Zapłaciłem sołtysowi

    /ram/

    Echo Dnia Podkarpackie

    Echo Dnia Podkarpackie

    - Nie ma żadnych dokumentów potwierdzających, że pan Kuchta kupił działkę od gminy - mówiła wczoraj w sądzie Zuzanna Paduch, wójt Grębowa.

    - Nie ma żadnych dokumentów potwierdzających, że pan Kuchta kupił działkę od gminy - mówiła wczoraj w sądzie Zuzanna Paduch, wójt Grębowa. ©M. Radzimowski

    - Nie ma żadnych dokumentów potwierdzających, że pan Kuchta kupił działkę od gminy - mówiła wczoraj w sądzie Zuzanna Paduch, wójt Grębowa.

    - Nie ma żadnych dokumentów potwierdzających, że pan Kuchta kupił działkę od gminy - mówiła wczoraj w sądzie Zuzanna Paduch, wójt Grębowa. ©M. Radzimowski

    Na najbliższym posiedzeniu Sąd Rejonowy w Tarnobrzegu ustali, czy Józef Kuchta z Grębowa jest właścicielem gminnej działki na mocy zasiedzenia. On sam tłumaczył wczoraj, że w 1972 roku zapłacił gminie za ową parcelę, choć nie ma na to potwierdzenia. Wójt Grębowa Zuzanna Paduch twierdzi, że nikt Kuchcie działki nie sprzedawał.

    Przypomnijmy, że sprawa o zasiedzenie ma związek z konfliktem, jaki kilka tygodni powstał na linii władze gminy - mieszkańcy grębowskiej dzielnicy Piaski. Wójt Grębowa zarzuca mieszkańcom nielegalne użytkowanie gminnych działek i żąda ich wykupienia. Ludzie twierdzą, że za parcele zapłacili gminie w latach 70-tych i drugi raz nie zapłacą.

    - W 1972 roku kupiłem od gminy działkę przylegającą do innej działki będącej moją własnością - mówił wczoraj w sądzie Józef Kuchta. - Zapłaciłem sołtysowi 16 tysięcy złotych, a on mi dał pokwitowanie, którego jednak do dziś nie zachowałem. Jeszcze w tym samym roku ogrodziłem połączone place i zacząłem zwozić materiały budowlane. Następnego roku wybudowałem dom, w którym zamieszkaliśmy w 1979 roku.

    Na potwierdzenie swoich słów wnioskodawca ma mapki sporządzone przez ówczesnego geodetę gminnego Eugeniusza Florka. To on dzielił gminne mienie gminne na parcele. Pieniądze z ich sprzedaży miały iść na dokończenie budowy ośrodka zdrowia i budowę siedziby władz gminy.

    Pełnomocnik gminy próbował wczoraj podważyć kompetencje Florka. Przesłuchany w charakterze świadka obecny geodeta gminny stwierdził, że jego poprzednik nie miał (według obecnych przepisów) odpowiednich uprawnień do działań geodezyjnych. Przyznał jednakowoż, iż z pewnością działki wytyczał na wniosek ówczesnych władz.

    - Szukaliśmy w zasobach Archiwum Państwowego w Sandomierzu informacji o zebraniach wiejskich, na których miała zapaść decyzja o sprzedaży tej spornej działki. Żadnych dokumentów to potwierdzających nie ma - argumentowała wczoraj Zuzanna Paduch, wójt gminy. - Ja uważam, że wnioskodawca zaczął użytkować tę działkę dopiero na przełomie lat 70 i 80-tych.

    Sędzia Szymon Rożek zapytał w pewnym momencie, czy strony nie spróbowałyby pójść na kompromis i rozwiązać spór polubownie. Zapytał, ale widząc wzajemne nastawienie stron, chyba sam nie wierząc w możliwość ugodowego rozwiązania.

    Decyzja sądu w tej sprawie - o ile będzie korzystna dla Józefa Kuchty, może być początkiem lawiny wniosków o zasiedzenie. W bardzo podobnej sytuacji, o ile nie identycznej, jest kilkudziesięciu innych mieszkańców gminy Grębów.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Sport

    Zobacz koniecznie:

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!

    Wideo

    Galerie zdjęć