Nie opłaca się hodować wiśni i porzeczek na Podkarpaciu....

    Nie opłaca się hodować wiśni i porzeczek na Podkarpaciu. Ceny owoców są w tym roku skandalicznie niskie

    Małgorzata Froń

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Stanisław Bartman: - Jeśli nie będzie unijnych dopłat do wiśni, sadownicy będą rezygnować z ich produkcji.

    Stanisław Bartman: - Jeśli nie będzie unijnych dopłat do wiśni, sadownicy będą rezygnować z ich produkcji. ©fot. Krzysztof Kapica

    Punkty skupu za wiśnie płacą od 60 do 70 groszy za kilogram. Podobnie za czerwoną porzeczkę. - To nawet nie pokrywa naszych kosztów - alarmują plantatorzy.
    Stanisław Bartman: - Jeśli nie będzie unijnych dopłat do wiśni, sadownicy będą rezygnować z ich produkcji.

    Stanisław Bartman: - Jeśli nie będzie unijnych dopłat do wiśni, sadownicy będą rezygnować z ich produkcji. ©fot. Krzysztof Kapica

    Na wiśniach czy porzeczkach dobrze wychodzą dziś tylko pośrednicy. Plantator dostaje za te owoce grosze, ale w sklepie czy na bazarze trzeba za nie zapłacić od 5 do 7 zł.

    - Najlepiej by było, gdyby klient zaopatrywał się w owoce bezpośrednio u producenta, ale u nas nie ma takiej tradycji, ludzie wolą jechać do hipermarketu, bo im się wydaje, że tam taniej, a to nieprawda - mówi jeden z podkarpackich plantatorów, który swoje produkty sprzedaje na giełdzie rolnej.

    To się nie opłaca

    - Ci sadownicy, którzy produkują maliny i truskawki, przędą w miarę dobrze, bo do produkcji tych owoców dopłaca Unia. Pozostałe owoce miękkie nie mają takich dopłat - tłumaczy Stanisław Bartman, prezes Podkarpackiej Izby Rolniczej.

    Przy tak niskich stawkach oferowanych przez skupy, plantatorzy mają spory problem z pozyskaniem ludzi do zbierania owoców.

    - Dobry zbieracz może zebrać przez 8 godzin ok. 50 kg wiśni, to mu daje zarobek jakieś 35 zł. Nikt nie chce za takie pieniądze pracować - dodaje Bartman.

    Będziemy walczyć o dopłaty

    Plantatorzy próbują walczyć o dopłaty do wszystkich owoców, ale jak na razie bez skutku.

    - Pisaliśmy w tej sprawie do ministra rolnictwa, ale ten mówi, że trzeba czekać, bo to są unijne przepisy i regulacje. A my już tak trzeci rok czekamy i dopłacamy do tej produkcji - irytuje się Bartman.
    Źródło: Plantatorom z Podkarpacie nie opłaca się hodować wiśni i porzeczek

    Komentarze (1)

    Wszystkie komentarze (1) forum.echodnia.eu

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo