Traktor sołtysa w stawie

    Traktor sołtysa w stawie

    Zdzisław Surowaniec

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Edward Paterek, sołtys: - Od jakiegoś czasu było spokojnie w święta. Nawet nikt już nie rozrzucał po wsi śmieci w nocy. Teraz znowu komuś przyszło do

    Edward Paterek, sołtys: - Od jakiegoś czasu było spokojnie w święta. Nawet nikt już nie rozrzucał po wsi śmieci w nocy. Teraz znowu komuś przyszło do głowy zabawić się. Tyle tylko, że więcej w tym było chamstwa niż zabawy. ©Z. Surowaniec

    Sołtys Kotowej Woli Edward Paterek w Boże Narodzenie rano złapał się za głowę. Jego traktor stał w stawie. Tak dowcipnisie zabawili się po pasterce.
    Edward Paterek, sołtys: - Od jakiegoś czasu było spokojnie w święta. Nawet nikt już nie rozrzucał po wsi śmieci w nocy. Teraz znowu komuś przyszło do

    Edward Paterek, sołtys: - Od jakiegoś czasu było spokojnie w święta. Nawet nikt już nie rozrzucał po wsi śmieci w nocy. Teraz znowu komuś przyszło do głowy zabawić się. Tyle tylko, że więcej w tym było chamstwa niż zabawy. ©Z. Surowaniec

    Sołtys miał w nocy z Wigilii na Boże Narodzenie dyżur w stacji uzdatniania wody. - Po pracy, rano, kiedy wracałem do domu, objechałem wieś, żeby sprawdzić czy wszystko w porządku. Bo upowszechnił się zwyczaj robienia kawałów po pasterce, na przykład rozrzucania śmieci - wspomina Edward Paterek.

    Zauważył kilkanaście zdjętych furtek z ogrodzeń, co się zdarzało każdego roku. Furtkę z ogrodzenia biblioteki, po przepiłowaniu kłódki, dowcipnisie postawili na daszku, nad wejściem do sklepu. Kiedy jednak sołtys wrócił do domu, gdzie samotnie mieszka, przekonał się, że największy kawał został zrobiony właśnie jemu.

    WYPCHNĘLI POJAZD
    Sprawcy przepiłowali kłódkę na bramce i zdjęli ją. Weszli do szopy, gdzie stał stary, ale sprawny niemiecki ciągnik. Zdjęli plandekę, ale nie mogli traktorem wyjechać, bo właściciel usunął z niego akumulator. Wypchnęli więc pojazd na drogę i dopchali na pobliski zamarznięty staw. Jednak pod ciągnikiem załamał się lód, tak że przednie koła znalazły się pod wodą. Ciągnik ugrzązł na dobre.
    Sołtys był zdruzgotany. - Mam poczucie humoru, ale to, co zobaczyłem, to było zwykłe chuligaństwo, targnięcie się na moją własność - ocenił. Ciągnik miał uszkodzone przewody, pogięte elementy. Wezwał policję ze Stalowej Woli. Ci obejrzeli pojazd i przyjęli od sołtysa zawiadomienie o powstałej szkodzie czyli naruszeniu jego własności.

    GRASOWALI NAD RANEM
    - Oni musieli grasować około trzeciej nad ranem - szacuje sołtys. Od sąsiadów dowiedział się, że jeszcze po pasterce wszystko było w porządku, wszystkie furtki w ogrodzeniach były na swoim miejscu i nikt nie widział ciągnika w stawie przy drodze.

    - Przesadzili z żartami - powiedział jeden z policjantów, którzy dokumentowali straty, jakich doznał sołtys. Teraz funkcjonariusze zajmą się dochodzeniem, kto brał udział w wygłupach.

    Edward Paterk został wybrany na sołtysa Kotowej Woli w tym roku. Być może dlatego został tak "wyróżniony" przez wiejskich osiłków, jako świeżo upieczony sołtys.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Sport

    Zobacz koniecznie:

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!

    Wideo

    Galerie zdjęć