Lustrują dyrektora rzeszowskiej NIK

    Lustrują dyrektora rzeszowskiej NIK

    Wojciech MALICKI tarnobrzeg@echodnia.eu

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Stanisław Sikora z adwokatem przed salą rozpraw.

    Stanisław Sikora z adwokatem przed salą rozpraw.

    Były opozycjonista, szef rzeszowskiej delegatury NIK zaprzecza, że współpracował z SB. A Instytut Pamięci Narodowej przedstawia mocne dowody.
    Stanisław Sikora z adwokatem przed salą rozpraw.

    Stanisław Sikora z adwokatem przed salą rozpraw.

    Proces lustracyjny Stanisława Sikory, dyrektora rzeszowskiej NIK, ruszył wczoraj w Rzeszowie. Były opozycjonista kolejny raz powtórzył, że nigdy nie był tajnym współpracownikiem SB. Dowody zebrane przez prokuratorów z Biura Lustracyjnego IPN są jednak mocne.

    Prokuratorzy z Instytutu Pamięci Narodowej są przekonani, że Stanisław Sikora, dyrektor rzeszowskiej Delegatury Najwyższej Izby Kontroli (od 17 lat), był tajnym współpracownikiem SB, ps.
    "Robin". Wedle śledczych, SB wykorzystywała Sikorę do rozpracowywania najsławniejszych polskich opozycjonistów: Jacka Kuronia, Adama Michnika i Andrzeja Celińskiego, którzy pod koniec lat 70. organizowali niezależne wykłady w ramach tzw. Towarzystwa Kursów Naukowych.

    TO NIE JA

    Śledczy przesłali do Sądu Okręgowego w Rzeszowie wniosek o zlustrowanie Sikory, bo urzędnik w swoim oświadczeniu lustracyjnym napisał, że nie był tajnym współpracownikiem SB. Na wtorkowej, pierwszej rozprawie roztrzęsiony i wzburzony Sikora potworzył to samo, co od kilku lat mówi dziennikarzom.

    - Nigdy nie byłem współpracownikiem SB, nie brałem od nich żadnych pieniędzy - oświadczył urzędnik. I wyliczał:

    - Nie podpisałem żadnej deklaracji współpracy, a rzekome oświadczenie ujawnione przez prokuratora z IPN dotyczyło zupełnie innej sprawy. Notatki, które rzekomo sam pisałem, mogła sporządzać SB, wykorzystując informacje z podsłuchów, które zamontowano nawet pod moim łóżkiem. Byłem nękany i wzywany przez SB za to, że wyniosłem tajne dokumenty z Kancelarii Rady Państwa. O tych rozmowach z funkcjonariuszami informowałem swoich kolegów.

    DOWODY

    Kapitan śląskiej SB, który wedle IPN, był oficerem prowadzącym Sikory, już nie żyje. Jego bezpośredni przełożony - także. Ale śledczy i tak dysponują mocnymi dowodami, obciążającymi Sikorę. Są to m.in. oryginały raportów, sporządzanych przez TW "Robin". Biegła grafolog potwierdziła wczoraj, że zostały one napisane na tej samej maszynie, na której Stanisław Sikora pisał wówczas wniosek o wydanie mu paszportu. A także mikrofilmy z własnoręcznie napisanymi oświadczeniami: o podjęciu współpracy z SB i pokwitowaniem odbioru 2 tysięcy złotych. Najprawdopodobniej podpisał je Sikora - stwierdził ekspert.

    NIE ODPOWIEM

    Podczas wtorkowej rozprawy wyszło na jaw, że Sikora już kilka lat temu miał być poddany lustracji. Powód? Jako adwokat z zawodu złożył oświadczenie lustracyjne (zaprzeczył w nim współpracy z SB), które zakwestionował ówczesny rzecznik interesu publicznego. Sikora zażądał wówczas wykreślenia go z listy adwokatów, dzięki czemu nie dopuścił do zlustrowania go przez sąd.

    - Czy to wniosek lustracyjny był przyczyną tego, że wykreślił się pan z listy adwokatów? - dopytywał prokurator Marek Sobol.

    - Odmawiam odpowiedzi na to i na pozostałe pańskie pytania - odparł wzburzony Sikora.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Tagi:

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo