Na dziko bliżej do... wypadku

    Na dziko bliżej do... wypadku

    /WK/, /STAN/

    Echo Dnia Podkarpackie

    Echo Dnia Podkarpackie

    Dzikie przejście obok PKS-u jest bardzo popularne, właściwie wszyscy się z jego istnieniem pogodzili. Wczoraj przy torach bawili się chłopcy zjeżdżając

    Dzikie przejście obok PKS-u jest bardzo popularne, właściwie wszyscy się z jego istnieniem pogodzili. Wczoraj przy torach bawili się chłopcy zjeżdżając z nasypu, tak, że starsi ludzie mieli wielkie problemy ze wspięciem się po wyślizganym prawie do " ©G. Stańczyk

    Dzikie przejście obok PKS-u jest bardzo popularne, właściwie wszyscy się z jego istnieniem pogodzili. Wczoraj przy torach bawili się chłopcy zjeżdżając

    Dzikie przejście obok PKS-u jest bardzo popularne, właściwie wszyscy się z jego istnieniem pogodzili. Wczoraj przy torach bawili się chłopcy zjeżdżając z nasypu, tak, że starsi ludzie mieli wielkie problemy ze wspięciem się po wyślizganym prawie do " ©G. Stańczyk

    Akurat w dniu wypadku przejście kontrolowali SOK-iści z psem. G. Stańczyk

    Akurat w dniu wypadku przejście kontrolowali SOK-iści z psem.
    (fot. G. Stańczyk)

    Nie pierwszy i, znając życie, nie ostatni wypadek na dzikim przejściu przez tory obok dworca PKS-u w Stalowej Woli. Przedwczoraj lokomotywa potrąciła tam mężczyznę.

    Szczegóły wypadku nie są znane, najprawdopodobniej mężczyzna czekał na przejazd pociągu zbyt blisko torów. Odniósł bardzo ciężkie obrażenia, ze stalowowolskiego szpitala został odwieziony do Rzeszowa, gdzie walczy o życie.

    Policja nie ustaliła na razie jego tożsamości. Z wyglądu ma około 35 lat.

    Ludzie, którzy słyszeli o wypadku narzekają, że widok SOK-isty jest niezwykle rzadki, tymczasem właśnie przedwczoraj kontrolowali oni akurat to przejście i nałożyli dwa mandaty.

    - To była rutynowa kontrola. Nasze patrole codziennie je organizują, nie sposób jednak każdego dnia być na wszystkich dzikich przejściach - mówi Marek Chodkiewicz, naczelnik działu operacyjno dyspozycyjnego okręgu Straży Ochrony Kolei w Lublinie. - Kary pieniężne za przechodzenie w niedozwolonych miejscach są jedynymi skutecznymi środkami zapobiegającymi tego typu zdarzeniom - dodaje.

    Sokiści ze Stalowej Woli codziennie kontrolują 200 kilometrów linii kolejowych. W samym mieście dzikich przejść jest pięć. W tym trzy bardzo popularne w centrum miasta. Widok wędrującego wzdłuż torowiska umundurowanego mężczyzny z psem skutecznie jednak odstraszał zwykle łamiących przepisy. We czwartek sokiści ukarali mandatami w wysokości 50 złotych tylko dwie osoby. To najniższy mandat, jaki można zastosować za takie wykroczenie. Maksymalna kara to mandat wysokości 500 złotych. Dlaczego mimo to ludzie ryzykują i przechodzą w niedozwolonych miejscach?

    - Bolą mnie nogi, chodzę z laską. Aby przejść przez tory wyznaczoną ścieżką, musiałabym pokonać wysokie schody. Nie mam tyle sił, dlatego wolę ryzykować i jakoś powoli przedrzeć się przez tory. To mniej wyczerpujące - mówi starsza kobieta.

    Częstszą przyczyną łamania przepisów przez mieszkańców Stalowej Woli jest jednak lenistwo i pośpiech.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Sport

    Zobacz koniecznie:

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!

    Wideo

    Galerie zdjęć