i Stanisław Pociask. ©M. Małodzińska

    Są powody do dumy - już ponad 220 litrów krwi oddało sześciu honorowych krwiodawców z Mielca.
    Szóstka wyróżnionych mielczan. Od lewej: Bogusław Kołacz, Jan Przybylski, Franciszek Sajek, Karol Koźbiel, Józef Simiński i Stanisław Pociask.

    Szóstka wyróżnionych mielczan. Od lewej: Bogusław Kołacz, Jan Przybylski, Franciszek Sajek, Karol Koźbiel, Józef Simiński i Stanisław Pociask. ©M. Małodzińska

    To jeden z najlepszych wyników na Podkarpaciu. Sześciu wspaniałych: Bogusław Kołacz, Jan Przybylski, Franciszek Sajek, Karol Koźbiel, Józef Simiński oraz Stanisław Pociask są teraz dumą Mielca.

    Za niesienie pomocy od 35 lat doczekali się też specjalnych wyróżnień. 13 grudnia na gali z okazji 50-lecia Honorowego Dawstwa Krwi Polskiego Czerwonego Krzyża w Rzeszowie odznaki wręczył im wojewoda podkarpacki Mirosław Karapyta. Aby otrzymać odznaczenie trzeba było nie tylko oddać dużo krwi, ale też udzielać się społecznie w propagowania idei krwiodawstwa.

    Mielec w czołówce

    Dzięki takim osobom w mieście od lat nie brakuje krwi. Mało tego, często ratuje ona życie mieszkańcom innych miast. Na przykład Rzeszowa, gdzie wciąż brakuje tego najcenniejszego leku.
    O pozycji Mielca najlepiej świadczą liczby - podczas tegorocznych Honorowych Dni Krwiodawstwa NSZZ "Solidarność" w Mielcu oddano aż 98 litrów krwi. Jak mówi Bogusław Kołacz, który jest krwiodawcą od 35 lat, można mówić o sporym sukcesie. Zwłaszcza, że - jak dodaje - krwiodawstwo przechodzi obecnie poważny kryzys. Po pierwsze, nie wszyscy pracodawcy dają pracownikowi oddającemu krew dzień wolny, a do tego punkty krwiodawstwa wciąż borykają się z problemami finansowymi.

    Bo tak trzeba

    - Mielec się nie poddaje. Organizujemy spotkania, chcemy dotrzeć do największej liczby osób - mówi Bogusław Kołacz.
    Mieleckiemu krwiodawstwu kryzys więc na razie nie grozi. Stanisław Pociask, który w czasie 35 lat oddał ponad 78 litrów krwi podkreśla, że najważniejsze to zarażenie misją innych osób. - Konieczne jest zdanie sobie sprawy z tego, że ja mogę uratować życie. Skoro jestem zdrowy, silny, dlaczego mam nie pomoc? - mówi Stanisław Pociask.

    Komentarze (1)

    Wszystkie komentarze (1) forum.echodnia.eu

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo