Wicepremier Pawlak rzuca pomysł zwrotu VAT-u kupującym nowe...

    Wicepremier Pawlak rzuca pomysł zwrotu VAT-u kupującym nowe samochody

    Gerard STAŃCZYK

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Volkswagen passat CC dzięki pomysłowi Waldemara Pawlaka staniałby o około 25 tysięcy złotych!

    Volkswagen passat CC dzięki pomysłowi Waldemara Pawlaka staniałby o około 25 tysięcy złotych! ©S. Czwal

    Sporo szumu narobił pomysł, jaki rzucił wicepremier Waldemar Pawlak. Receptą na kryzys w branży motoryzacyjnej byłoby, jego zdaniem, zwracanie 22-procentowego VAT-u od kupowanych nowych aut. Czy nas na to stać?
    Volkswagen passat CC dzięki pomysłowi Waldemara Pawlaka staniałby o około 25 tysięcy złotych!

    Volkswagen passat CC dzięki pomysłowi Waldemara Pawlaka staniałby o około 25 tysięcy złotych! ©S. Czwal

    Pomysł naśladuje przepisy, ustanowione w walczących z kryzysem niektórych krajach Europy. Niemcy na przykład dają 2,5 tysiąca euro, jeśli ktoś wymieni stary (minimum 9-letni) samochód na nowy. Włochy i Francja oferują tysiąc euro. Nawet Słowacja przygotowała dopłaty od jednego do półtora tysiąca euro.

    NIE WIERZĄ

    - Zupełnie w to nie wierzę - mówi o pomyśle wicepremiera Renata Suchora, kierownik salonu firmy Sacar w Stalowej Woli, delaera Toyoty. - W budżecie państwa są wieczne dziury, nie ma po prostu pieniędzy.
    Grzegorz Buława z firmy Buława w Agatówce koło Stalowej Woli, dealera Skody, również nie ma złudzeń co do szans realizacji wicepremierowej idei.

    - Ten pomysł pozostanie w sferze projektów, szumnych zapowiedzi, które nie zostaną zrealizowane. A szkoda, bo to jest pomysł dobry dla gospodarki. Rząd będzie jednak wolał dawać pieniądze na spłatę kredytów czy zasiłki dla bezrobotnych - uważa.

    Joanna Biernacka, specjalista do spraw marketingu w Autorudzie, stalowowolskim dealerze Volkswagena, mówi, że i ona, i jej koledzy z firmy nie liczą na wejście zwrotu VAT-u.

    - Jeżeli chodzi o polskie warunki, to oceniamy, że propozycja Pawlaka nie ma większych szans. Nie jest to jakieś wyjątkowe rozwiązanie, w wielu krajach stosuje się dopłaty, najczęściej przy wymianie starego auta na nowe, spełniające wymogi ekologiczne. U nas jednak takie rozwiązania są wątpliwe - sądzi Joanna Biernacka.

    CO ZA BZDURA!

    Niezamożni zjadacze chleba wcale nie są zachwyceni pomysłem wicepremiera.
    - To jest totalna głupota! - denerwuje się Piotr Zieliński ze Stalowej Woli. - Państwo ma dopłacać krezusom ciężkie pieniądze, żeby sobie mogli zaoszczędzić przy zakupie nowej limuzyny? To znaczy, my mamy za to płacić?! To przechodzi wszelkie pojęcie. Jeśli już zwracać podatek, to ubogim. Jeśli ma niski dochód, to proszę bardzo, niech dostanie refundację podatku. Na to bym się zgodził.

    Plan "B" Ministerstwa Gospodarki na wypadek, gdyby środki budżetowe okazały się skromne, przewidywał refundację podatku przy zakupie małych i emitujących mało dwutlenku węgla aut (nie więcej niż 155 gramów dwutlenku na kilometr). Przy tym trzeba by dodatkowo zezłomować poprzedni, stary samochód.
    Czas pokaże, prawdopodobnie decyzja zapadnie jeszcze w marcu, czy pomysły wicepremiera same nie pójdą "na złom". Bo skąd wziąć pieniądze, kiedy pieniędzy w państwowej kasie za mało, a kryzys straszy?

    CO Z TYM KRYZYSEM?

    No właśnie, jest kryzys czy straszy nas tylko jego widmo? Okazuje się, że dealerzy na razie nie mają powodów do załamywania rąk.
    - Na razie nie ma żadnych oznak kryzysu. Ludzie przychodzą i kupują - mówi Grzegorz Buława.

    Renata Suchora uważa, że opinie o kryzysie są przesadzone. A w Autorudzie, nie dość że z lokalnym rynkiem jest dobrze, to jeszcze sprzedają pełną parą samochody do Niemiec. Firma zapewniła sobie dostawy aut po starym kursie euro i kiedy ten kurs wzrósł, stała się bardzo konkurencyjna.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo