Komunizm złamany przy okrągłym stole

    Komunizm złamany przy okrągłym stole

    Zdzisław SUROWANIEC surowaniec@echodnia.eu

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Obrady Okrągłego Stołu, z lewej Władysław Liwak.

    Obrady Okrągłego Stołu, z lewej Władysław Liwak.

    W piątek dwudziesta rocznica rozpoczęcia obrad Okrągłego Stołu, który zmienił bieg historii Polski i świata. Wspominają go jego uczestnicy, mieszkańcy naszego regionu.
    Obrady Okrągłego Stołu, z lewej Władysław Liwak.

    Obrady Okrągłego Stołu, z lewej Władysław Liwak.



    Na rozmowy Okrągłego Stołu zaproszenie dostał Wiesław Wojtas, ówczesny przewodniczący reaktywowanego Komitetu Zakładowego Związku Zawodowego "Solidarności" w Hucie Stalowa Wola. Jednak jako związkowy "jastrząb", był trudny do akceptacji przez ówczesną władzę.
    Wiesław był wówczas po morderczym, ale zwycięskim i ostatnim strajku, jaki prowadzony był w Hucie Stalowa Wola w sierpniu 1988 roku. Ten strajk stał się "czwartym gwoździem do trumny komunizmu" - jak to po latach określił szef Komisji Krajowej "S" Marian Krzaklewski. Głównym postulatem zbuntowanej załogi było przywrócenie zdelegalizowanej przez komunistów "Solidarności".
    WAŁĘSA SIĘ UPARŁ
    Rola, jaką spełniała Huta Stalowa Wola, nazywana także "bastionem Solidarności", sprawiła, że Lech Wałęsa zgłosił do udziału w obradach okrągłostołowych przewodniczących "S" z Huty Lenina i Huty Stalowa Wola. - Władze komunistyczne nie chciały się na to zgodzić, ale Wałęsa się uparł i dopiął swego - wspomina Wiesław Wojtas.
    Jednak Wojtas na obrady Okrągłego Stołu nie pojechał. - Nawet na posiedzenia Komisji Krajowej "Solidarności" nie lubiłem jeździć. Nie lubiłem siedzenia i gadania, wolałem robotę - tłumaczy. Zamiast wyjazdu do Warszawy, zajął się budowaniem struktur związku w zakładzie i w regionie. Powstawały wtedy komitety założycielskie "Solidarności" i trzeba było wiele rzeczy dopilnować.
    ZDOBYŁ POWIELACZE
    Do Warszawy wysłał więc Władysława Liwaka, prawnika, związanego po roku 1980 z "Solidarnością". Liwak był wówczas wiceprzewodniczącym Komitetu Organizacyjnego "S" Regionu Ziemia Sandomierska. W 1989 został uczestnikiem obrad plenarnych oraz zespołu do spraw pluralizmu związkowego i grupy roboczej do spraw majątku związków zawodowych Okrągłego Stołu.
    Jak wspomina Wiesław Wojtas, "Władkowi" - jak nazywa Liwaka, udało się wtedy zdobyć od związkowców z Brukseli 30 tysięcy dolarów i powielacze.
    Wiesław Wojtas bardzo dobrze ocenia porozumienie, jakie zostało zawarte przy Okrągłym Stole. Uważa, że dzięki niemu udało się uniknąć w Polsce rozruchów i rozlewu krwi. - Okrągły Stół krytykują teraz ci, których w tamtym czasie nie stać było na odwagę, którzy chowali się za plecami innych. Ci teraz najwięcej pyskują o tamtym wydarzeniu. A przecież dzięki temu, co stało się przy Okrągłym Stole, udało się obalić komunizm nie tylko w Polsce, ale w Europie i w świecie - stawia diagnozę. - Ten, kto neguje Okrągły Stół, to tchórz, dureń - mówi dosadnie Wiesław, który nadstawiał karku w przeciwko komunie i był prześladowany przez komunistów.
    STÓŁ JAK STÓŁ
    Władysław Liwak jest już na emeryturze. Nie chciał się zgodzić na rozmowę. Kiedy do niego zadzwoniliśmy, powiedział: - Odmawiam wywiadów - i odłożył słuchawkę.
    W ubiegłym roku otrzymał od władz Stalowej Woli tytuł zasłużonego dla miasta. Na sugestię, że różnie można oceniać obrady Okrągłego Stołu w ówczesnym systemie, odpowiedział filozoficznie z właściwą sobie flegmą: - Stół, jak stół, a ustrój, jak ustrój.

    Komentarze (2)

    Wszystkie komentarze (2) forum.echodnia.eu

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo