Zbadają, czy przedszkolak może pójść do szkoły

    Zbadają, czy przedszkolak może pójść do szkoły

    Klaudia Tajs

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Tarnobrzeskie przedszkolaki, zapytane o możliwość przejścia do szkoły, stwierdziły, że wolą swoje przedszkole i panią, która jest dla nich bardzo fa

    Tarnobrzeskie przedszkolaki, zapytane o możliwość przejścia do szkoły, stwierdziły, że wolą swoje przedszkole i panią, która jest dla nich bardzo fajna. ©K. Tajs

    Większość rodziców nie pośle wcześniej dzieci do szkoły. Wolą zostawić je w przedszkolach.
    Tarnobrzeskie przedszkolaki, zapytane o możliwość przejścia do szkoły, stwierdziły, że wolą swoje przedszkole i panią, która jest dla nich bardzo fa

    Tarnobrzeskie przedszkolaki, zapytane o możliwość przejścia do szkoły, stwierdziły, że wolą swoje przedszkole i panią, która jest dla nich bardzo fajna. ©K. Tajs

    Za tydzień w przedszkolach rozpoczną się badania dzieci, których rodzice zechcą, by ich pociechy poszły do szkoły o rok wcześniej. Ze wstępnych sondaży wynika już, że tylko nieliczni rodzice zdecydują się na ten krok.

    - Bo rodzice wolą przytulne przedszkola od szkolnych molochów - tłumaczy Wanda Kozak, dyrektor Przedszkola numer 5 w Tarnobrzegu.

    Wszystko za sprawą przygotowywanej nowelizacji ustawy, która obniża wiek szkolny z siedmiu do sześciu lat.
    Zgodnie z założeniami, do 2012 roku do szkoły obowiązkowo mają trafić wszystkie sześciolatki. Jednak już we wrześniu tego roku do pierwszej klasy szkoły podstawowej może trafić pierwsza grupa dzieci urodzonych między 1 stycznia a 30 kwietnia 2003 roku. Podstawowym warunkiem, by taki maluch trafił do szkoły, są zgoda rodziców i pozytywna opinia psychologa.
    LICZĄ DZIECI I KLASY

    Mariola Kiełboń z Podkarpackiego Kuratorium Oświaty przypomina, że nowelizowana ustawa utknęła w Senacie. Mimo to, władze kuratorium robią wszystko, by w razie jej wejścia w życie szkoły były przygotowane. - W drugiej połowie lutego zorganizujemy spotkanie z wizytatorami, dyrektorami szkół i przedszkoli, na którym dokładnie omówimy działania, związane z przyjściem do szkół sześciolatków - mówi Mariola Kiełboń. - Dyrektorzy przedszkoli będą już wstępnie wiedzieli, ilu rodziców zdecyduje się posłać sześciolatki do szkoły. Mając ten dane, będziemy mogli przygotować szkoły.

    Liczenie chętnych i sprawdzanie szkolnej infrastruktury rusza na terenie gminy Nowa Dęba. - Jesteśmy w powijakach, ale zabieramy się do tematu - mówi Renata Bal, kierownik Biura Obsługi Jednostek Samorządowych w Nowej Dębie. - Już wiemy, że tylko połowa naszych podstawówek będzie mogła przyjąć sześciolatki, ponieważ część szkół już jest przepełniona. Ale na pewno dla wszystkich chętnych wystarczy miejsca.

    ZAINTERESOWANI NIELICZNI

    Dyrektorzy przedszkoli od dawna informują rodziców o możliwości wcześniejszego posłania pociechy do szkoły. Jednak zainteresowanie jest bardzo słabe. - Na 30 naszych pięciolatków tylko pięcioro mieści się w wyznaczonym terminie daty urodzenia - mówi Wanda Kozak, dyrektor Przedszkola numer 5 w Tarnobrzegu. - Rodzice tej piątki, nie wykazują żadnego zainteresowania wcześniejszym posłaniem dziecka do szkoły. Twierdzą, że przedszkole stwarza ich pociechom większe poczucie bezpieczeństwa. Przekonują, że dzieci nie chcą iść do szkoły, że wolą zostać ze swoją panią i rówieśnikami w grupie.

    Szkoły czekają na chętnych. W ostatnich dniach dyrektorzy otrzymali wytyczne z kuratorium, z których dowiedzieli się, że należy dokładnie zbadać szkolne zaplecze i możliwości przyjęcia szóstoklasistów. - Jak dotąd, tylko jedna mama pytała o możliwość przyjęcia przez nas jej sześcioletniego dziecka - mówi Anita Woźniak, dyrektor Szkoły Podstawowej imienia Małego Księcia w Tarnobrzegu. - Prowadzimy "zerówkę", więc jesteśmy przygotowani na przyjęcie sześciolatków. Zobaczymy.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo