Minister zdrowia obiecał i... nic. Pacjenci onkologiczni...

    Minister zdrowia obiecał i... nic. Pacjenci onkologiczni wciąż stoją w kolejkach!

    /wit/

    Echo Dnia Radomskie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Radomskie

    By nie odmawiać zdiagnozowanym chorym leczenia, na onkologii szpitala na Józefowie rozkładane są dostawki.

    By nie odmawiać zdiagnozowanym chorym leczenia, na onkologii szpitala na Józefowie rozkładane są dostawki. ©Tadeusz Klocek

    Pseudoreformą Bartosza Arłukowicza rozczarowani są prawie wszyscy. Pacjenci mają pretensje, bo myśleli, że będzie łatwiej o badania. Winią lekarzy, ale oni mają związane ręce.
    By nie odmawiać zdiagnozowanym chorym leczenia, na onkologii szpitala na Józefowie rozkładane są dostawki.

    By nie odmawiać zdiagnozowanym chorym leczenia, na onkologii szpitala na Józefowie rozkładane są dostawki. ©Tadeusz Klocek

    Chorzy na raka niemal od ręki mieli być przyjmowani na badania i leczenie. Tak obiecywał Bartosz Arłukowicz, ale skończyło się na słowach. Kolejki na onkologii nie zniknęły, a pacjenci, którzy uwierzyli ministrowi zdrowia nadal nie otrzymują pomocy.

    - Według ministra lekarze rodzinni mieli zlecać dodatkowe, specjalistyczne badania, tak aby szybciej diagnozować chorych na raka. Taka osoba mogłaby szybko trafić na leczenie, zanim nie będzie za późno. Tak jednak nie jest! - mówi jeden z pacjentów.

    Zdaniem lekarzy z Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia, minister swoimi zapewnieniami zadrwił zwłaszcza z lekarzy rodzinnych. To oni idą na pierwszy ogień, ich pacjenci wypytują o zmiany, których nie ma i obarczają odpowiedzialnością.

    Pacjenci jak potwierdza Bożena Janicka, prezes Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia, chcą być szybciej leczeni i domagają się dodatkowych badań.

    Lekarze rodzinni odpowiadają, że nic na ten temat nie wiedzą i na drzwiach swoich gabinetów wywieszają karteczki z napisem "Uwaga!!! Pakiet kolejkowy Ministra Arłukowicza może będzie od 2015 lub 2016 roku. Na dziś nie ma nic!". Z szumnych medialnych zapowiedzi rządu sprzed dwóch miesięcy nic nie wyszło.

    Karteczkowy protest prowadzony jest przez lekarzy w Wielkopolsce, ale niebawem przystąpią do niego ich koledzy z innych części kraju.

    - Jak będzie w Radomiu, na drzwiach gabinetu też wywiesimy taką kartkę - słyszymy od naszych medyków.

    - Brakuje informacji, dokąd wysyłać pacjenta ze zdiagnozowanym problemem onkologicznym. Do najbliższego onkologa czy do konkretnej placówki? Nie wiadomo, których pacjentów opatrzyć zieloną kartą, która ma pozwolić im podjąć szybsze leczenie - tłumaczy Bożena Janicka.

    Tymczasem osób chorych na nowotwory przybywa. By móc leczyć konieczne jest szybkie rozpoznanie choroby.

    - Z leczeniem też jest problem, bo na oddziałach onkologicznych brakuje łóżek. U nas jest ich za mało, ale kontraktu nie da się rozszerzyć na życzenie. Jest konieczność powiększenia onkologii i o to się właśnie staramy - powiedziała w ostatniej z rozmów Bożenna Pacholczak, rzecznik prasowy Mazowieckiego Szpitala Specjalistycznego w Radomiu.

    Oddział otwarto w dwutysięcznym roku. Liczy 37 łóżek.

    -Gdy go uruchamialiśmy były pytania czy jest potrzebny. Na początku leczyliśmy w ciągu miesiąca 100 pacjentów, teraz 200 a nawet 250 - mówi Pacholczak.

    Średni pobyt na tym oddziale wynosi 6 dni, ale jak mówi personel, w przypadku chorób onkologicznych nic nie można przewidzieć. Często kilkudniowa hospitalizacja na skutek komplikacji zamienia się w długie tygodnie na oddziale.

    - By nie odmawiać chorym leczenia, nie pozostaje nam nic innego jak rozkładać dostawki. Dlatego zdarza się, że pacjenci leżą w korytarzu - tłumaczyła Elżbieta Raszewska, kierownik zespołu pielęgniarskiego na Oddziale Onkologii w szpitalu na Józefowie.

    Czytaj treści premium w Echu Dnia Plus Radomskim

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (3)

    Wszystkie komentarze (3) forum.echodnia.eu

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy:

    Wideo