Pocisk wrzucony do ognia ranił mężczyznę w Lipie

    Pocisk wrzucony do ognia ranił mężczyznę w Lipie

    Zdzisław Surowaniec

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Saperzy przeszukują miejsce, gdzie doszło do eksplozji granatnika. W lewym dolnym rogu nie naruszony granatnik.

    Saperzy przeszukują miejsce, gdzie doszło do eksplozji granatnika. W lewym dolnym rogu nie naruszony granatnik. ©Zdzisław Surowaniec

    28-letni mieszkaniec Lipy wrzucił do ogniska skorodowany niewybuch ręcznego granatnika przeciwpancernego. Na efekt nie czekał długo. Nabój eksplodował, a mężczyzna z licznymi obrażeniami trafił do szpitala.
    Saperzy przeszukują miejsce, gdzie doszło do eksplozji granatnika. W lewym dolnym rogu nie naruszony granatnik.

    Saperzy przeszukują miejsce, gdzie doszło do eksplozji granatnika. W lewym dolnym rogu nie naruszony granatnik. ©Zdzisław Surowaniec

    Jak nas poinformował rzecznik prasowy komendy stalowowolskiej policji Andrzej Walczyna, wczoraj wieczorem do oficera dyżurnego dotarła z pogotowia ratunkowego informacja, że do szpitala przywieziony został młody mężczyzna z licznymi ranami ciętymi na twarzy, rękach, tułowiu i nogach.

    Obrażenia powstały w wyniku eksplozji materiału wybuchowego. Do szpitala udali się natychmiast policjanci, gdzie zastali brata pokrzywdzonego. Mężczyzna wyjaśnił, że około godz. 18, razem z synem i bratem, byli na spacerze w lesie nieopodal rzeczki Złodziejka.

    W czasie spaceru, brat oddalił się od nich i rozpalił w lesie ognisko. Nagle usłyszeli eksplozję i zobaczyli zataczającego się mężczyznę. Z pomocą znajomego mężczyzna zaprowadził rannego brata do domu, a następnie zawiózł go do szpitala.
    Policjanci udali się na miejsce wybuchu. Podczas oględzin zobaczyli na zboczu niewielkiego wzniesienia ślady eksplozji oraz elementy pocisków prawdopodobnie ręcznych granatników przeciwpancernych. Skorupa jednego z pocisków była rozerwana, drugi pocisk był nienaruszony. Policjanci zabezpieczyli teren i o znalezisku powiadomili Batalion Saperski w Rzeszowie celem zabezpieczenia niewybuchu.

    Dziś na miejsce zdarzenia przybył patrol rozminowywania XXI Brygady Strzelców Podhalańskich z Rzeszowa. Przeszukali teren wykrywaczem metali, ale nie natknęli się na inne niewybuchy. Pocisk, przewieźli na poligon w Nowej Dębie. Tam został zdetonowany.

    Policja apeluje o rozwagę i ostrożność w przypadku odnalezienia niewypałów. Takiego znaleziska nie wolno pod żadnym pozorem przenosić ani dotykać, miejsce, gdzie się ono znajduje dobrze jest zabezpieczyć przed dostępem osób postronnych, a w szczególności dzieci, jeśli jesteśmy sami i znajdujemy się na otwartej przestrzeni lub w lesie, należy to miejsce tak oznaczyć by można było bez trudu je odnaleźć, o znalezisku należy powiadomić najbliższy posterunek lub komisariat

    Policji. Policjanci zabezpieczą teren i powiadomią saperów. Pamiętajmy, że duże pociski mogą mieć pole rażenia dochodzące nawet do kilkuset metrów.

    Komentarze (5)

    Wszystkie komentarze (5) forum.echodnia.eu

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Sport

    Zobacz koniecznie:

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!

    Wideo

    Galerie zdjęć