Szczęśliwe dni Jacka Kurantego

    Szczęśliwe dni Jacka Kurantego

    Piotr Szpak

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Jacek i Ania byli ze sobą już od ponad dziesięciu lat, w sobotę „sfinalizowali” swój związek.

    Jacek i Ania byli ze sobą już od ponad dziesięciu lat, w sobotę „sfinalizowali” swój związek. ©M. Radzimowski

    Znany piłkarz w sobotę stanął na ślubnym kobiercu w Koprzywnicy, wesele odbyło się w Tarnobrzegu.
    Jacek i Ania byli ze sobą już od ponad dziesięciu lat, w sobotę „sfinalizowali” swój związek.

    Jacek i Ania byli ze sobą już od ponad dziesięciu lat, w sobotę „sfinalizowali” swój związek. ©M. Radzimowski

    To był jeden z najpiękniejszych, jeśli nie najpiękniejszy weekend dla wychowanka tarnobrzeskiej Siarki Jacka Kurantego. W piątek wraz ze swoim zespołem, Odrą Wodzisław Śląski sprawił sensację, pokonując w Warszawie Legię 1:0, a w sobotę, w Koprzywnicy poślubił piękną Anię.

    Sobotnia wygrana wodzisławian w stolicy okrzyknięta została supersensacją. Nikt chyba nie przypuszczał, że przeciętnie dotąd spisujący się piłkarze Odry wygrają w jaskini lwa.

    JECHALI NA "POŻARCIE"

    Nie będę mówił, że byłem pewien wygranej w Warszawie, bo wszyscy w drużynie zdawaliśmy sobie sprawę z kim gramy i kto jest faworytem.
    Zdaniem wielu osób byliśmy skazani na "pożarcie", ale my wyszliśmy na boisko z wiarą, ze można powalczyć z gospodarzami. Przed mecze, chyba nie tylko ja, ale i koledzy z drużyny wzięliby remis "w ciemno" - przyznaje Jacek.

    Kuranty wszedł na boisko w 71 minucie meczu, zmieniając zdobywcę jedynego gola spotkania Sławomira Szarego. Trener Janusz Białek, który jeszcze kilka tygodni temu prowadził drużynę mieleckiej Stali desygnował Jacka do boju i był to jego ostatni w kawalerskim stanie mecz. - Cieszę się, że dołożyłem małą cegiełkę do tej wygranej, o której teraz mówi cała Polska. Fajnie, że trener dał mi szansę - uśmiecha się Jacek.
    SZYBKI SEN

    Po meczu radości w ekipie wodzisławian było co nie miara. Kuranty myślami był już jednak przy sobocie. Do domu w swej rodzinnej Ciszycy w województwie świętokrzyskim wrócił grubo po północy. Czasu na sen nie miał zbyt wiele. Sobotnie przedpołudnie poświęcone musiało zostać na przygotowania do ślubu. Jacek i Ania małżeńską przysięgę złożyli sobie w kościele w Koprzywnicy, następnie kawalkada samochodów z weselnymi gośćmi przyjechała do Tarnobrzega, wesele odbyło się w "Kameleonie".

    - Półtora roku temu zadecydowaliśmy o ślubie. Z Anią znamy się bardzo dobrze, jesteśmy ze sobą już ponad dziesięć lat. Oboje pochodzimy z tej samej wioski. Przywykliśmy do tego, ze czasami nie widzimy się długo, zawód piłkarza wymaga poświęceń i ciężkiej pracy - mówi Jacek.

    ODŁOŻONA PODRÓŻ

    Rozgrywki ligowe kończą się dopiero w połowie grudnia, więc państwo młodzi będą musieli uzbroić się w cierpliwość i poczekać na podróż poślubną. Wyjadą na nią w grudniu, nie zadecydowali jeszcze gdzie, ale Jacek optuje za wypadem w ciepłe kraje. - Damy sobie radę. Chciałbym jeszcze przeżyć tak piękne dni, jak te ostatnie. Naprawdę jestem teraz bardzo szczęśliwy - dodał sympatyczny piłkarz.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Sport

    Zobacz koniecznie:

    Miss Studniówki 2017. Zobacz i zagłosuj

    Miss Studniówki 2017. Zobacz i zagłosuj

    Mister Studniówki 2017. Zobacz i zagłosuj

    Mister Studniówki 2017. Zobacz i zagłosuj

    Światłowodowa rewolucja (materiał informacyjny)

    Światłowodowa rewolucja (materiał informacyjny)

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!

    Wideo

    Galerie zdjęć