Walczą o życie ciężko chorego synka

    Walczą o życie ciężko chorego synka

    Wioletta WOJTKOWIAK

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Konrad z mamą Agnieszką.

    Konrad z mamą Agnieszką.

    Konrad Gromek z Tarnobrzega ma ostrą białaczkę szpikową. Leczenie jest trudne i kosztowne. Rodzice robią wszystko, by chłopiec wygrał walkę o życie.
    Konrad z mamą Agnieszką.

    Konrad z mamą Agnieszką.

    1 procent

    1 procent


    Rodzice Konrada zwracają się z prośbą o przekazanie 1 procenta podatku za 2008 rok Stowarzyszeniu na rzecz Osób z Chorobami Krwi w Lublinie, które działa w klinice, ze wskazaniem na leczenie Konrada Gromka.



    Konrad zwierza się, że nie chce niczego więcej, jak znów pobiegać z chłopakami na podwórku i pójść do szkoły... Mieć wreszcie kontakt ze światem. Jego mama, Agnieszka, ma jeszcze większe marzenie: żeby jej synek wygrał walkę z białaczką.
    Ta walka o zdrowie, gdy raz jest lepiej, a raz gorzej, trwa już cały rok. Agnieszka i Dariusz Gromkowie z Tarnobrzega głęboko wierzą, że rak to nie wyrok. Wiadomość o chorobie synka przewróciła ich życie do góry nogami. Ostra białaczka szpikowa dała o sobie znać dokładnie rok temu, w styczniu.

    MYŚLAŁAM, ŻE SIĘ PRZEZIĘBIŁ

    Jeszcze przed feriami Konrad zaczął gorączkować. Gdy z temperaturą wrócił do domu z lodowiska, gdzie próbował swoje nowe łyżwy, mama pomyślała, że po prostu się przeziębił. Lekarz stwierdził, że to pewnie "wirusówka".

    Na koszty leczenia

    Na koszty leczenia


    Stowarzyszenie na rzecz Dzieci z Chorobami Krwi w ramach swojego konta bankowego założyło subkonto dla Konrada Gromka w celu zbierania pieniędzy na pokrycie kosztów związanych z leczeniem. Każdy, kto chce pomóc, może wpłacać datki: ING BANK ŚLĄSKI oddział Lublin nr 73 1050 1953 100000 22 71 77 0576.




    - Z byle powodu chodziliśmy wtedy do lekarzy. Nie pomyślałam wtedy, że to coś groźnego. Ale niepokoiłam się, bo mój niejadek od miesiąca nie miał apetytu i wyrzucał kanapki, jakie dawałam mu do szkoły - wspomina Agnieszka Gromek. Na dodatek nauczyciel zasygnalizował, że jej energiczny, szybki syn na lekcjach WF nagle zaczął być ostatni w biegach. Wiele razy skarżył się mamie na bóle głowy i nóg.

    Kiedy rodzice poznali wyniki badań krwi, przeżyli ogromny szok. Konrad trafił na oddział pediatrii tarnobrzeskiego szpitala. Wtedy zwrócono uwagę, że nogi chłopca wyglądają jak posiniaczone. Następnego dnia mamę z synem skierowano do Kliniki Hematologii i Onkologii w Lublinie na biopsję szpiku kostnego.

    NIEPEWNOŚĆ I BÓL

    Diagnoza była straszna. Ostra białaczka szpikowa (mieloblastyczna). Szansa na przeżycie - 50 procent. Okazało się, że Konrad ma 73 procent szpiku zajętego przez nowotwór. Lekarz niczego nie obiecywał i nie pocieszał. Oznajmił, że leczenie jest bardzo trudne i bardzo ciężko leczy się dzieci, bo choroba atakuje raczej dorosłych.
    Ale najpierw trzeba ratować dziecko…

    Mocną chemioterapię Konrad znosił źle. Wymiotował, bolała go głowa, nie miał apetytu. Każdy dzień był dla Gromków lękiem o syna, czy chemia podziała, czy on wytrzyma. Najgorsze stało się pod koniec kwietnia, po trzecim bloku chemii, gdy Konrad zachorował na zapalenie płuc. Jego stan był bardzo ciężki, a lekarze bezradni, bo szpik nie produkował ciał obronnych.

