Chciał zaoszczędzić, pieniądze, które musiał wydać na mandat...

    Chciał zaoszczędzić, pieniądze, które musiał wydać na mandat i odwołał się do sądu. W ostateczności wydał trzy razy tyle

    Katarzyna SOBIENIEWSKA-PYŁKA

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Mieszkaniec Nowej Dęby chciał zaoszczędzić pieniądze, które musiał wydać na mandat, odwołując się do sądu grodzkiego. Wprawdzie sąd zasądził mu grzywnę mniejszą niż kara, która widniała na mandacie, ale poniósł dodatkowe i zupełnie niespodziewane koszty komornicze.
    Pan Bartosz pokazuje decyzję sądu, na której nie było ani słowa o tym, gdzie i jak zapłacić grzywnę.

    Pan Bartosz pokazuje decyzję sądu, na której nie było ani słowa o tym, gdzie i jak zapłacić grzywnę. ©K. Sobieniewska-Pyłka

    - To skandal, bez słowa powiadomienia komornik zajął mi część mojej wypłaty - mówi oburzony pan Bartosz z Nowej Dęby (nazwisko znane redakcji). - Ja się nie uchylałem od zapłaty, nie dostałem natomiast informacji o tym, gdzie mam zapłacić zasądzoną przez sąd grzywnę. Sam miałem zgadywać?

    Wszystko zaczęło się od podróży pana Bartosza do Łomży. Fotoradar zrobił mu zdjęcie, które jednoznacznie wskazywało, że przekroczył prędkość. Wraz ze zdjęciem z fotoradaru pan Bartosz otrzymał informację o tym, że za przekroczenie prędkości zostanie ukarany mandatem w wysokości 200 zł.

    Ale kierowca skorzystał z prawa odwołania się od tej decyzji do sądu grodzkiego.
    Po jakimś czasie listownie dowiedział się, że sąd zasądził mu grzywnę w wysokości 100 zł. Wyrok miał się uprawomocnić w ciągu 14 dni. - Ucieszyłem się, bo zaoszczędziłem 100 zł - mówi pan Bartosz. Radość nie trwała jednak długo.
    Okazało się, że informacja o tym, gdzie należy wpłacić pieniądze po tym, jak wyrok sądu się uprawomocnił, nie dotarła. Szybszy był komornik, który nie dość, że zabrał 100 złotych należne skarbowi państwa, to za swoją usługę policzył sobie jeszcze 250 zł.

    - To nasza minimalna stawka - tłumaczył panu Bartoszowi pracownik kancelarii komorniczej, która zajęła się ściągnięciem długu. - Teraz już nic pan nie zrobi, sprawa przepadła - dowiedział się.

    - Czy pozwać sąd do sądu? - zastanawia się dziś pan Bartosz. Jedno wie na pewno: chce wszystkich przestrzec przed takimi praktykami. W końcu taka historia może się przydarzyć każdemu posiadaczowi czterech kółek. - Zanim zdecydujecie się na odwołanie do sądu siedem razy spytajcie, czy sąd was w porę powiadomi o terminie i miejscu zapłaty grzywny - radzi.

    Komentarze (10)

    Wszystkie komentarze (10) forum.echodnia.eu

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Sport

    Zobacz koniecznie:

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!

    Wideo

    Galerie zdjęć