W Koprzywnicy w niezwykły sposób powitano Pana - strażacy...

    W Koprzywnicy w niezwykły sposób powitano Pana - strażacy bziukaniem uczcili Zmartwychwstanie

    GOP

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Bziukających strażaków można zobaczyć tylko raz w roku, wyłącznie w Koprzywnicy.

    Bziukających strażaków można zobaczyć tylko raz w roku, wyłącznie w Koprzywnicy. ©M. Płaza

    W Koprzywnicy, w kościele Matki Bożej Różańcowej już w sobotę wieczorem odbyła się msza rezurekcyjna. W uroczystej procesji nie zabrakło bziukających strażaków. Koprzywnicka tradycja ma się bardzo dobrze - do bziukania garną się coraz młodsi.
    Bziukających strażaków można zobaczyć tylko raz w roku, wyłącznie w Koprzywnicy.

    Bziukających strażaków można zobaczyć tylko raz w roku, wyłącznie w Koprzywnicy. ©M. Płaza

    Niezwykłe widowisko można zobaczyć wyłącznie w Koprzywnicy, tylko raz w roku, po mszy świętej rezurekcyjnej.

    Bziukający strażacy razem z procesją trzykrotnie okrążają kościół. Bziukający, czyli wydmuchujący z ust fontanny płonącej nafty sięgające nawet kilku metrów. Dmuchacze ognia oświetlają drogę księdzu niosącemu monstrancję.
    We wczorajszej procesji szło pięciu bziukających strażaków, co znamienne - w grupie przeważali młodzi. Najmłodszy, 18 - letni Kamil Widuch dmuchał ogień pierwszy raz.

    - Trema jest, bo bziukanie jest dość niebezpieczne - powiedział nam Kamil Widuch jeszcze przed procesją. - Ale to dla mnie wielkie wydarzenie i zaszczyt. Jestem dumny, że mogę to robić. Oświetlamy drogę księdzu z monstrancją, a przede wszystkim kontynuujemy piękną tradycję, która jest w Koprzywnicy od bardzo wielu lat.

    - Zwyczaj ten od zawsze mi się podobał. Dwóch moich wujków było w straży, jeden z nich bziukał. Od małego marzyłem, żeby pójść w jego ślady - wspomina Kamil.
    Tradycja koprzywnicka często przechodzi z ojca na syna. Krzysztof Beksiński bziukał wczoraj razem z synem Jarosławem. Jarek zaczynał trzy lata temu, jako 17 - latek.

    - My, młodzi musimy kontynuować tę tradycję - podkreślił Jarosław Beksiński.
    Jak wiele lat liczy strażacka tradycja, nie wiadomo. Jedni mówią, że pierwsze bziukanie odbyło się po upadku powstania styczniowego, gdy władze carskie zabroniły salw podczas wielkanocnych procesji. Płomienie były bezgłośnymi strzałami. Wielu mieszkańców Koprzywnicy twierdzi jednak, że tradycja jest znacznie starsza i sięga czasów pogańskich.

    We wczorajszych uroczystościach uczestniczyły tłumy wiernych, nie tylko z Koprzywnicy. Procesji towarzyszyła Młodzieżowa Orkiestra Dęta oraz rycerze z Sandomierza i Staszowa. Zbrojni radosną nowinę o zmartwychwstaniu obwieścili wystrzałami z armat.

    Komentarze (1)

    Wszystkie komentarze (1) forum.echodnia.eu

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo