Dzikie tłumy u chirurga

    Dzikie tłumy u chirurga

    Klaudia Tajs

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    W Tarnobrzegu oburzeni rodzice z małymi dziećmi czekali kilka godzin na specjalistę. Przychodnia przeprasza za kłopoty .
    W najgorszej sytuacji byli rodzice z małymi dziećmi, którym przyszło czekać na specjalistę nawet kilka godzin.

    W najgorszej sytuacji byli rodzice z małymi dziećmi, którym przyszło czekać na specjalistę nawet kilka godzin. ©D. Majka

    To skandal! Od godziny lekarz powinien przyjmować, a nikt nie informuje kiedy przyjdzie - mówili rozgoryczeni rodzice, czekający z dziećmi przed drzwiami chirurga w poradni specjalistycznej w Tarnobrzegu.

    Wielu z nich o szóstej rano przyszło pod poradnię, by dostać się do specjalisty. - Doktor zszedł ze szpitalnego dyżuru, który się przedłużył - usłyszeliśmy w przychodni.
    Uwag, jakie leciały wczoraj z ust pacjentów oczekujących na wizytę u chirurga, lepiej nie powtarzać.

    Dla tych, którzy przyszli o szóstej rano pod drzwi poradni, by godzinę później móc zarejestrować się do specjalisty, ponad godzinne spóźnienie lekarza, było czymś niezrozumiałym i niewytłumaczalnym. Jedni mówili, że takie zachowanie lekarza, można odebrać jako brak szacunku do pacjentów. Jeszcze inni powtarzali, że spóźnienia powtarzają się notorycznie.
    GDZIE JEST LEKARZ?
    Jak wynika z informacji wywieszonej na drzwiach gabinetu, specjalista przyjmuje od godziny dziesiątej. Pierwsze piętnaście minut ciszy w lekarskim gabinecie, oczekujący pacjenci przyjęli ze spokojem. - Uznaliśmy, że lekarz musi przygotować się do pracy - mówi jeden z pacjentów. - Ale już pół godziny później zaczęliśmy się niepokoić.

    Nerwy sięgnęły zenitu po godzinie czekania. Tłum zdenerwowanych coraz częściej pytał gdzie jest lekarz. Sugerowano, by ktoś zapytał o specjalistę w rejestracji. - Na pytanie kiedy lekarz zacznie przyjmować usłyszeliśmy, że niebawem - dodaje mama sześciomiesięcznego Michała. - Żadnego przepraszam za spóźnienie. Żadnych tłumaczeń.

    SPÓŹNIONY, BO STRAJK
    Chirurg pojawił się w gabinecie pięć minut po godzinie 11. Czyli ponad godzinę później, niż powinien. Dlaczego? - Doktor zszedł z nocnego dyżuru w szpitalu, który się przedłużył - tłumaczy Marta Woś, zastępca kierownika Przychodni Specjalistycznej w Tarnobrzegu. - Nie mógł zostawić tamtych pacjentów. Mimo spóźnienia, lekarz zapewnił, że przyjmie wszystkich pacjentów, czyli jakieś 40 osób.

    Marta Woś przeprasza wszystkich pacjentów za spóźnienie chirurga. Dodaje także, że ich przychodnia jest jedyną w regionie, w której pacjenci mogą liczyć na poradę lekarza. - Strajkują poradnie przyszpitalne w Sandomierzu, Tarnobrzegu, Stalowej Woli i Nisku - dodaje Marta Woś. - Jesteśmy jedyni na rynku, którzy nie odsyłają pacjentów. Dlatego proszę o wyrozumiałość dla naszych specjalistów.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Sport

    Zobacz koniecznie:

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!

    Wideo

    Galerie zdjęć