ZMKS szuka skutecznych sposobów na walkę z jazdą "na czarno"

    ZMKS szuka skutecznych sposobów na walkę z jazdą "na czarno"

    Ewa Bożek

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Kiedy rewizorzy wchodzą do autobusu na przystanku, to prawie wszyscy gapowicze, którzy wypatrują ich na każdym postoju, zdążą już skasować bilet.

    Kiedy rewizorzy wchodzą do autobusu na przystanku, to prawie wszyscy gapowicze, którzy wypatrują ich na każdym postoju, zdążą już skasować bilet. ©E. Bożek

    Zakład Miejskiej Komunikacji Samochodowej w Stalowej Woli szuka sposobów na ukrócenie jazdy na gapę. Teraz rewizorzy nie muszą wsiadać na kontrole, na przystanku razem z pasażerami.
    Kiedy rewizorzy wchodzą do autobusu na przystanku, to prawie wszyscy gapowicze, którzy wypatrują ich na każdym postoju, zdążą już skasować bilet.

    Kiedy rewizorzy wchodzą do autobusu na przystanku, to prawie wszyscy gapowicze, którzy wypatrują ich na każdym postoju, zdążą już skasować bilet. ©E. Bożek

    Mają oni działać z zaskoczenia i mogą wsiadać do autobusu na całej trasie z ominięciem przystanków.
    Kierowcy skarżą się, że to utrudnia im życie.

    - Nie dalej jak kilka dni temu, zbliżałem się do skrzyżowania ulic Poniatowskiego, Czarneckiego i Żwirki i Wigury. Jechał przede mną MKS. Mimo, że mieliśmy zielone światło, to kierowca autobusu nagle się zatrzymał, otworzył drzwi i wskoczyło do niego dwoje rewizorów.
    A ja musiałem hamować z piskiem opon. Gdyby nie moja szybka reakcja, to wjechałbym w tył MKS-u i pewnie byłaby to moja wina. Przecież tak nie można. To zagrożenie na ulicy. Moi znajomi też wspominali o takich sytuacjach - mówi rozzłoszczony kierowca.

    Tymczasem Antoni Sokołowski, dyrektor ZMKS przyznaje, że zezwolił rewizorom na takie wchodzenie do autobusu poza przystankami, jak podkreśla w bezpiecznych miejscach.
    - Kierowcy autobusów wiedzą, że muszą się zatrzymać, jeśli na ich trasie pojawią się rewizorzy. Wiedzą jednak, że nie może się to odbywać z narażaniem na niebezpieczeństwo innych kierowców na drodze - mówi Sokołowski.

    Dodaje, że podjął taką decyzję, bo zaskoczenie pasażerów to jedyny sposób na walkę z jeżdżącymi "na czarno".
    - Kiedy do tej pory rewizor wsiadał na przystanku to prawie każdy kto jechał na gapę, zdążył skasować bilet w kasowniku. Wiemy, że osób, które nie kasują biletów jest naprawdę dużo, a my przecież musimy za coś utrzymać komunikację w mieście, a jest to możliwe miedzy innymi dzięki wpływom za bilety - mówi.
    Jak się dowiedzieliśmy każdy rewizor sprawdza w miesiącu przeciętnie 200 pasażerów. Co szósty z nich jedzie "na czarno".

    Problem polega jeszcze na tym, że tylko w 30 przypadkach na 100 przyłapani płacą karę za jazdę na gapę.

    Komentarze (12)

    Wszystkie komentarze (12) forum.echodnia.eu

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Sport

    Zobacz koniecznie:

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!

    Wideo

    Galerie zdjęć