Po remoncie drogi: kierowcy nie mogą skręcić w lewo, a...

    Po remoncie drogi: kierowcy nie mogą skręcić w lewo, a wierni przejść do kaplicy

    Klaudia TAJS

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Wszystkie samochody wyjeżdżające z naszej lokalnej drogi w stronę Mielca muszą teraz objechać cały węzeł, by zawrócić na drogę - pokazuje Kazimierz Łabuda,

    Wszystkie samochody wyjeżdżające z naszej lokalnej drogi w stronę Mielca muszą teraz objechać cały węzeł, by zawrócić na drogę - pokazuje Kazimierz Łabuda, właściciel cegielni z Siedleszczan w gminie Baranów Sandomierski. Odpowiedź projektanta węzła nie uwzględnia naszych postulatów - przekonuje ©K. Tajs

    Po 20 latach korzystania przez kierowców z nielegalnego lewoskrętu i pieszych z przejścia, mieszkańcy Siedleszczan i Nagnajowa koło Tarnobrzega stanęli przed nową rzeczywistością.
    Wszystkie samochody wyjeżdżające z naszej lokalnej drogi w stronę Mielca muszą teraz objechać cały węzeł, by zawrócić na drogę - pokazuje Kazimierz Łabuda,

    Wszystkie samochody wyjeżdżające z naszej lokalnej drogi w stronę Mielca muszą teraz objechać cały węzeł, by zawrócić na drogę - pokazuje Kazimierz Łabuda, właściciel cegielni z Siedleszczan w gminie Baranów Sandomierski. Odpowiedź projektanta węzła nie uwzględnia naszych postulatów - przekonuje ©K. Tajs

    Zarządca drogi podwyższył krawężniki i zamontował bariery. - Sprawa dojazdu do cegielni i przejścia dla pieszych została zaniedbana z chwilą budowy Wisłostrady, a my dbamy o bezpieczeństwo ludzi - mówi zarządca drogi.
    Idzie o zjazd z końcowego odcinka Wisłostrady na starą drogę powiatową relacji Tarnobrzeg - Mielec w Siedleszczanach, w gminie Baranów Sandomierski.

    NIE ZROBILI LEWOSKRĘTU

    - Sprawa została zaprzepaszczona pod koniec lat 80-tych, kiedy wybudowano dwupasmówkę - przypomina Jan Pelczar, wiceburmistrz Baranowa Sandomierskiego.
    - Wtedy nikt tak na prawdę nie pomyślał o budowie lewoskrętu na lokalną drogę, która prowadzi do cegielni i prywatnych posesji. Problem sam się rozwiązał, bo samochody dzięki niskim krawężnikom, skręcały w lewo.

    Z czasem wybudowano kaplicę w Siedleszczanach. W ślady kierowców poszli wierni, którzy przychodzili przez drogę na niedzielną mszę. Jednak teraz, kiedy zarząd dróg wojewódzkich przejął ten odcinek drogi od samorządu Tarnobrzega i wyremontował go, okazuje się, że krawężniki zostały podwyższone, a na środku pasa zostaną zamontowane bariery.

    To dobrze, że zarządca dba o bezpieczeństwo, ale należy znaleźć dojazd do cegielni i piekarni oraz dojście dla pieszych do kaplicy, bo do dziś stanowisko zarządcy drogi, jest dla nas niejasne w tych sprawach.

    Potwierdza to Marian, Tadeusz Napieracz przewodniczący tarnobrzeskiego osiedla Nagnajów, które graniczy z Siedleszczanami. - Czy ktoś pytał tych ludzi, kiedy Siarkopol budował Wisłostradę, jak będą skręcać do firm - nie - przypomina przewodniczący. - Owszem były niedociągnięcia, ale nikt nie zwracał uwagi i nie wnikał w szczegóły. Uciążliwości, nikomu nie przeszkadzały. Kierowcy skręcali i jakoś to było.

    ZA PLECAMI MIESZKAŃCÓW?

    O planowanym remoncie ostatniego odcinka Wisłostrady mieszkańcy wiedzieli od czterech miesięcy. Mając na uwadze swój interes zorganizowali spotkanie z zarządcą drogi. Po Rozmowach w urzędzie gminy w Baranowie Sandomierskim, uczestnicy spotkania pojechali na węzeł. Wtedy też mieszkańcy przekazali urzędnikom z zarządu dróg swoje postulaty.

    - Chcemy skrócenia wysepki, zrobienia lewoskrętu i bezpiecznego przejścia dla pieszych do kaplicy - wylicza Helena Farbisz, sołtys Siedleszczan. Jest taka możliwość, bo władze Baranowa zaoferowały, że udostępnią pas ziemi, na potrzeby stworzenia trzeciego pasa na lewoskręt.

    Kiedy mieszkańcy czekali na odpowiedź z zarządu dróg, na drogę weszli robotnicy. - Nie opowiedzieli jednoznacznie na nasze postulaty, tylko zabrali się za pracę i to nas boli, nie doszli z nami do porozumienia - dodaje pani sołtys. - Zrobili tak jak uważali za stosowne. Naszych wskazówek nie wzięli pod uwagę. Dlatego chcemy jeszcze jednego spotkania z zarządem drogi, ale skutecznego. Jeśli trzeba będzie, to jako mieszkańcy złożymy się na projekt przebudowy wysepki i zrobienia lewoskrętu.

    Tadeusz Nabieracz dodaje: - Nie widzę ze strony urzędników dobrej woli, by załatwić ten problem polubownie. Wystarczy dobra wola urzędników. Owszem przepisy są ważne, ale nasze żądania także.

    UTRUDNILI NAM ŻYCIE

    Zdaniem mieszkańców Siedleszczan, roboty drogowe, uniemożliwiają im dalsze korzystanie ze skrętu. - Możemy podjechać 30 metrów dalej, ale ciężarówka pod kątem 90 stopni nie wykręci - przekonują właściciele przedsiębiorstw. - Droga jest zbyt wąska. Kierowca musi jechać dalej do Baranowa i tam zakręcić lun nawet do Mielca na rondo.

    Jedną z osób, która nie zgadza się prowadzonymi robotami jest właściciel cegielni. - Chodzi mi o zjazd z Wisłostrady do firmy oraz o wyjazd w stronę Mielca - tłumaczy Kazimierz Łabuda. - Chodzi o logikę i koszty. Owszem jest dalej możliwość skrętu, ale ciężarówki nie dadzą rady.

    Kiedy zaproponowałem, by skrócono pas zieleni o 30 metrów, usłyszałem, że trzeba było myśleć, jak budowałem cegielnię, by mieć dojazd. Cegielna od 1984 roku stoi. Ta droga lokalna była od zawsze. To o czym miałem myśleć

    KTÓRĘDY DO KAPLICY?

    Utrudniony dojazd do cegielni, piekarni i prywatnych posesji, to nie jedyna bolączka mieszkańców Siedleszczan. Po prawej stronie drogi wojewódzkiej, od strony Tarnobrzega stoi niewielka kapliczka, gdzie odprawiane są niedzielne nabożeństwa. Wierni przyjeżdżający samochodami, zostawiali auta na wolnym terenie po drugiej stronie drogi i przechodzili przez pas zieleni.

    Teraz stało się to niemożliwe ze względu na zamontowanie barier energochłonnych. - Nie mamy bezpiecznego przejścia do kaplicy - przekonuje sołtys Farbisz. - Do tej pory jakoś się przechodziło i nie było wypadków. Teraz ludzie zgłupieli, bo nie wiedzą jak przejść na drugą stronę.

    GMINA CZEKA NA ODPOWIEDŹ

    Jan Pelczar, wiceburmistrz Baranowa Sandomierskiego przypomina, że gmina nie jest stroną w tym konflikcie. Mimo to, mając na uwadze postulaty mieszkańców, a szczególnie bezpieczeństwo wiernych, którzy zostali pozbawieni dojścia do kaplicy, gmina pomogła zorganizować spotkanie i poprosiła zarząd dróg o konkretne odpowiedzi na pytania: - Jak wierni mają dojść do kaplicy oraz jak samochody ciężarowe jadące od strony Tarnobrzega mają dojechać do cegielni, bo rozwiązanie zaproponowane przez zarząd dróg jest niejasne - zapewnia Jan Pelczar.


    Niejasne, bo jak tłumaczy wiceburmistrz, zarządca drogi, wskazał na dojazd drogę, która tylko w części swojej długości, jest drogą gminną. Jej spory odcinek należy do prywatnego właściciela. - Mężczyzna twierdzi, że nikt z zarządu dróg nie rozmawiał z nim w sprawie użyczenia odcinka - dodaje Jan Pelczar.

    - Poza tym, jest do droga wąska, niedostosowana do samochodów ciężarowych.
    Dlatego gmina ponownie wysłała do zarządu dróg pismo, w którym domaga się konkretnych rozwiązań na powstałe problemy. - Czekamy - dodaje wiceburmistrz Pelczar.

    NIE SKRÓCĄ WYSEPKI

    Przedstawiciele zarządu Dróg Wojewódzkich, oddział w Stalowej Woli który przejął ponad 200 metrowy odcinek drogi od samorządu Tarnobrzega stoi na stanowisku, że nie pozwoli, na łamanie przepisów, tak jak działo się to do tej pory. Jan Bajek, kierownik oddziału, twierdzi, że modernizacja odcinka drogi odbywa się na korzyść mieszkańców.

    - Poprawimy pas zieleni, zamontujemy bariery energochłonne, wylejemy nowy asfalt, odmalujemy oznakowania jezdni - wylicza kierownik. - Zmodernizowany odcinek węzła, w niczym nie będzie przypominał tego, co było jeszcze kilka dni temu.
    Kierownik Bajek nie zgadza się z pretensjami przedsiębiorców i mieszkańców. Kilka razy przypomina, że pas zieleni, . - Postawiliśmy wyższe krawężniki, tak by samochody nie mogły już wykonywać lewoskrętu na lokalną drogę - pokazuje kierownik.

    - Korzystanie z dotychczasowego skrótu było jawnym łamaniem przepisów i stwarzało zagrożenie dla pozostałych użytkowników tej drogi. oddzielający dwa pasy jezdni, nie został wydłużony
    Szansy na skrócenie pasa zieleni, tak, by samochody ciężarowe z cegielni i dostawcze z piekarni mogły wcześniej skręcać, nie ma żadnych. Podobnie zresztą jak na wymalowanie w tym miejscu przejścia dla pieszych.

    - Przebudowa odbywa się w ramach węzła drogowego, więc nie ma mowy o żadnych usprawnieniach - tłumaczy kierownik. - Od tego jest węzeł, by samochody z niego korzystały. Gdybyśmy poszli na kompromis i doszło do wypadku, konsekwencje poniesie nie kto inny, jak nasze przedsiębiorstwo. A tak być nie może.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Sport

    Zobacz koniecznie:

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!

    Wideo

    Galerie zdjęć