Strażacy usuwali brudy pływające na wodzie!

    Strażacy usuwali brudy pływające na wodzie!

    Zdzisław SUROWANIEC

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Strażacy polewali powierzchnię wody w kanale specjalnym środkiem unieszkodliwiającym zanieczyszczenia.

    Strażacy polewali powierzchnię wody w kanale specjalnym środkiem unieszkodliwiającym zanieczyszczenia. ©Z. Surowaniec

    Zanieczyszczenia pojawiły się w niedziele w kanale prowadzącym od Elektrowni Stalowa Wola. Do akcji ruszyli strażacy.
    Strażacy polewali powierzchnię wody w kanale specjalnym środkiem unieszkodliwiającym zanieczyszczenia.

    Strażacy polewali powierzchnię wody w kanale specjalnym środkiem unieszkodliwiającym zanieczyszczenia. ©Z. Surowaniec

    Nieznaną substancję płynącą kanałem technologicznym od elektrowni Stalowa Wola i dwie śnięte ryby na brzegu zauważyli wczoraj strażnicy wędkarscy patrolujący brzegi Sanu.

    Wezwana straż pożarna położyła na kanale zapory i zneutralizowała zanieczyszczenie.

    Na mostku nad kanałem, którym od elektrowni spływa do Sanu ciepła woda po użyciu jej do chłodzenia turbin, zrobiło się rojno. Strażacy nie tylko zrobili na wodzie podwójną tamę ze słomy i specjalnego worka. Polewali także powierzchnię wody specjalnym środkiem, który unieszkodliwiał płynące zanieczyszczenie. Niektórzy z wędkarzy twierdzili, że to płynie olej.
    DYREKTOR USPOKAJAŁ

    Pojawili się przedstawiciele elektrowni - zastępca prezesa, zastępca dyrektora technicznego. Pracownicy laboratorium elektrowni pobrali próbki do badań. Swoje robili także wędkarze. Fotografowali dwie śnięte ryby i miejsce akcji. Jeden z nich powiedział nam, że wędkarze przespali sprawę, bo dziwna substancja płynie od świąt, a dopiero teraz zostało to nagłośnione.

    Jerzy Kurzelewski, zastępca dyrektora technicznego elektrowni, studził nastroje. - Nie ma mowy o jakiejś awarii urządzeń, z elektrowni nic nie wycieka do środowiska, nie ma w zakładzie awarii - mówił spokojnie. I postawił diagnozę: - To są prawdopodobnie stare osady, jakie przez długi czas zalegały na dnie kanału. A kiedy doszło do nagłych ruchów wody, uniosły się.

    WYŁĄCZYLI BLOKI

    Jak wspomniał dyrektor, przed świętami, na skutek spadku zapotrzebowania na prąd, elektrownia otrzymała polecenie wyłączenia dwóch bloków. Pracowała tylko część produkująca ciepło. Na skutek zmniejszenia chłodzenia turbin, spadła temperatura wody w kanale. - To spowodowało szok termiczny ryb i kilka z nich padło - uważa dyrektor Kurzelewski.

    Natomiast ponowne włączenie pomp, tłoczących wodę do chłodzenia turbin, miało taki skutek, że ruszyły się stare osady i brudy zalegające na dnie kanału technicznego.

    - Zagrożenie ekologiczne oceniałbym na bardzo małe - stwierdził obecny na miejscu zdarzenia Krzysztof Żywczyk, zastępca komendanta straży pożarnej. Jednak strażacy mieli prowadzić akcję aż do chwili, kiedy zanieczyszczenia przestaną płynąć.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Sport

    Zobacz koniecznie:

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!

    Wideo

    Galerie zdjęć