    Ostra białaczka szpikowa

    Ostra białaczka szpikowa


    Ostra białaczka szpikowa (z łaciny myelosis leukaemica acuta - stąd nazwa mieloblastyczna) - to grupa chorób wywołana szybkim namnażaniem się zdegenerowanych nowotworowo prekursorów komórek krwi. W 80 procentach przypadków ostra białaczka szpikowa dotyczy osób dorosłych. Pozostałe 20 procent przypadków choroby występuje u dzieci.



    - Konrad nie miał już siły wstawać, z płaczem nosiłam go pod prysznic, wymioty nie pozwalały mu nawet pić. Rozpoczęto więc dożywianie pozajelitowe - wspomina Agnieszka Gromek, która aż do maja czuwała przy łóżku Konrada w klinice. Nieprzespanych nocy i potężnego stresu nie zapomni nigdy.

    - Czułam się źle, tym bardziej że w domu został młodszy syn. Kuba, który został pod opieką taty i dziadków, źle znosił rozłąkę z mamą. Pytał mnie przez telefon, dlaczego Pan Bóg chce zabrać Konradka, dlaczego się nas o to nie spyta. Kuba ze strachu o brata cierpiał tak, jak my. Dużo przeżył. Zapewniałam, że wszystko będzie dobrze, chociaż sama nie wiedziałam, czy mogę być pewna.

    STRACH PRZED NAWROTEM

    Na szczęście organizm ośmiolatka podjął walkę z tą straszną chorobą. Na pierwszą przepustkę z kliniki Konrad wyszedł na początku maja. Tylko na cztery dni. Na dłużej wypuszczono go dopiero w sierpniu.

    Badania potwierdziły, że chemioterapia przyniosła efekty. Utrzymuje się remisja. Od lipca chłopiec jest na tak zwanej chemii podtrzymującej. Codziennie w domu dostaje lekarstwo. Co 28 dni jeździ z mamą do kliniki na czterodniowe podskórne podanie leku. Kolejny wyjazd już za tydzień.

    Pani Agnieszka, mimo nadziei, jest wciąż pełna lęku o wyniki badań. - Jeżdżąc do kliniki, widzę przecież dzieci z nawrotami choroby, widzę, jak lekarze rozkładają ręce, mówiąc, że nic się nie da zrobić… Boję się. Białaczka jest nieprzewidywalna.

    TĘSKNOTA ZA NORMALNOŚCIĄ

    Chemia podtrzymująca ma trwać rok. Przez czas leczenia odporność Konrada jest bardzo obniżona. Chłopiec musi żyć w sterylnych warunkach. Dla niego oznacza to, że nie może pójść do szkoły, jak inne dzieci. Lekarze zalecili nauczanie indywidualne w domu.

    - Chodził do pierwszej klasy ledwie pół roku i choroba przerwała mu normalne życie. Gdy trafiliśmy do kliniki, płakał za szkołą i przyjaciółmi. Gdy tylko dostał telefon, wydzwaniał, do kogo tylko mógł, by porozmawiać przez chwilę - opowiada mama.

    Konrad nie widział się z kolegami od roku. Jego stan zdrowia nie pozwala na swobodne odwiedziny. Brakuje mu rozmów i zabawy z rówieśnikami. Dla energicznego, ruchliwego chłopca, który w czerwcu skończy 9 lat, to prawdziwa tragedia.

    - Mamo, pójdę na łyżwy - droczy się z mamą, chociaż wie, że nic z tego. Jeśli nawet wychodzi z domu, to na krótko i musi zakładać maseczkę, żeby chronić się przed infekcjami.

    Pół roku temu Fundacja "Mam Marzenie", która wsłuchuje się w życzenia nieuleczalnie chorych dzieci, spełniła marzenie Konrada. Dostał laptop z dostępem do Internetu. Dzięki temu brak kontaktu z dziećmi wynagradza sobie rozmowami przez komunikator. Ale to przecież nie to samo.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (5)

    Wszystkie komentarze (5) forum.echodnia.eu

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Sport

    Zobacz koniecznie:

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!

    Wideo

    Galerie zdjęć