Wkrótce setki ludzi stracą pracę?

    Wkrótce setki ludzi stracą pracę?

    Zdzisław SUROWANIEC

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    W Elektrotechnice i Automatyce Jan Olko przyznaje, że ma cztery lata do emerytury i upadłość spółki jest dla niego przykrym wydarzeniem.

    W Elektrotechnice i Automatyce Jan Olko przyznaje, że ma cztery lata do emerytury i upadłość spółki jest dla niego przykrym wydarzeniem. ©Z. Surowaniec

    - Trzy spółki powiązane z Hutą Stalowa Wola lub mające z nią kiedyś związek może wkrótce ogłosić upadłość - dowiedzieli się reporterzy Echa Dnia.
    W Elektrotechnice i Automatyce Jan Olko przyznaje, że ma cztery lata do emerytury i upadłość spółki jest dla niego przykrym wydarzeniem.

    W Elektrotechnice i Automatyce Jan Olko przyznaje, że ma cztery lata do emerytury i upadłość spółki jest dla niego przykrym wydarzeniem. ©Z. Surowaniec

    Chodzi o Zakład Narzędziownia, Elektrotechnika i Automatyka oraz Zakład Transportu. Utratą pracy zagrożonych jest w sumie 189 osób.

    Z informacji zdobytych przez Echo Dnia wynika, że władze tych spółek już złożyły wnioski do sądu o ogłoszenie upadłości. Informację tę potwierdzają między innymi związkowcy hutniczej "Solidarności".

    Kłopotów kierowanej przez siebie spółki nie ukrywa tylko Jan Sibiga, prezes Elektroniki i Automaptyki, wygląda na przybitego. - Utrata rynku, brak zamówień, wycofanie się inwestora - wylicza przyczyny zgłoszonej upadłości spółki. - Może się jeszcze pozbieramy w innym układzie - rzuca na koniec.

    W Elektrotechnice i Automatyce panuje ponury nastrój. Jednemu pracownikowi brakuje do emerytury cztery lata. Mężczyźni wyliczają ile lat pracują w tej spółce: - Trzydzieści dwa, trzydzieści osiem… Za kwiecień nie dostali wypłaty.
    Szykuje się kolejna, trzecia upadłość tej spółki, która jest spółką typowo usługową. - Jest jeszcze jakaś produkcja, ale bardzo mało - przyznaje uzwajacz silników elektrycznych Jan Olko.
    NIC NIE POWIE

    Władze pozostałych dwóch spółek najwyraźniej unikają dziennikarzy.
    Najwięcej ludzi pracuje w Zakładzie Narzędziowni - 112. To spółka, nad którą Huta Stalowa Wola nie ma już władzy. A to z tego powodu, że od kilku lat rękę na niej trzyma syndyk.

    Prezesa Romana Gorczycy wczoraj nie było w firmie, syndyk Zenon Dąbrowski też był nieobecny, sekretarka zaklinała się, że nic nie powie. Zagadywani przeze mnie robotnicy zapewniali, że nic konkretnego nie wiedzą, nikt im nic nie przekazuje. Żyją plotkami.

    Są jednak przerażeni pogłoskami o upadłości, jeden z pracowników przyznał, że jeśli straci pracę, będzie mu ciężko żyć, żona jest osobą bezrobotną. Mieszka w Nisku. - Za kwiecień nie dostaliśmy wypłaty - powiedział.

    PRZEZ TELEFON NIE POWIEM

    Kiedy podeszło do mnie więcej pracowników, zjawił się mistrz w granatowym fartuchu i zapytał czy mam zgodę prezesa na rozmowę z pracownikami. Nie miałem. - To proszę wyjść - powiedział. - Nie udzielajcie mu żadnych wypowiedzi - rzucił do pracowników.

    W Zakładzie Transportowym pod nieobecność prezesa Jerzego Ciećki także nikt nie chciał udzielić jakiejkolwiek informacji. Zadzwoniliśmy do niego pod numer telefonu komórkowego. - Na telefon informacji nie udzielam. Zapraszam do siebie w poniedziałek - odparł prezes. Zdołaliśmy się tylko dowiedzieć, że w zakładzie transportowym pracuje 40 osób.

    JEŹDZIĆ DNIEM I NOCĄ

    W hutniczej "Solidarności" zastępca przewodniczącego Kazimierz Rychlak mówi, że musi panować nad językiem, żeby nie powiedzieć czegoś mocnego o tym co się dzieje. Żal mu ludzi, którzy prawdopodobnie stracą pracę. Ma pretensje do rządu, że nie reaguje na kryzysowe sygnały. Ale z drugiej strony daje przykład sprywatyzowanej odlewni żeliwa, która świetnie sobie radzi.

    - Żeby mieć zamówienia, trzeba jeździć dniem i nocą i załatwiać robotę. A nie siedzieć i czekać, aż sama przyjdzie - stwierdza.
    - Jak ktoś w małej spółce musi mieć sekretarkę i dyrektora, jest samorządowcem, działaczem spółdzielni mieszkaniowej i łapie dziesięć srok za ogon, to nic dziwnego, że sobie nie radzi jako prezes i ukręcił sobie taki los - stwierdził Kazimierz Rychlak przypinając łatkę do Jana Sibigi.

    Komentarze (6)

    Wszystkie komentarze (6) forum.echodnia.eu

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Sport

    Zobacz koniecznie:

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!

    Wideo

    Galerie zdjęć