Drzewa ważniejsze od ludzi

    Drzewa ważniejsze od ludzi

    Klaudia TAJS <a href="mailto:tajs@echodnia.eu" target="_blank" class=menu>tajs@echodnia.eu</a>

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Andrzej Talarek, zastępca dyrektora Agencji Rozwoju Przemysłu w Tarnobrzegu,  tłumaczy mieszkańcom i radnym Nowej Dęby, dlaczego inwestorzy, pomimo wolnych

    Andrzej Talarek, zastępca dyrektora Agencji Rozwoju Przemysłu w Tarnobrzegu, tłumaczy mieszkańcom i radnym Nowej Dęby, dlaczego inwestorzy, pomimo wolnych terenów, nie chcą wchodzić na teren strefy. ©K. Tajs

    Andrzej Talarek, zastępca dyrektora Agencji Rozwoju Przemysłu w Tarnobrzegu,  tłumaczy mieszkańcom i radnym Nowej Dęby, dlaczego inwestorzy, pomimo wolnych

    Andrzej Talarek, zastępca dyrektora Agencji Rozwoju Przemysłu w Tarnobrzegu, tłumaczy mieszkańcom i radnym Nowej Dęby, dlaczego inwestorzy, pomimo wolnych terenów, nie chcą wchodzić na teren strefy. ©K. Tajs

    - Co się stało, że na terenie naszej strefy ekonomicznej przestali inwestować przedsiębiorcy - zapytał na ostatniej sesji Tadeusz Dziobak, mieszkaniec Nowej Dęby. - Firmy nie inwestują z powodu zbyt wysokich kosztów przekształcenia terenów leśnych na przemysłowe - tłumaczy Andrzej Talarek, zastępca dyrektora Agencji Rozwoju Przemysłu w Tarnobrzegu, zarządzającej strefą.

    Z włączeniem Nowej Dęby w 1998 roku do Tarnobrzeskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, mieszkańcy wiązali ogromne nadzieje.
    Upadek Dezametu, głównego chlebodawcy w mieście spowodował, że ogromna rzesza ludzi straciła pracę. Dlatego pojawianie się kolejnych inwestorów, przyjmujących do pracy, nowodębianie przyjęli, jak prezent od losu.

    - Na terenie strefy w Nowej Dębie powstało dziewięć przedsiębiorstw, między innymi Sanfarm, Innowacja i Dezal - wylicza Andrzej Talarek. - Firmy te zatrudniły dotychczas 950 osób. Jesteśmy otwarci na współpracę. Na zbyciu mamy także biurowiec Dezametu. Remont budynku, o powierzchni dwóch tysięcy 600 metrów, będzie kosztował dziewięć milionów złotych. Były propozycje, aby stworzyć tam szkołę lub dom opieki. Żadna z nich nie zyskała aprobaty. Mamy jeszcze 30 hektarów wolnych terenów, lecz, niestety, jest to teren leśny.

    Niestety, ponieważ za przekształcenie metra gruntu leśnego na przemysłowy, inwestor musi zapłacić około 50 złotych. Tymczasem metr terenu przemysłowego na terenie strefy ekonomicznej kosztuje od pięciu do sześciu złotych.

    Potrzeba likwidacji wysokich opłat za wylesianie terenu w strefach ekonomicznych była zgłaszana między innymi do sejmowej komisji do spraw ochrony środowiska. Niestety, temat upadł.

    - Efekt jest taki, że w przypadku Nowej Dęby drzewa są ważniejsze od ludzi - dodaje dyrektor Talarek. - Inwestorzy dopytują się o możliwość działania na terenie Nowej Dęby, a kiedy dowiadują, że muszą przekształcić teren leśny na przemysłowy rezygnują. Takim przykładem jest firma z Lublina zajmująca się produkcją okien. Kiedy przeliczyła koszty przekształcenia, wycofała się. Tym samym zabrała kilkadziesiąt nowych miejsc pracy.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Sport

    Zobacz koniecznie:

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!

    Wideo

    Galerie zdjęć