Hucznie i szampańsko w Tarnobrzegu

    Hucznie i szampańsko w Tarnobrzegu

    Marcin Radzimowski

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Oby taki uśmiech gościł na naszych twarzach przez cały rok.

    Oby taki uśmiech gościł na naszych twarzach przez cały rok. ©M. Radzimowski

    Przywitaliśmy Nowy Rok pod gołym niebem na tarnobrzeskim placu, na balach i prywatkach.
    Oby taki uśmiech gościł na naszych twarzach przez cały rok.

    Oby taki uśmiech gościł na naszych twarzach przez cały rok. ©M. Radzimowski

    Blisko dwa tysiące tarnobrzeżan wczoraj o północy przyszło na Plac Bartosza Głowackiego, aby wznieść pierwszy toast szampanem w 2008 roku. Większość z nich wróciła potem do lokali, aby dalej w gronie przyjaciół żegnać stary rok.

    Nikt nie zliczy ile korków od szampana wystrzeliło o północy w Tarnobrzegu, ale zapewne najwięcej trunku z bąbelkami wylało się na Placu Głowackiego. Na tarnobrzeski rynek przyszło mniej osób, niż w poprzednich latach, ale i tak pusto nie było.

    Niestety, władze miasta też się nie popisały.
    Co prawda był pokaz sztucznych ogni i dwa głośniki, z których przez godzinę płynęła muzyka, lecz to trochę mniej, niż należałoby się spodziewać w 50-tysięcznym mieście. Tradycyjnie też kwadransa na przywitanie mieszkańców miasta nie znalazł żaden z trzech prezydentów "siarkowego grodu". Nawet jednak te minusy nie przeszkadzały zbytnio tym, którzy przyszli na rynek witać Nowy Rok. Wszak najważniejsze jest towarzystwo, w jakim spędza się ten wyjątkowy wieczór i noc.

    Szampany strzelały też w kilkunastu dużych lokalach, które zazwyczaj służą za domy weselne, jednak tego jednego dnia organizowane są tam bale. Moda na bale nie mija, o czym świadczy brak wolnych miejsc już na kilkanaście dni przed końcem roku. Młodzi ludzie bawili się w sylwestrową noc w dyskotekach, albo na prywatkach.
    W oryginalny sposób stary rok pożegnał Robert Fiuk z żoną Joanną spod Tarnobrzega, którzy na prywatkę w stylu lat 80-tych, zaprosili grono najbliższych przyjaciół. Pomysł na nietypową zabawę zrodził się miesiąc przed Sylwestrem.

    - Planowaliśmy z grupą przyjaciół spędzić ostatnią noc roku w górach, w domku z kominkiem, niestety znalezienie wolnego miejsca graniczyło z cudem - opowiada pan Robert. - Dlatego postanowiliśmy zaprosić wszystkich do siebie. Aby uatrakcyjnić zabawę, przygotowaliśmy ją, na wzór imprez, w jakich uczestniczyliśmy w latach 80-tych. W tamtym czasie zdawaliśmy maturę. To były najpiękniejsze nasze lata.

    Warunkiem uczestniczenia w zabawie był strój wzorowany na modzie z lat 80-tych. Panie nie zapomniały o czarnych ucinanych getrach, które w tamtych latach były hitem. Panowie wygrzebali z szaf wąskie, czarne krawaty, nazywane potocznie "śledzikami". Tańczono do przebojów takich zespołów jak "Republika", "Lady Pank", "Perfect" i "Chłopcy z Placu Broni". O północy gospodarze i goście wyszli przed dom, gdzie przez kilkanaście minut puszczali fajerwerki. Zabawa zakończyła się kilka minut po godzinie szóstej rano.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Sport

    Zobacz koniecznie:

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!

    Wideo

    Galerie zdjęć