Remis Rosji z Koreą Południową

    Remis Rosji z Koreą Południową

    Zdjęcie autora materiału

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Piłkarze Rosji i Korei Płd. najpóźniej ze wszystkich uczestników mundialu zaprezentowały się na boisku. Najdłużej oczekując na inauguracyjny występ skupili w sobie tyle energii, że od pierwszego gwizdka sędziego bardzo szybko poruszali się po boisku. W ich poczynaniach dominował jednak chaos, a składnych akcji było jak na lekarstwo.
    Remis Rosji z Koreą Południową

    ©123RF

    Grupa H: Rosja - Korea Południowa 1:1 (0:0).

    Bramki: 0:1 Lee Keun-ho (68), 1:1 Aleksander Kierżakow (74).

    Żółta kartka - Rosja: Oleg Szatow. Korea Południowa: Son Heung-min, Ki Sung-yueng, Koo Ja-cheol.

    Sędzia: Nestor Pitana (Argentyna). Widzów 37 603.

    Rosja: Igor Akinfiejew - Andriej Jeszczenko, Wasilij Bierezucki, Siergiej Ignaszewicz, Dmitrij Kombarow - Aleksander Samiedow, Wiktor Fajzulin, Denis Głuszakow (72. Igor Denisow), Oleg Szatow (59. Alan Dzagojew), Jurij Żirkow (71. Aleksander Kierżakow) - Aleksander Kokorin.

    Korea Południowa: Jung Sung-ryong - Lee Yong, Yoon Suk-young, Kim Young-gwon, Hong Jeong-ho (73. Hwang Seok-ho) - Ki Sung-yueng, Han Kook-young, Lee Chung-yong, Son Heung-min (84. Kim Bo-kyung), Koo Ja-cheol - Park Chu-young (56. Lee Keun-ho).



    Groźniej pod bramkami zrobiło się dopiero po upływie pół godziny gry. Najpierw z rzutu wolnego potężnie uderzył Siergiej Ignaszewicz, ale koreański bramkarz nie dał się zaskoczyć. W odpowiedzi z dystansu przymierzył Koo Ja-cheol, jednak Igor Akinfiejew był na posterunku.

    Większe emocje w drugiej połowie zwiastował jej początek, kiedy w jednej z pierwszych akcji minimalnie chybił strzelając głową kapitan "Sbornej" Wasilij Bierezucki. Później zawodnicy obu zespołów próbowali szczęścia głównie w strzałach z dalszej odległości, a mundialowa piłka Brazuca sprawiała sporo kłopotów obu golkiperom.

    Na trybunach panowała atmosfera pikniku, a fanów z odrętwienia wyrwał w 68. minucie Lee Keun-ho. Koreański rezerwowy niezbyt mocno kopnął z 20 m w kierunku rosyjskiej bramki, a Akinfiejew nie zdołał opanować piłki, która po jego rękach wpadła do siatki. Załamany Rosjanin po chwili ukrył głowę w rękach w geście rozpaczy, a Azjata niemal oszalał z niespodziewanego szczęścia. To największy bramkarski "wielbłąd" - jak zwykł mawiać Jan Tomaszewski - tego turnieju.

    Szkoleniowiec Rosjan Fabio Capello, który w środę kończy 68 lat, postawił wszystko na jedną kartę i w ciągu minuty puścił na boisko dwóch rezerwowych. Jak się wkrótce okazało, trenerski nos Włocha nie zawiódł. W 74. minucie, trzy po wejściu na boisko, w zamieszaniu w polu karnym Koreańczyków najlepiej zachował się Aleksander Kierżakow i zdobył wyrównującego gola.

    W końcówce to gospodarze następnych MŚ mieli przewagę, ale wynik nie uległ już zmianie.

    Czytaj treści premium w Echu Dnia Plus Radomskim

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy:

    Wideo