Ratownicy medyczni protestują. Mówią o głodówce

    Ratownicy medyczni protestują. Mówią o głodówce

    Wojciech Tatara

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Pod koniec maja protestujący ratownicy medyczni spotkali się w Rzeszowie

    Pod koniec maja protestujący ratownicy medyczni spotkali się w Rzeszowie ©Krzysztof Łokaj

    Ratownicy medyczni prowadzą akcję protestacyjną. Nie wykluczają podjęcia głodówki.
    Pod koniec maja protestujący ratownicy medyczni spotkali się w Rzeszowie

    Pod koniec maja protestujący ratownicy medyczni spotkali się w Rzeszowie ©Krzysztof Łokaj

    Podwyżki takie jak otrzymały pielęgniarki, czyli 1,6 tysiąca złotych, upaństwowienie ratownictwa medycznego oraz wprowadzenie zapisu o celowości finansowania w nowelizacji ustawy o Ratownictwie Medycznym to trzy główne postulaty, których realizacji domagają się ratownicy medyczni. Na Podkarpaciu pracuje ich około 800. Pielęgniarek - ponad 20 tysięcy.

    - Rząd nas ignoruje a Ministerstwo Zdrowia na rozmowy z nami wysyła urzędników coraz niższego szczebla, którzy tak naprawdę nie mają wpływu na podejmowane decyzje - mówi Piotr Telega, sekretarz Związku Zawodowego Pracowników Ratownictwa Medycznego Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Rzeszowie.

    Na ten tydzień związkowcy zaplanowali akcję informacyjną. Będą wręczać ulotki i wywieszać plakaty w instytucjach służby zdrowia. Jeżeli to nie przyniesie efektu, zapowiadają głodówkę.

    - Kiedy podejmowaliśmy protest, obiecaliśmy, że żaden pacjent nie ucierpi, więc sami narazimy własne zdrowie poprzez strajk głodowy. Rząd musi zdać sobie sprawę, że to ratownik medyczny jako często pierwszy ma styczność z ciężko chorym lub umierającym pacjentem i to od tego, jak on postąpi zależy, czy dany człowiek przeżyje. Za tę pracę dostaje od 1,6 do 2 tysięcy złotych. Nie chcemy kroci, domagamy się tyle, ile otrzymały pielęgniarki, czyli 1,6 tysiąca złotych podwyżki - tłumaczy Telega.

    Kolejny postulat ratowników to upaństwowienie ratownictwa medycznego. - Teraz jest tak, że ktoś zakłada firmę, kupuje 10 karetek i może stawać do konkursu o świadczenie usług medycznych. Słyszał ktoś o prywatnej policji czy straży pożarnej lub organizowaniu konkursów na łapanie przestępców czy gaszenie pożarów. W ratownictwie medycznym to norma - ubolewa Telega. Związkowcy walczą też o celowość finansowania ratownictwa medycznego.

    Teraz pieniądze przekazywane do placówek służby zdrowia są dowolnie dysponowane przez dyrektorów i często trafiają na łatanie dziur w deficytowych oddziałach, a nie faktycznie na ratownictwo medyczne. Rząd zaproponował ratownikom 400 złotych podwyżki od 1 lipca i kolejne 400 od nowego roku. Okazuje się, że skorzystałaby z nich tylko część ratowników. Pieniądze otrzymaliby tylko ratownicy pracujący w dyspozytorniach lub jeżdżący w karetce, pozostała grupa ratowników pracujących na SOR-ach czy w hospicjach nie mogłaby liczyć na dodatkowe pieniądze.

    Czytaj także

      Komentarze (2)

      Wszystkie komentarze (2) forum.echodnia.eu

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Zobacz koniecznie:

      Wideo