Żmuda-Trzebiatowska: Jestem krytyczna wobec siebie

    Żmuda-Trzebiatowska: Jestem krytyczna wobec siebie

    Anna Szewczyk

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Marta Żmuda Trzebiatowska z życiowym partnerem Adamem Królem podczas niedawnej gali Telekamery 2009.

    Marta Żmuda Trzebiatowska z życiowym partnerem Adamem Królem podczas niedawnej gali Telekamery 2009. ©ZOOM

    Właśnie od widzów dostała tytuł ulubionej aktorki ostatniego roku. Marta Żmuda Trzebiatowska opowiada nam sobie.
    Marta Żmuda Trzebiatowska z życiowym partnerem Adamem Królem podczas niedawnej gali Telekamery 2009.

    Marta Żmuda Trzebiatowska z życiowym partnerem Adamem Królem podczas niedawnej gali Telekamery 2009. ©ZOOM

    * Sesje zdjęciowe, wywiady, autografy to wynik popularności, jaką zdobyłaś. Byłaś na tę popularność przygotowana?

    - Gdybym była pazerna, mogłabym wykorzystać szum, który się wokół mnie wytworzył. Mogłabym pokazywać się w programach, mieć zdjęcia na okładkach, śpiewać i jeździć na łyżwach. Jednak - mimo propozycji, które się pojawiają - staram się konsekwentnie odmawiać udziału w tego typu przedsięwzięciach, bo wiem, do czego dążę. Nie interesuje mnie odcinanie kuponów od popularności. Zgadzam się tylko na konieczne minimum.

    * Wystąpiłaś jednak w "Tańcu z gwiazdami"

    - Wzięłam udział w "Tańcu z gwiazdami", bo uwielbiam tańczyć. W dodatku mogłam tańczyć z Adamem - moim partnerem życiowym. I na tym koniec! W innych programach rozrywkowych raczej mnie nie zobaczysz (śmiech).

    * Gdy odnosi się sukcesy, łatwo wpaść w sidła samozadowolenia. Jak to wygląda w twoim przypadku?

    - Nie ma zagrożenia, że zaszumi mi w głowie, bo jestem wobec siebie bardzo krytyczna. To, że gram w serialach i filmach, jest fantastyczne, ale mam dystans do rzeczywistości. Po prostu cieszę się, że tak szybko spełniło się jedno z moich marzeń. Teraz czas zrealizować kolejne.

    * Jakie?

    - Chciałabym wystąpić w filmie kostiumowym. Eleganckie panie i panowie, kapelusze, krynoliny, nienaganne maniery... Byłoby cudownie cofnąć się na planie w tamte czasy.

    * Rozebrałabyś się przed kamerą?

    - Cóż za pytanie (śmiech). Trudno na nie jednoznacznie odpowiedzieć, bo jest wiele czynników, które mają wpływ na podjęcie decyzji w tej sprawie. To, czy powiedziałabym "tak", zależy między innymi od tego, jaki to byłby film i czy nagość coś by do niego wnosiła.

    * Miałaś już takie propozycje?

    - Trochę nagości miało być w jednej ze scen w filmie "Serce na dłoni" Krzysztofa Zanussiego. Na szczęście na planie razem z moim filmowym partnerem zaproponowaliśmy, by ta scena wyglądała nieco inaczej. Reżyser się zgodził i dzięki temu nie musiałam się rozbierać. Wybrnęłam z tego aktorskim sprytem (śmiech).
    * Jak dajesz sobie radę z graniem scen intymnych?

    - Może niektórzy uznają, że to okropne, ale nauczyłam się traktować moje ciało jak rekwizyt. Jeśli muszę zagrać jakieś emocje, także w scenach, o które pytasz, nie rozkładam tego na czynniki pierwsze, tylko po prostu to robię. Staram się być profesjonalna. Tego wymaga ode mnie aktorstwo.

    * Czy twój chłopak jest zazdrosny o filmowe pocałunki, uściski z innymi mężczyznami?

    - Byłoby z nim coś nie w porządku, gdyby nie był zazdrosny (śmiech). Oczywiście, że jest zazdrosny. I to jak! Adam mówi, że w duchu przeklina, że "wziął sobie" aktorkę. Staram się mu wytłumaczyć, że to jest moja praca i on powoli uczy się tego i co raz lepiej takie sytuacje znosi. A jak już nic nie skutkuje, zwracam mu uwagę, że on w tańcu też się z kimś obejmuje, z kimś, kto jest zgrabną tancerką. Ten argument zawsze działa (śmiech).

    * Artyści są przeważnie silnymi osobowościami, mają problem z kompromisami i porozumieniem. Jak jest w waszym przypadku?

    - Wszystko zależy od człowieka i myślę, że nie można generalizować. Jeśli chodzi o nas - faktycznie mamy bardzo silne osobowości, a z drugiej strony jesteśmy wrażliwi. Sądzę, że się świetnie dobraliśmy. Co prawda jesteśmy zupełnymi przeciwieństwami, ale z kolei nie przeszkadza to nam dobrze się rozumieć. Doskonale się uzupełniamy. Oczywiście nie zawsze jest cukierkowo, ale nasze problemy i drobne sprzeczki są tak błahe, że nie warto w ogóle o nich mówić. One wiele budują między nami, pozwalają nam jeszcze bardziej i lepiej się poznać. Umacniają nasz związek.

    * Pochodzisz z Kaszub. Utożsamiasz się z tym regionem?

    - Jestem Kaszubką, ale nie mam na tym punkcie bzika. Nie uczę się języka kaszubskiego i nie znam wszystkich tradycji, ale pamiętam, skąd pochodzę i jestem z tego dumna. Ta świadomość czyni mnie silniejszą.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo