Zakaz jazdy "elkami" w godzinach szczytu rozładuje korki?

    Zakaz jazdy "elkami" w godzinach szczytu rozładuje korki?

    Marcin RADZIMOWSKI radzimowski@echodnia.eu

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Instruktorzy przekonują, że aby kursant nauczył się jeździć, musi się uczyć także w czasie natężonego ruchu.

    Instruktorzy przekonują, że aby kursant nauczył się jeździć, musi się uczyć także w czasie natężonego ruchu. ©M. Radzimowski

    Tarnobrzeg z racji znajdującego się tu ośrodka egzaminowania, jest zalany "elkami" szkół nauki jazdy. Efekt - zakorkowane ulice, zwłaszcza w godzinach szczytu. Jeden z poznańskich radnych poprosił prezydenta o wprowadzenie ograniczeń dla ruchu takich aut. Czy w Tarnobrzegu podobny pomysł znalazłby zwolenników?
    Instruktorzy przekonują, że aby kursant nauczył się jeździć, musi się uczyć także w czasie natężonego ruchu.

    Instruktorzy przekonują, że aby kursant nauczył się jeździć, musi się uczyć także w czasie natężonego ruchu. ©M. Radzimowski

    Chyba żaden kierowca nie ma wątpliwości, że samochody z literą "L" spowalniają ruch. Dotyczy to nie tylko centrum miasta. W pięćdziesięciotysięcznym Tarnobrzegu jest to doskonale widoczne, bo oprócz kandydatów na kierowców z powiatu tarnobrzeskiego, jeżdżą tu kursanci z ponad dziesięciu innych powiatów! Bywa, że "gęsiego" jedzie pięć, sześć "elek", a w mieście w sumie kilkadziesiąt.

    - Bywa, że na skrzyżowaniu czekam dwie sekwencje zmiany świateł, bo kursantowi jadącemu przede mną zgaśnie silnik podczas ruszania, albo jedzie żółwim tempem - złości się Leszek Paterek, kierowca z Tarnobrzega. - Ja wiem, że dla niedzielnych kierowców nie ma to znaczenia, ale jeśli ktoś dużo jeździ po mieście, to krew go zalewa.

    NIE NAUKA, A TRESURA

    Kierowcy nie złoszczą się na samochody Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego, którymi przeprowadzane są egzaminy praktyczne. Rozumieją, że towarzyszy stres. Co innego samochody szkół nauki jazdy.

    - Egzaminowany zazwyczaj umie już nieźle jeździć. Ale na ulicach w centrum jest pełno kursantów, którzy pierwszy raz wsiedli do samochodu i nie wiedzą, gdzie pedał gazu, a gdzie sprzęgła - uważa Paterek. - Zbyt wielu instruktorów tak naprawdę nie uczy kursantów jeździć, tylko "tresuje" niczym małpki, pokazując, na czym egzaminator może kursantowi oblać egzamin.

    Podobna sytuacja jak w Tarnobrzegu, jest zresztą w wielu miastach, w których odbywają się egzaminy na kierowców. Radny Dominik Herberholz z Poznania wystąpił kilka dni temu do prezydenta tego miasta (zarządca dróg może wprowadzić ograniczenia) z wnioskiem o wprowadzenie ograniczeń dla ruchu "elek" w centrum miasta. Proponuje zakazanie ruchu samochodów szkół nauki jazdy w dni robocze do godziny 11 i w godzinach 14-18.

    UCZYĆ PO NOCACH?

    Czy taki wniosek w Tarnobrzegu znalazłby zwolenników?
    - Wprowadzenie takich ograniczeń byłoby najbardziej chorym pomysłem o jakim słyszałem. Po nocach mamy uczyć kursantów, skoro nie w ruchu miejskim? - pyta instruktor Józef Markowski, który do Tarnobrzega przyjechał z Biłgoraja. - U siebie w mieście kursanci umieją jeździć, ale teraz muszą poćwiczyć w Tarnobrzegu, bo to tutaj będą zdawać egzamin. A jeśli nie nauczą się jeździć w godzinach szczytu, to jak później mają zdać egzamin w takiej porze dnia?

    Komentarze (16)

    Wszystkie komentarze (16) forum.echodnia.eu

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo