Kiszki - wieś odcięta od świata

    Kiszki - wieś odcięta od świata

    Zdjęcie autora materiału

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Do Kiszek w gminie Jarocin nawet już pogotowie nie chce przyjeżdżać, a autobusy omijają ich szerokim łukiem.
    Gehenna mieszkańców wsi Kiszki trwa już dziesięć lat. W tym roku władze powiatu i gminy zadeklarowały, że znajdą pieniądze na położenie nowej nawier

    Gehenna mieszkańców wsi Kiszki trwa już dziesięć lat. W tym roku władze powiatu i gminy zadeklarowały, że znajdą pieniądze na położenie nowej nawierzchni. ©S. Czwal

    Przejechanie trzech kilometrów przez kierowcę, który nie zna drogi zajmuje blisko godzinę. Szybciej się nie da, bo można to przepłacić uszkodzeniem zawieszenia. Koszmar mieszkańców wsi Kiszki w powiecie niżańskim trwa już 10 lat.
    - Przez fatalny stan nawierzchni drogi jesteśmy odcięci od świata - mówią zgodnie mieszkańcy wsi Kiszki. - Tu nawet autobusy już nie jeżdżą, bo psuły się im zawieszenia.

    Zawiesili kurs

    Droga, a raczej dziurawa nawierzchnia łącząca Nalepy z Kiszakami jest z roku na rok coraz gorsza. Teraz jest tak źle, że kierowcy wolą nadrabiać przez las kilka kilometrów, niż jechać trzy kilometry po "torze przeszkód".
    - Nawet PKS zawiesił kursujące autobusy - opowiada Artur Mińko, mieszkaniec Kiszek.
    - Kierowcy nie byli w stanie do nas dojechać. Nawet pogotowie odmawia przyjazdu. Chorych musimy wieźć sami do sąsiedniego Jarocina. Kierowca, który nie zna tej trasy potrzebuje blisko godzinę na przejechanie tego odcinka.

    Po tej powiatowej drodze najlepiej jest jechać traktorem lub samochodem terenowym. W takim przypadku możemy być spokojni o zwieszenie auta. Niektórzy mieszkańcy, aby ominąć drogę pomiędzy miejscowością Nalepy a Kiszakami, wybierają drogę przez las. Choć jest wąska i dłuższa, to jednak jest bardziej bezpieczna.

    Starosta obiecał, wójt dołożył

    - To jest najgorsza droga nie tylko w powiecie niżańskim, a nawet może nawet w całym województwie - mówi Zbigniew Walczak, wójt Jarocina. - Od kilku lat prosiliśmy starostę o pomoc. Wszystko bez skutku. Powód był zawsze ten sam, że nie ma pieniędzy i droga nie ma dużego znaczenia dla powiatu. W tym roku starosta Władysław Pracoń zaproponował, że z własnego budżetu przekaże 120 tysięcy złotych. Przystaliśmy na tą propozycję i dołożyliśmy kolejne 120 tysięcy złotych z budżetu gminy Jarocin. Liczymy, że w ten sposób zarządowi dróg powiatowych w Nisku uda się wyrównać nawierzchnię drogi i położyć nową 4-centymetrową warstwę asfaltu. Oczywiście jest to działanie doraźne i pewnie za dwa, trzy lata trzeba będzie położyć jeszcze jedną warstwę. Ale jest to przynajmniej krok w dobą stronę. Mieszkańcy tej miejscowości już od 10 lat domagają się naprawienia tej drogi. Czas w końcu coś z tym zrobić.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (1)

    Wszystkie komentarze (1) forum.echodnia.eu

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Sport

    Zobacz koniecznie:

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!

    Wideo

    Galerie zdjęć