Sędzia Nishimura spełnił marzenie Neymara o zdobyciu...

    Sędzia Nishimura spełnił marzenie Neymara o zdobyciu "łatwego" gola

    Krzysztof Kawa, Sao Paulo

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Sędzia Nishimura spełnił marzenie Neymara o zdobyciu "łatwego" gola
    Mówiąc, że chce strzelić "łatwego" gola podczas inauguracji mundialu, Neymar nie oczekiwał, że jego marzenie postanowi ziścić sędzia meczu w Sao Paulo.
    Sędzia Nishimura spełnił marzenie Neymara o zdobyciu "łatwego" gola
    Szkoda, że akurat ten jego gol, a nie pierwszy, zdobyty po technicznym strzale lewą nogą zza pola karnego, zostanie najlepiej zapamiętany z czwartkowego spotkania Brazylii z Chorwacją (3:1). Neymar nie zasłużył na to, by pomniejszać jego osiągnięcie dywagacjami na temat lepiej lub gorzej wykonanej pracy przez sędziego Yuichiego Nishimury z Japonii. Brazylijski napastnik zrobił to, co do niego należało, a nawet więcej.
    Do autobusu kroczył więc ze statuetką dla najlepszego piłkarza meczu. Przekładał ją z ręki do ręki, przystając co jakiś czas i odpowiadając zdawkowo na wyrzucane w jego kierunku pytania dziennikarzy.

    Wychodzący z szatni Areny Sao Paulo Chorwaci zdawkowi nie byli. Oczywiście zawsze zaczynając narzekania na arbitra od frazy: "Nie chcę oceniać pracy sędziego, ale...". Po czym padały bardzo mocne słowa. Najbardziej dosadny był Dejan Lovren, ten który położył rękę na ramieniu Freda i zdążył ją zdjąć, zanim napastnik Fluminense zebrał się do efektownej wywrotki. - Wstyd, hańba, skandal. Byliśmy pełni wiary we własne umiejętności i pokazaliśmy to na boisku. Nie zasłużyliśmy na porażkę - stwierdził. Najmniej wojowniczo z kolei nastawiony był Luka Modrić. - Na pewno nie było faulu na rzut karny. Ale co można z tym zrobić?

    Oczywiście wściekał się i trener Niko Kovać. On z kolei sięgnął do skojarzeń z cyrkiem. Aż poczuł się w obowiązku zareagować Luiz Felipe Scolari. - Brazylia pięciokrotnie zdobywała mistrzostwo świata. To nie były tytuły, które zawdzięczaliśmy "cyrkowej" pomocy - stwierdził.

    Cały piłkarski świat zaczął więc pytać, czy szósty, najbliższy tytuł będzie pierwszym "gospodarskim".

    Wiedzmy jedno - gdyby Brazylia nie wygrała z Chorwacją, dziś pewnie w całym kraju mielibyśmy więcej strajkujących niż pracujących. A jest cudownie - fajerwerki już po pierwszym golu Neymara, fantastyczne wsparcie dla drużyny "Canarinhos" ze strony torcidy na trybunach i zabawa w centrum miasta do białego rana.

    - Aż tak dobrego przyjęcia nie spodziewaliśmy się. Kibice dopingowali nas nawet wtedy, gdy przegrywaliśmy, nie było żadnych gwizdów, co akurat w Sao Paulo nie jest oczywiste. Super - cieszył się David Luiz. Rozmawialiśmyz nim tuż po meczu, był w szampańskim nastroju. - Chcesz zadać jeszcze jedno pytanie? Przecież zadałeś już sześć - rzucił po angielsku do jednego z reporterów, chwycił go obiema dłońmi za twarz i wybuchnął głośnym, szczerym śmiechem. - No dawaj, ostatnie - dodał rezolutnie.

    - Jaki masz plan na następne mecze?

    - Mój plan? - dopytał Luiz, jakby nie dowierzał. - Wygrywać! Wszystko wygrywać!

    Im dłużej organizatorzy będą zwyciężać, tym większa szansa na doprowadzenie turnieju do szczęśliwego końca. Co nie jest żadnym usprawiedliwieniem dla decyzji gościa z Japonii, który jednym ruchem ręki przypomniał całemu światu mundial w swojej ojczyźnie i Korei Płd. z 2002 roku, gdy reprezentacja drugiego z gospodarzy imprezy cieszyła się wyjątkowym szacunkiem u arbitrów.

