Giuseppe Bergomi: - Jest mało taktyki, dużo otwartej gry....

    Giuseppe Bergomi: - Jest mało taktyki, dużo otwartej gry. Taki mundial musi się podobać

    Rozmawiał w Brasilii Remigiusz Półtorak

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Giuseppe Bergomi: - Jest mało taktyki, dużo otwartej gry. Taki mundial musi się podobać
    Giuseppe Bergomi, były mistrz świata, a obecnie komentator włoskiej telewizji, opowiada o tym, dlaczego mistrzostwa w Brazylii przejdą do historii.
    Giuseppe Bergomi: - Jest mało taktyki, dużo otwartej gry. Taki mundial musi się podobać

    - Dawno nie widzieliśmy równie pasjonującego mundialu. Zgodzi się Pan?

    - Tak, pod względem sportowym to znakomity mundial. Wysoki poziom, mecze, które aż chce się oglądać. Mam wrażenie, że u drużyn europejskich widać zmęczenie, tzn. nie wszyscy dobrze znieśli trudy aklimatyzacji. Południowcy czują się jak u siebie w domu i pokazują to na boisku, chociaż do gry Brazylii czy Argentyny też można mieć zastrzeżenia. Tempo gry jest bardzo wysokie. Sam jestem ciekawy, czy zostanie utrzymane w kolejnych meczach, gdy zmęczenie będzie narastać.

    - Jakie znaczenie dla organizmów piłkarzy ma gra w takich warunkach jak na północy Brazylii, czy nawet w stolicy, gdy mecze są rozgrywane w środku dnia? Francuzi ogromnie męczyli się z Nigerią.

    - To niech Pan sobie wyobrazi, co się działo w Manaus. Widziałem tam mecz Włochów z Anglikami. Francuzi akurat nie powinni narzekać, bo na początku występowali przede wszystkim na południu, w Porto Alegre czy Rio, i o późniejszej godzinie. To ma znaczenie. Szczególnie w turnieju, w którym trzeba umiejętnie rozłożyć siły.

    - Ale przecież Włosi zaczęli bardzo dobrze, jak Pan zauważył, właśnie w Manaus?

    - To było pierwsze spotkanie, do którego drużyna przygotowywała się w sposób szczególny. A potem? Sprawdziłem różne spotkania - zawsze po występie w Manaus, występujące tam drużyny przegrywały. Z jednym wyjątkiem - Portugalii, która niemal cudem zremisowała z USA. Wszyscy jednak bardzo słono za to zapłacili.

    - Co Pan zapamięta z tych meczów, które są za nami?

    - Jest mało taktyki, a dużo otwartej gry i przez to dużo goli. To musi się podobać. Nawiązywał Pan do meczu Francja - Nigeria. Proszę zwrócić uwagę, z jaką pasją Nigeryjczycy atakowali. Na końcu przegrali, ale zostawili bardzo dobre wrażenie. Nie tylko oni. Dla mnie ważne są na tych mistrzostwach momenty, które naprawdę pozostaną na długo w pamięci. Momenty z przebłyskami geniuszu wielu gwiazd. Dlatego mundial jest tak chętnie oglądany.

    - Dawno nie było takiego turnieju, żeby najwięksi zawodnicy - Messi, Neymar, Van Persie, Benzema - solidarnie potwierdzali klasę.

    - Bo to są bardziej mistrzostwa indywidualności, niż gry zespołowej. Do tego grona trzeba dodać Jamesa Rodrigueza. Gdyby nie on, Kolumbia nie wygrałaby tak łatwo z Urugwajem. Jego cudowna bramka zmieniła w zasadzie wszystko.

    - Widzi Pan jakieś nowinki w ustawieniu drużyn?

    - Nie. Wygrywają drużyny, które mają indywidualności, ale również są dobrze zorganizowane w obronie. Podoba mi się Holandia, a najbardziej Kostaryka. Tam jest prawdziwy mur nie do przejścia. Nawet kiedy grali w dziesiątkę, byli bardzo dobrze ustawieni. Jestem pod wrażeniem.

    - Kto wygra mundial?

    - Kibicuję Brazylii, choć nie rozumiem, dlaczego organizując mundial u siebie jeździ po całym kraju, a nie rozgrywa meczów na Maracanie. W innych krajach decyzja nie do pomyślenia, żeby tak ustawić terminarz. Stawiam jednak, że najlepsza okaże się Argentyna.



    WSZYSTKO Mundialu w Brazylii

    Czytaj treści premium w Echu Dnia Plus Radomskim

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy:

    Wideo