Wzorowa działka. U Krystyny Jaroć jest miejsce na kwiaty i...

    Wzorowa działka. U Krystyny Jaroć jest miejsce na kwiaty i warzywa

    Agata KOWALCZYK kowalczyk@echodnia.eu

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Krystyna Jaroć na tle ulubionej grządki, która jest najpiękniejsza wiosną, gdy zakwitają azalie i rododendrony.

    Krystyna Jaroć na tle ulubionej grządki, która jest najpiękniejsza wiosną, gdy zakwitają azalie i rododendrony. ©Dawid Łukasik

    Na działce u Krystyny Jaroć udaje się prawie wszystko. Ma szczęśliwą rękę do roślin, ponieważ kocha to, co robi i poświęca im każdą wolną chwilę. Jej ogródek wygrał konkurs na "Wzorową działkę 2009", zorganizowany przez Świętokrzyski Zarząd Polskiego Związku Działkowców.
    Krystyna Jaroć na tle ulubionej grządki, która jest najpiękniejsza wiosną, gdy zakwitają azalie i rododendrony.

    Krystyna Jaroć na tle ulubionej grządki, która jest najpiękniejsza wiosną, gdy zakwitają azalie i rododendrony. ©Dawid Łukasik

    Pani Krystyna kupiła działkę w ogrodzie "Malina" przy ulicy Bohaterów Warszawy w Kielcach osiem lat temu. - Wówczas wyglądał zupełnie inaczej. Porastało 70 krzewów porzeczek. Taki model mi nie odpowiadał, bo chciałam mieć przede wszystkim kwiaty. Wszystkie krzaki wycięłam, a działkę urządziłam od podstaw. Zostawiłam tylko fioletowe winogrona, które oplatały całą altankę, mocno je przycięłam, jest tylko na jednej ścianie, i dosadziłam inne odmiany, białe, bardzo słodkie.

    Ulubione kwiaty

    - Na mojej ulubionej grządce są wiosenne rośliny.
    Wyglądają bardzo ładnie, gdy wszystkie zakwitną. Widać je z daleka, ponieważ nikt nie ma tyle kwiatów o tej porze roku. Uwielbiam, gdy azalie zakwitną na niej. Teraz nie wygląda tak atrakcyjnie, jest po prostu intensywnie zielona. Lubię też lilie oraz hortensje, które świetnie u mnie rosną, rozmnażają się, zakwitają nawet najmniejsze egzemplarze. Mam mnóstwo dalii oraz kanny i rudbekie. Róże w tym roku niezbyt dobrze się udały, dopadły je choroby.
    Uwagę przyciągają rośliny z długimi bordowymi kłosami. To różne odmiany czerwonego, senegalskiego prosa. - Samo się rozsiewa, muszę je wyrywać, bo opanowałoby całą działkę - tłumaczy.

    Z boku działki wśród niskich jabłonek stoi mała szklarnia, którą zajmuje się głównie mąż pani Krystyny, Eugeniusz. Rośnie w niej papryka, pomidory, a wcześniej były ogórki. - Próbowaliśmy uprawiać bakłażany, ale nie udawały się - przyznaje pani Krystyna.
    Rośliny wsadzone osiem lat temu bardzo się rozrosły. - cześć z nich likwiduję, bo mają za ciasno, rozdaje sadzonki sąsiadom i znajomym. Kilka grządek zakładam od nowa, obsadzam innymi gatunkami, bo lubię zmiany i nowości - mówi.

    Nawozy własnej produkcji

    Przyznaje, że nie wszystko się jej udaje. - Poza bakłażanami nie wychodzą mi kalafiory, ale za to rosną kapusty oraz kalarepa, w ubiegłym sezonie jedna ważyła 2,5 kilograma. W tym sezonie nie mam takich gigantów - dodaje.

    Pani Krystyna nawozi grządki naturalnymi nawozami: obornikiem i preparatami własnej produkcji. - Sztucznych nawozów też używam, ale są drogie, więc jak tylko mam czas, sama produkuję. Najlepsza jest pokrzywa, ale strasznie śmierdzi. Dwa kilo roślin, pokrojonych zalewam 10 litrami wody. Po dwóch tygodniach zlewam, przecedzam, rozcieńczam wodą w proporcji 6 litrów na niecałe pół litra wywaru i podlewam. Świetna odżywka wychodzi także z czosnku i cebuli do pryskania liści. Gotuję 2 litry wody, wrzucam 3 główki czosnku, zagotuję i odstawiam na tydzień. Zlewam płyn i pryskam warzywa oraz róże. Cebule zalewa się gorącą wodą, nie gotuje i dalej postępuje się tak samo - poleca pani Krystyna.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo