Dom Agnieszki Wysockiej pełen aniołków

    Dom Agnieszki Wysockiej pełen aniołków

    Lidia CICHOCKA

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    W salonie uwagę zwracają duże lustro, prezent ślubny, i portret.

    W salonie uwagę zwracają duże lustro, prezent ślubny, i portret. ©A. Piekarski

    Agnieszka Wysocka lubi aniołki. Zwłaszcza te barokowe. Tłuste amorki uśmiechają się ze ścian, obrazków, parapetu, a nawet firanek.
    W salonie uwagę zwracają duże lustro, prezent ślubny, i portret.

    W salonie uwagę zwracają duże lustro, prezent ślubny, i portret. ©A. Piekarski

    - Jest ich dużo, ale w naszym nowym domu będzie jeszcze więcej - zapowiada właścicielka gospodarstwa agroturystycznego w Kaczynie.
    Mieszkanie Pawła i Agnieszki dobrze znają ich goście, w jadalni razem z gospodarzami jedzą posiłki.

    - Kiedy 10 lat temu wróciliśmy do rodzinnego domu Pawła, musieliśmy zaprojektować mieszkanie na piętrze, które dostaliśmy - mówi Agnieszka. To ona decydowała, które ściany zostaną wyburzone. - Bo ja lubię przestrzeń, a nie ciasne klitki. Kuchnia też musi być duża, bo lubię gotować.

    Z okna roztacza się widok na stajnię i podwórze. Specjalnie, by lepiej je widzieć, zrobiła firankę okalającą okno i nie zasłaniającą środka. Firanka jest ozdobiona aniołkiem.
    Obrazy i pamiątki
    W salonie uwagę zwraca kominek, obłożony czerwoną cegłą, zbudowany przez męża. Umieszczony w centralnym punkcie pokoju, ogrzewa salon i jadalnię. Na nim wisi portret gospodyni. - Namalowała go moja koleżanka, tak wyglądałam kilka tygodni przed ślubem - mówi Agnieszka. Na obrazie ma kruczoczarne włosy i wpiętą w nie różę, ulubiony kwiat.

    Na ścianach nie brakuje fotografii, upamiętniających 10-letni pobyt we Włoszech. Od tych najważniejszych: spotkań z papieżem Janem Pawłem II, po zdjęcia ze ślubu. Niedawno obchodzili 17 rocznicę życia razem.

    Duże lustro nad kanapą to także ślubna pamiątka. Od przyjaciół dostali całą sypialnię i piękne kryształkowe lustro w złotej ramie było jej częścią.
    Obok zawisł portret Pawła w mundurze ułana wileńskiego, na koniu oczywiście. - Zamawiałam ten portret w tajemnicy przed mężem, na 41 urodziny Pawła, niespodzianka się udała - mówi z dumą Agnieszka.

    Kolejny obraz - włoski pejzaż, to miasteczko, w którym mieszkali. - Paweł pokazał mi je po ślubie, było piękne. Przez lata mieszkania w Trevignano-Romano zaprzyjaźniliśmy się z mieszkańcami i kiedy wyjeżdżaliśmy do Polski, oni ofiarowali nam ten widok, byśmy nie zapomnieli o Włoszech.

    W harmonii z naturą

    Można powiedzieć, że salon jest pełen zwierząt, bo oprócz dwóch czarno-białych kotek, jest w nim duże akwarium. Rybki lubią wszyscy domownicy, ale o ich kondycję dba Agnieszka. - Musiałam się tego nauczyć, teraz już wiem, jak je pielęgnować, ale na początku były problemy - przyznaje. Ona zaprojektowała też wnętrze akwarium.

    Obok kanapy leżą książki i kosz z kilkoma kłębkami wełny, bo pani domu lubi wieczorami szydełkować, robić na drutach, a także haftować. Spod jej ręki wychodzą nie tylko obrusy, firany, fantazyjne narzutki, ale także obrazy. Kilka z nich jest ozdobą jadalni, a scena polowania: grupa jeźdźców z psami, jest imponująca, jeśli chodzi o dbałość o detale. Poniżej duma Pawła: ubiegłoroczna nagroda dla najpiękniejszy klaczy na przeglądzie w Opatowcu. Zgodnie z tradycją, Lukrecja piła szampana z pucharu, hodowca dostał statuetkę.

    W ich domu każdy drobiazg ma swoją historię, a wiele jest wzruszających. Na komodzie stoi zdjęcie murzyńskiej dziewczynki. Dominik to adoptowana córka Wysockich. - Czekaliśmy na nią rok, bo chcieliśmy pomagać dziewczynce z Afryki, a one rzadziej posyłane są do szkół. Wreszcie przyjaciel naszego domu, ksiądz Antoni Sokołowski przywiózł informację o niej, mieszkance Wybrzeża Kości Słoniowej. Piszemy do siebie, ślemy prezenty i zdjęcia i cieszymy się, że mała robi postępy.

    Ponieważ ich gospodarstwo specjalizuje się w hodowli koni, a przejażdżki, rajdy, kuligi to podstawa, naturalne, że konie obecne są w domu: na obrazach i fotografiach. Na wielu Agnieszka Wysocka ubrana jest na sportowo albo jak dama, w długiej czerwonej sukni. - Zaprojektowałam ją sama, bo przecież takich nigdzie nie sprzedają, a ja lubię takie przenosiny w czasie. Kiedy organizujemy święto Kupały, prosimy gości, by przywdziewali białe szaty. Lubię, gdy drobiazgi podkreślają atmosferę, a goście to doceniają.

    Na święta pani Agnieszka zawsze dekoruje dom, w Boże Narodzenie jest czerwono-złoto-zielono, na Wielkanoc króluje jasna zieleń z żółcią. - To są drobiazgi, ale ja dbam o nie, podobnie jak o strój. Nie potrafię pójść do teatru w dżinsach, bo sztuka wymaga odświętności. Tak samo, jak stół, na którym jemy. Musi radować oczy, wtedy człowiekowi jest lepiej.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo