Burmistrz ratuje zakład Firanka. Zbiera zamówienia i zachęca...

    Burmistrz ratuje zakład Firanka. Zbiera zamówienia i zachęca do kupna wyrobów tekstylnych

    Klaudia TAJS tajs@echodnia.eu

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Janusz Paruzel (od lewej) od wielu lat związany jest z firmą tekstylną. Najpierw pracował w Wisanie, a potem przeszedł do spółki córki Firanki, którą

    Janusz Paruzel (od lewej) od wielu lat związany jest z firmą tekstylną. Najpierw pracował w Wisanie, a potem przeszedł do spółki córki Firanki, którą kieruje od roku. ©K. Tajs

    Pomagają okoliczne samorządy, które zamawiają tekstylia do urzędów, szkół i innych obiektów.
    Janusz Paruzel (od lewej) od wielu lat związany jest z firmą tekstylną. Najpierw pracował w Wisanie, a potem przeszedł do spółki córki Firanki, którą

    Janusz Paruzel (od lewej) od wielu lat związany jest z firmą tekstylną. Najpierw pracował w Wisanie, a potem przeszedł do spółki córki Firanki, którą kieruje od roku. ©K. Tajs

    Jest nadzieja, że 50 kobiet zatrudnionych w Zakładzie Konfekcji Firanka w Skopaniu, będzie dostawało w terminie wypłaty. Fatalną kondycję finansową przedsiębiorstwa ratuje burmistrz Baranowa Mirosław Pluta. Zbierając zamówienia puka on od drzwi do drzwi okolicznych samorządów i zachęca do kupna wyprodukowanych w Skopaniu firanek.

    Janusz Paruzel, prezes Firanki nie kryje zadowolenia z pomocy, jaką zaoferował Mirosław Pluta.
    - To powiew dobrego dla naszego zakładu - przyznaje Paruzel. - Dodatkowe zamówienia powoli napływają. Dwie pierwsze partie firanek szyjemy już dla urzędu gminy w Padwi Narodowej i magistratu w Tarnobrzegu. To dobry początek.

    KRYZYS NA RYNKU

    Zakłady Konfekcyjne Firanka w Skopaniu od roku pracują na własnym rachunku. W przeszłości ta spółka córka Wisanu, dobrze radziła sobie z produkcją i rynkiem zamówień. Niestety kryzys i tam dał o sobie znać. Jeszcze pod koniec 2008 roku pracowało tam około 90 osób. Dziś liczba zatrudnionych została zredukowana o blisko połowę. - W ubiegłym roku zakład miesięcznie szył około 15 tysięcy metrów firanek, dziś z tego sprzedaje zaledwie 30 procent - nie ukrywa prezes Paruzel. - Zarząd stara się szukać różnych możliwości zbytu towaru, niestety konkurencja w tej branży jest bardzo duża i czasami nasze wysiłki idą na marne.

    Mimo załamania rynku pracownicy nie stracili nadziei i postanowili poszukać pomocy u burmistrza Baranowa Sandomierskiego. Ludzie, w imieniu których walczy rada pracownicza zapukali do burmistrza kilka miesięcy temu. Poprosili go o pomoc w ratowaniu miejsc pracy. - Firanka jest zakładem nowym i nie działają tam związki zawodowe - tłumaczy Mirosław Pluta. - Daje pracę 50 kobietom. Większość z nich mieszka na terenie mojej gminy. Od lat są związane z tą branżą. Dlatego wspólnie postanowiliśmy znaleźć wyjście ewakuacyjne, które jak pokazało życie, sprawdza się.

    KUPCIE FIRANKI DO URZĘDU

    Większa liczba zamówień to pensje i składki, z płatnościami których ostatnio były problemy. - Dlatego mój pomysł dotyczył zwiększenia zamówień, a nie dofinansowywania zakładu - tłumaczy Mirosław Pluta. - Ponieważ jestem osobą znaną i mam wiele kontaktów w gronie samorządowców, zapukałem do nich z propozycją kupna skopańskich firanek.

    Do tej pory burmistrz Pluta odwiedził kilkanaście samorządów. Był w Stalowej Woli, Tarnobrzegu, Nowej Dębie, Jeżowem, Padwi Narodowej i kilku innych. W każdym otrzymał zapewnienie, że zamówienie na uszycie firanek zostanie złożone. Sam nie zapomniał o urzędzie w Baranowie. - Nie były to puste słowa, bo wiem, że już spłynęły pierwsze zamówienia - dodaje Pluta. - Czekamy na następne.

    NA PENSJE I SKŁADKI

    Ostatnie dane mówią, że dodatkowych zamówień jest już na 70 tysięcy złotych. Do końca roku kwota powinna się zwiększyć do 100 tysięcy złotych. - Nie może być większe, gdyż zakład ma swoje zamówienia, które musi realizować - dodaje burmistrz. - Prezes na ostatnim spotkaniu ze mną i radą pracowniczą zapewnił, że obecna obsada, czyli 50 osób wystarczy do utrzymania produkcji. Pieniądze z dodatkowych zamówień będą przeznaczane na bieżące pensje i składki.

    Mirosław Pluta zapewnia, że po osiągnięciu 100 tysięcy złotych z dodatkowych zamówień, nie złoży broni i nadal będzie zachęcał do kupna skopańskich wyrobów tekstylnych. - Już teraz dzwonią dyrektorzy szkół i innych placówek budżetowych z pytaniem, czy oni także mogliby złożyć zamówienia. Ten oddźwięk jest zwiastunem tego, że zamówienia będą się już same nakręcały - kończy optymistycznie burmistrz Pluta.


    Komentarze (7)

    Wszystkie komentarze (7) forum.echodnia.eu

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Sport

    Zobacz koniecznie:

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!

    Wideo

    Galerie zdjęć