    Można by rzec, że ściany stadionu w Sao Paulo były za Brazylią. Ale każdy, kto miał możliwość pojawić się na tym obiekcie dobrze wie, że trybuny wcale nie tworzą zamkniętego kręgu, pomiędzy nimi architekci zostawili wolne przestrzenie. Mogli z tych luk skorzystać Luka Modrić, Ivan Rakitić czy Ivica Olić, ale... No właśnie, nie skorzystali.

    Neymar został pierwszym Brazylijczykiem na tych mistrzostwach, który został ukarany żółtą kartką, pierwszym, który trafił do siatki (po właściwej stronie boiska) i pierwszym, który wykonywał rzut karny.

    - Jedyną rzeczą, jakiej oczekujemy jest ta, by Neymara cieszyła gra w piłkę - twierdzi Scolari, dając do zrozumienia, że reszta przyjdzie sama. To samo jednak mówił o Leo Messim przed czterema laty w RPA Diego Maradona. Trener Argentyńczyków pozwalał swemu liderowi na wszystko i kazał innym zawodnikom podawać mu piłkę ilekroć o to tenże poprosi. Rywale bardzo szybko rozgryźli tę "taktykę" i ekipa Maradony przedwcześnie wróciła do domu. Scolari ma chyba tego świadomość, lecz... niewiele może z tym zrobić. Jego nadzieja na wsparcie dla gracza Barcelony nazywa się Oscar. Skrzydłowy Chelsea rozpoczął turniej z wysokiego pułapu i to on najbardziej uprzykrzał życie chorwackim obrońcom. Jeśli jednak nie zaczną grać lepiej Fred, Hulk i Paulinho, plan otoczenia Neymara postaciami o zbliżonym do niego formacie spali na panewce. Chyba że ratunek nadejdzie z ławki rezerwowych - ze strony Hernanesa, Bernarda i nie wykorzystanego w czwartek Williana.

    Davor Suker, były świetny napastnik Chorwacji, zapytany przez nas o szanse Neymara na zdominowanie tych mistrzostw, odparł: - Życzę mu, by w meczach z Meksykiem i Kamerunem strzelił po trzy gole. I czekam na tyle samo bramek w wykonaniu Mandżukicia w spotkaniach Chorwacji z tymi rywalami. Wtedy wyjdziemy z drugiego miejsca w grupie. Będę też nadal kibicował Brazylii. Neymar może zostać królem strzelców. Tak jak Messi czy Cristiano Ronaldo - dodał.
    Nishimura nie powinien oczekiwać, że na najbliższe święta przyjdzie do niego kartka z życzeniami od Sukera, ale nie będzie też żadnej wendety. - Sędzia podjął decyzję, stało się. Mecz się skończył i trzeba myśleć o dwóch następnych - oto punkt widzenia brązowego medalisty i króla strzelców mundialu z 1998 roku, od lipca 2012 roku prezesa Chorwackiego Związku Piłki Nożnej.

    Fakty są takie, że Chorwaci ani razu nie trafili do bramki Julio Cesara. Gdy przypadkowo uczynił to Marcelo, pieśń "Eu sou Brasileiro com muito orgulho" ("Jestem Brazylijczykiem z wielką dumą") zamarła 60 tysiącom widzów na ustach. Spiker na stadionie poinformował o wyniku, ale nie ośmielił się podać nazwiska strzelca. Jakby niedopowiedzenie mogło sprawić, że bramka będzie nieuznana. Akurat (co za złośliwość losu!) był to pierwszy w historii mistrzostw świata gol zarejestrowany w technologii goal-line, o czym natychmiast poinformowała nas grafika na stadionowych telebimach.

    Czy fakt, że Brazylia rozpoczęła turniej od gola samobójczego niesie ze sobą jakieś przesłanie? Scolari nie byłby sobą, gdyby nie znalazł w tym zdarzeniu korzyści. - Drużyna podniosła się po ciosie, wykazała się determinacją. To dobrze nam wróży - ogłosił.

    Czytaj treści premium w Echu Dnia Plus Radomskim

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy:

    Wideo