Nam się udało! Świętujemy koniec epoki komunistycznej w...

    Nam się udało! Świętujemy koniec epoki komunistycznej w Polsce

    Zdzisław SUROWANIEC surowaniec@echodnia.eu

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Dawny opozycjonista antykomunistyczny Wiesław Wojtas przy wystawie obrazującej powstanie "Solidarności”.

    Dawny opozycjonista antykomunistyczny Wiesław Wojtas przy wystawie obrazującej powstanie "Solidarności”. ©Z. Surowaniec

    Przemiany w wolnej Polsce, wybory 4 czerwca 1989 roku to było realizowanie marzeń wielu pokoleń Polaków o wolności.
    Dawny opozycjonista antykomunistyczny Wiesław Wojtas przy wystawie obrazującej powstanie "Solidarności”.

    Dawny opozycjonista antykomunistyczny Wiesław Wojtas przy wystawie obrazującej powstanie "Solidarności”. ©Z. Surowaniec

    Przed dwudziestu laty, 4 czerwca, odbyły się w ograniczonej formie, ale pierwsze po wojnie wolne wybory do Sejmu i Senatu. Opozycja antykomunistyczna mogła do Sejmu wprowadzić tylko 35 procent swoich ludzi.

    Partia komunistyczna miała zagwarantowane miejsca do sprawowania władzy. A jednak komuniści utracili władzę i powstał pierwszy po wojnie niekomunistyczny rząd z Tadeuszem Mazowieckim i ministrem finansów Leszkiem Balcerowiczem. Jego reformy zerwały z "księżycową" ekonomią komunistyczną i pchnęły Polskę w kierunku wolnego rynku.

    JAKIE ZNACZENIE

    Dziś pochylamy się nad tą datą i zastanawiamy, jakie tamte wydarzenia miały znaczenie, co nam się udało i czy warto ten dzień świętować.

    Wiesław Wojtas, opozycjonista antykomunistyczny, działacz Solidarności w Hucie Stalowa Wola, narażający, jak mało kto swoje życie w walce z komuną, jest człowiekiem, którego opinii należałoby słuchać z wyjątkową uwagą.

    A "Wiesiek" - jak mówią o nim przyjaciele - nie ma najmniejszej wątpliwości i mówi: - Udało nam się, udało! Dowodem tego jest to, że tu jesteśmy i możemy na ten temat rozmawiać. Może nie do końca wszyscy są zadowoleni z przemian, ale gdyby każdy sobie przypomniał lata siedemdziesiąte, osiemdziesiąte i porównał z dzisiejszymi, to każdy byłby przekonany, że warto było i udało się.

    UKRYTE BEZROBOCIE

    - Wiedzieliśmy, że za komuny było ukryte bezrobocie, wiedzieliśmy, że do sklepów przyjdzie towar, a my nie będziemy mieli pieniędzy. Mieliśmy zacofany przemysł, bo robiło się żelastwo i najważniejsze były tony tego żelastwa, które szły na wschód - wspomina. - A jak przyszło się zmierzyć z zachodnią gospodarką, nie wytrzymaliśmy tego. Ja sam prowadzę własny zakład, to doświadczałem tego, że zachodnie wyroby były tańsze od naszych, bo oni mieli lepsze technologie, sprawniejsze maszyny. Ale teraz gonimy świat i idzie nam nieźle - stawia diagnozę.

    Nikomu na świecie nie udało się przewidzieć tak szybkiego upadku sowieckiej komuny. - Marzyliśmy o tym, żeby tego dożyć. Nawet nie zakładaliśmy, że to tak szybko będzie. Ja powiedziałem tylko, że będę działał tylko do legalizacji Solidarności i odejdę. Ale zakładaliśmy, że będziemy walczyć jeszcze pięć, dziesięć lat. A tu nagle udało nam się i w 1988, 1989 roku w sposób pokojowy rozsadziliśmy system - mówi.

    RUCH SPOŁECZNY

    Solidarność z lat osiemdziesiątych to była inna Solidarność niż jest teraz. - To był w zasadzie ruch społeczny. To było dziesięć milionów ludzi zdeterminowanych do walki z komuną. Solidarność skupiła wszystkich antykomunistów do walki. W latach dziewięćdziesiątych, gdy już nadeszła wolność, każdy szukał swojego miejsca, zgodnie ze swoimi poglądami. Solidarność była więc już tylko nie ruchem społecznym, ale związkiem zawodowym. Działa w zakładzie pracy, robi to, co do niej należy - uważa dawny opozycjonista.

    Takim znakiem obecnego podziału jest Marian Krzaklewski, były szef "S". Wiesław tak to widzi: - Jeżeli chodzi o Mariana Krzaklewskiego, któremu robię kampanie wyborczą w Stalowej Woli i okolicach, staruje z listy Platformy Obywatelskiej, bo PiS go nie chciał na liście. Był rekomendowany przez Komisję Krajową na listę PiS i nie było odpowiedzi. Odpowiedziała Platforma, do której nie należę ani ja, ani Krzaklewski.

    DOCENILI ŚWIĘTO

    O 4 czerwca snuje refleksję: - Wreszcie po dwudziestu latach to święto się docenia. Gdzie dziesięciolecie, gdzie piętnastolecie? Nagle to święto się docenia. Nagle, jakby się wszyscy obudzili i robi się z 4 czerwca pompę. No i nareszcie, bo to był taki pierwszy moment, w którym ten układ komunistyczny się załamał. Pokazaliśmy, jakie mamy poparcie ze strony społeczeństwa. W ówczesnym województwie tarnobrzeskim wygraliśmy wszystko, co mogliśmy wygrać w wolnych wyborach. Ten dzień pokazał, jak naród polski pragnie wolności. Dla świata był to szok, co potrafiła zrobić wolna Polska.

    - Jako Polacy jesteśmy wspaniali, bo nikt tego nie potrafił zrobić, tego co myśmy zrobili od 1980 roku i wcześniej. Potrafiliśmy się mobilizować i dopominać się tego, co jest nam z góry dane - wolności, wolności. Także Okrągły Stół to była nasza wielka mądrość, żeby bezkrwawo rozbroić wielkie zło, jakie panowało u nas pięćdziesiąt lat - powiedział Wiesław Wojtas na koniec.

    Komentarze (1)

    szyderca

    Wszystkie komentarze (1) forum.echodnia.eu

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo