To nie "Caritas"!

    Wioletta WOJTKOWIAK

    Echo Dnia Podkarpackie

    Echo Dnia Podkarpackie

    Jeśli on nie znajdzie pracy, żona z wcześniakiem znajdą się na bruku

    Jeśli on nie znajdzie pracy, żona z wcześniakiem znajdą się na bruku ©M. Radzimowski

    Jeśli on nie znajdzie pracy, żona z wcześniakiem znajdą się na bruku

    Jeśli on nie znajdzie pracy, żona z wcześniakiem znajdą się na bruku ©M. Radzimowski

    Teresa Mycek, administratorka hotelu Spółdzielni "Siarkowiec". M. Radzimowski

    Teresa Mycek, administratorka hotelu Spółdzielni "Siarkowiec".
    (fot. M. Radzimowski)

    Katarzyna i Mariusz Książkiewiczowie od dziesięciu dni mają dziecko i nóż na gardle. Do jutra mają opuścić pokój w hotelu Spółdzielni Mieszkaniowej "Siarkowiec", bo zalegają z miesięczną opłatą. - Mąż już raz nocował na dworze, bo prezes pisemnie zakazał mu przebywania w hotelu - mówi pani Katarzyna.
    Chociaż przedwczoraj prezes zmienił zdanie, bo "ojciec musi pomagać przy dziecku", dramat trwa. Mariusz Książkiewicz stracił pracę, a szef na resztę pieniędzy kazał mu czekać do końca miesiąca. - Mogę robić cokolwiek - rozpacza.

    Młodzi z dzieckiem nie mają gdzie pójść. - Mojej matce jest ciężko, też czeka na eksmisję z bloku przy Matejki. Miała przyjść jutro do tego hotelu. Tutaj spółdzielnia proponuje pokoje zadłużonym, w zastępstwie socjalnych. Co ciekawe, w hotelu płaci się dużo więcej niż czynsz - mówi Katarzyna Książkiewicz. Mariusza Książkiewicza ojciec wyrzucił z domu, kazał się wymeldować. O wnuczce słyszeć nie chce. - Moja mama nie ma nic do gadania. Ostatnio potajemnie mi jedzenie przez okno podawała. Gdyby ojciec wiedział, to by ją zabił.

    Przyszli do hotelu w sierpniu. Nie podpisywali umowy o najem pokoju, bo musieliby zapłacić kaucję, dwukrotność miesięcznej opłaty. Zapłacili z góry za miesiąc, ponad 300 złotych. Potem chcieli wynająć mieszkanie. Jeszcze przed porodem okazało się, że nie stać ich na to. Mariusz, technik chemik analityk, pracował "na czarno" na budowie. Zarabiał 900 złotych. - We wrześniu był przestój, szef wyjechał za granicę. Dobrze, że wydarłem 400 złotych zaliczki. Ale teraz nie mam już nic. Nie mam czym zapłacić za pokój. Tylko część wpłaciłem. Kupiłem pieluchy i jedzenie.

    Warunki są bezlitosne. Prezes Augustyn Turek twierdzi, że muszą zwolnić pokój, na który czeka już inna rodzina. - Nie jesteśmy "Caritasem", żadną instytucją charytatywną. Ponosimy koszty utrzymywania tego hotelu. Dlaczego lokali socjalnych gmina nie ma, przecież powinni zabezpieczyć takich ludzi. Moje pismo nie oznacza, że ich brutalnie wyrzucimy. W ich sytuacji byłaby to tragedia. Chcę ich tylko zmobilizować, żeby szukali jakiegoś wyjścia. Sami sobie winni, czemu nie myśleli, gdy zakładali rodzinę? - rozkłada ręce prezes. Książkiewiczom radzi, żeby pogodzili się z rodzicami.

    Niestety, słyszą to od wszystkich wokół. - Tak najprościej - wzrusza się Katarzyna. Mówi, że czuje się poniżana: - Od pewnej pani ze spółdzielni usłyszałam, że to nie jest mój mąż, bo mąż się zajmuje matką i dzieckiem, a on nie potrafi nas utrzymać. Kierowniczka hotelu nazwała Mariusza żebrakiem, bo był u prezydenta prosić o pomoc. Prezydent napisał do spółdzielni, żeby nas jeszcze zatrzymali. Mężowi powiedział, że jak znajdzie pracę na umowę, to może dostaniemy lokal socjalny.

    Wczoraj Mariusz Książkiewicz prosił o pomoc księdza Michała Józefczyka. Obiecał, że dołoży do opłaty za hotel. Rzecznik prezydenta Józef Michalik obiecał, że dzisiaj przekaże, co jest w stanie zrobić gmina, żeby pomóc tej rodzinie: - Jeszcze nie zdarzyło się tak, żeby ktoś wylądował na bruku.



    Czytelników, którzy mogą w jakikolwiek pomóc rodzinie prosimy o kontakt z redakcją. Telefon: 823-26-02.



    MAMY DOSYĆ

    Bronisława, mieszkanka hotelu: - Zgodziłam się przejść do hotelu dobrowolnie, mówiono, że na warunkach socjalnych. Komornik zabiera mi 106 złotych za zaległości czynszowe. Dostaję na rękę 280 złotych, a 250 złotych mam płacić za pokój, w którym marznę. Ostatnio była podwyżka. Żyć się nie chce. I wszyscy traktują nas, jak żebraków. Mamy tego dosyć.




    NIE JESTEŚMY BEZ SERCA

    Teresa Mycek, administratorka hotelu Spółdzielni "Siarkowiec": - Warunki są twarde. Za pobyt płaci się z góry. Rozumiemy trudną sytuację rodziny i naprawdę nie jesteśmy bez serca. Już poszłam tym państwu na rękę, żeby wpłacili część pieniędzy. Jednak to gmina powinna zapewnić lokal socjalny.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Sport

    Zobacz koniecznie:

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!

    Wideo

    Galerie zdjęć