Wypadek pielgrzymów. 46 ranych osób w szpitalach

    Wypadek pielgrzymów. 46 ranych osób w szpitalach

    Dariusz DELMANOWICZ, tarnobrzeg@echodnia.eu

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Autobus wypadł z drogi i się przewrócił. Rannych zostało 46 pielgrzymów.

    Autobus wypadł z drogi i się przewrócił. Rannych zostało 46 pielgrzymów. ©fot. Dariusz Delanowicz

    - To był przerażający widok - mówi Jerzy Sikora z Olszan, który wspólnie z kolegą pomagał poszkodowanym we wczorajszym wypadku autokaru z pielgrzymami w Dybawce. - Lżej ranni, aby wydostać się na zewnątrz, musieli przechodzić po współpasażerach. Staraliśmy się ich wyprowadzić. Bałem się, aby nie wybuchł pożar, bo z silnika wydobywało się dużo dymu.
    Autobus wypadł z drogi i się przewrócił. Rannych zostało 46 pielgrzymów.

    Autobus wypadł z drogi i się przewrócił. Rannych zostało 46 pielgrzymów. ©fot. Dariusz Delanowicz

    Informacje o poszkodowanych

    Informacje o poszkodowanych


    nformacje o poszkodowanych w wypadku można uzyskać pod numerami telefonów: 016-677-15-30 (Szpital Wojskowy 114 przy ul. Słowackiego 85) i 016-677-50-00 (Wojewódzki Szpital przy ul. Monte Cassino 18).



    Kilkanaście minut przed godziną 16 autokar z pielgrzymami z parafii pw. Świętego Brata Alberta z Sędziszowa koło Kielc znajdował się na stromym zjeździe w Dybawce.
    To owiany złą sławą odcinek drogi krajowej nr 28. Kilkanaście metrów przed ostrym zakrętem w lewo pasażerowie poczuli, że kierowca ostro hamuje i nie panuje nad pojazdem. Ten gwałtownie zaczął przechylać się w prawo. Następnie upadł na pobocze, w krzaki, tuż obok znajdującego się tam bunkra z II wojny światowej. W jednej chwili zapanował chaos. Rozległy się przeraźliwe krzyki, piski, pojękiwania.

    - W jednej chwili rozległy się krzyki, piski, a później jęki i wołanie o ratunek - tak ranni relacjonowali pierwsze chwile po wywróceniu się autokaru.

    JEDENAŚCIE KARETEK

    Na miejsce przyjechało 11 karetek pogotowia ratunkowego, strażacy i policja. Dźwięk syren mieszał się z płaczem wnoszonych na noszach do ambulansów. Jeden za drugim odjeżdżały do szpitali, aby po chwili z powrotem wrócić do Dybawki.

    - Szczęście od Boga, że żyjemy - Zbigniew Gawron, pomimo przeraźliwego bólu ręki i zakrwawionej twarzy, dziękował za ocalenie. - Przecież wszyscy mogliśmy zginąć.

    POLICJA: KIEROWCA BYŁ TRZEŹWY

    Liczba poszkodowanych rosła z minuty na minutę. Początkowo mówiło się o 12 rannych, później było ich aż 30. Ostatecznie do przemyskich szpitali odtransportowano wszystkich 46 pielgrzymów. Niektórzy mieli złamane kończyny i obrażenia wewnętrzne. Inni byli tylko poobijani. Lekarze chcieli mieć jednak pewność, że życie żadnej z osób nie jest zagrożone.

    - Kierowca autobusu był trzeźwy - zapewnia mł. asp. Mirosław Dyjak z Komendy Miejskiej Policji w Przemyślu. - Na razie za wcześnie, aby mówić o przyczynach zdarzenia. Na miejscu wypadku pracowali ekipa dochodzeniowo-śledcza pod nadzorem prokuratora oraz biegły z zakresu ruchu drogowego. Pojazd będzie zabezpieczony do badań technicznych.

    Z SĘDZISZOWA W BIESZCZADY

    Sędziszowianie w poniedziałek rano wyjechali z rodzinnej miejscowości i jeszcze tego samego dnia dotarli do Komańczy. Zwiedzali bieszczadzkie sanktuaria. Wczoraj zmierzali do Przemyśla i Jarosławia. Dzisiaj planowali wrócić do domu.

    - Ja wyszedłem z opresji niemal bez szwanku, ale moja żona nie miała tyle szczęścia i jest ranna - rozpacza Lech Zdański. - Siedzieliśmy po lewej stronie autokaru, a gdy ten przewrócił się, polecieliśmy na innych ludzi, będących obok nas.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo