Podkarpackie szpitale nie mają pieniędzy z NFZ. Pacjenci nie...

    Podkarpackie szpitale nie mają pieniędzy z NFZ. Pacjenci nie będą przyjmowani

    Ewa Kurzyńska, Ewa Gorczyca / Nowiny

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Kolejki na planowane zabiegi, w których pacjenci oczekują nawet po kilka miesięcy, mogą się znacznie wydłużyć.

    Kolejki na planowane zabiegi, w których pacjenci oczekują nawet po kilka miesięcy, mogą się znacznie wydłużyć. ©Fot. Krzysztof Łokaj

    Szpitale z Podkarpacia mogą ograniczyć liczbę przyjmowanych pacjentów. Lecznice nie dostały jeszcze wszystkich pieniędzy za zabiegi wykonane w ub. r. Fundusz wciąż zalega z zapłatą 57 mln zł.
    Kolejki na planowane zabiegi, w których pacjenci oczekują nawet po kilka miesięcy, mogą się znacznie wydłużyć.

    Kolejki na planowane zabiegi, w których pacjenci oczekują nawet po kilka miesięcy, mogą się znacznie wydłużyć. ©Fot. Krzysztof Łokaj

    Chodzi o pieniądze za tzw. nadwykonania, czyli zabiegi i badania przeprowadzone w ub. roku ponad limity wyznaczone w umowach z NFZ. Dyrektorzy największych regionalnych szpitali nie wykluczają, że jeśli nie dostaną zaległych pieniędzy, będą zmuszeni ograniczyć przyjęcia. Tak jest m. in. w Szpitalu Wojewódzkim w Krośnie, który wciąż czeka na wypłatę 6,5 mln zł.

    Czekają na miliony

    - Tak wysokiego nadwykonania, jak w ub.
    r. szpital jeszcze nie miał. Co więcej, limity na ten rok już się wyczerpują. Na chirurgii przekroczyliśmy plan o ok. 400 tys. zł - wylicza dyrektor Mariusz Kocój, który do NFZ wysłał pismo z informacją o sytuacji.

    Dyrektor tłumaczy, że nadwykonania są wysokie, bo szpital ma dużo pacjentów, a personel pracuje efektywnie.

    - Sam do tego zachęcałem. Namawiałem, żeby nie odsyłano pacjentów i nie tworzono sztucznych kolejek. W obecnej sytuacji nie pozostaje nam nic innego, jak trzymać się wyznaczonych limitów. A to oznacza np. przyjmowanie jednego pacjenta w tygodniu. Wówczas trzeba będzie wprowadzić zapisy na 5 lat do przodu - denerwuje się szef szpitala.

    Szpital Wojewódzki nr 2 w Rzeszowie czeka na wypłatę ok. 10 mln zł. Z kolei Szpital w Tarnobrzegu na ponad 1,2 mln zł.

    - Te pieniądze są nam bardzo potrzebne. Jeżeli nie zostaną zapłacone, to obawiam się, że w przyszłym półroczu będziemy zmuszeni ograniczyć liczbę przyjmowanych pacjentów - nie ukrywa Wojciech Wąsik, zast. dyr. tarnobrzeskiego szpitala.

    Kiedy będą pieniądze?

    W połowie czerwca w Warszawie będą dzielone pieniądze z nadwyżki, jakie w ub. r. wypracował NFZ. Minister zdrowia Ewa Kopacz, która w maju gościła w Rzeszowie, obiecała, że nadwykonania będą płacone z tej puli.

    - Liczymy, że na Podkarpacie trafi kwota, która zrekompensuje niekorzystny dla nas algorytm, czyli sposób dzielenia pieniędzy. Lista rzeczy, za które chcemy zapłacić, jest długa. Oczywiście, na tej liście są także ubiegłoroczne nadywkonania - mówi Barbara Kuźniar - Jabłczyńska, dyr. Podkarpackiego NFZ.

    Komentarze (1)

    Wszystkie komentarze (1) forum.echodnia.eu

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo