sportowy24
    Piłkarze Broni zremisowali w Bełchatowie. Sędzia nie uznał...

    Piłkarze Broni zremisowali w Bełchatowie. Sędzia nie uznał im trzech goli (zdjęcia, wideo)

    /SzS/

    Echo Dnia Radomskie

    Echo Dnia Radomskie

    Sam Piotr Nowosielski (na pierwszym planie)  miał cztery wyśmienite okazje

    Sam Piotr Nowosielski (na pierwszym planie) miał cztery wyśmienite okazje ©S. Szymczak

    W meczu trzeciej ligi, rezerwy GKS Bełchatów grające w pierwszoligowym składzie, zremisowały z liderem - Bronią Radom.
    Sam Piotr Nowosielski (na pierwszym planie)  miał cztery wyśmienite okazje

    Sam Piotr Nowosielski (na pierwszym planie) miał cztery wyśmienite okazje ©S. Szymczak


    GKS II Bełchatów - Broń Radom 2:2 (2:2), Ankurowski 1, Marczak 23 - Poźniak 22, Prokić 43.

    Broń: Majos - Ankurowski, Skórnicki, Gorczyca, Rdzanek (73 Krukowski), Sałek (69 Oshikoya), Lach, Leśniewski, Marczak, Nowosielski.



    To był bardzo dziwny mecz. Lider z Radomia jechał do praktycznie zdegradowanej już drużyny z Bełchatowa. Gospodarze zagrali wzmocnionym składem. Dziewięciu zawodników zagrało z pierwszoligowej kadry.

    Broń nie przestraszyła się rutynowanego rywala i już 1 minucie zdobyła gola. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Wiktor Lach przedłużył piłkę i stojący na drugim słupku Paweł Ankurowski trafił do siatki.

    W 22 minucie doszło do przedziwnej sytuacji. Broń wybiła piłkę na aut, bo na boisku leżał kontuzjowany piłkarz. Gospodarze tak oddawali piłkę zgodnie z zasadą fair play, że wpadła ona do siatki. Bełchatowie postanowili oddać gola i puścili wolno Mariusza Marczaka, który chwilę później zdobył bramkę.

    W 43 minucie Prokić sprytnym szczupakiem głową przelobował bramkarza Broni.

    Zespół z Radomia w całym meczu miał co najmniej cztery stuprocentowe okazje do podwyższenia rezultatu. Bramkarz miejscowy okazał się prawdziwym bohaterem. Przed przerwą bramkę zdobył Dominik Leśniewski, a w 66 minucie Piotr Nowosielski. Obu goli nie uznał sędzia Marek Lewandowski. Przy obu sytuacjach słusznie, bo był spalonym. Jednak w doliczonym czasie gry sędziowie popełnili katastrofalny błąd. Przy rozegraniu rzutu wolnego Ankurowski zdobył bramkę, a sędziowie uznali, że Oshikoya był na spalonym i dotknął piłkę. Na zapisie video, który zamieścimy wieczorem widać wyraźnie, że Broń zdobyła gola prawidłowo.
    Szkoda, ale tak się dzieje, jeśli na mecz przyjeżdżają sędziowie z Warszawy, a Broń o pierwsze miejsce walczy ze stołecznymi drużynami, Legią II i Ursusem.

    Zdjęcia i wideo niebawem, szersza relacja i komentarze trenerów w poniedziałkowym "Echu Dnia"

    Czytaj treści premium w Echu Dnia Plus Radomskim

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Polecamy:

    Grzyby jadalne i trujące [Przykładowe zdjęcia]

    Grzyby jadalne i trujące [Przykładowe zdjęcia]

    MISTRZOWIE SMAKU 2018 Głosowanie zakończone!

    MISTRZOWIE SMAKU 2018 Głosowanie zakończone!

    EKSPERT RADZI   OTOSKLEROZA - CO POWINNIŚMY WIEDZIEĆ

    EKSPERT RADZI OTOSKLEROZA - CO POWINNIŚMY WIEDZIEĆ