Klęska urodzaju wiśni i porzeczki w Radomskiem

    Klęska urodzaju wiśni i porzeczki w Radomskiem

    Antoni SOKOŁOWSKI, sokolowski@echodnia.eu

    Echo Dnia Radomskie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Radomskie

    Niskie ceny owoców, to także nie jest dobra informacja dla rodzimych przetwórców. Trwa przerób wiśni w Zakładzie Przetwórstwa Spożywczego "Maków”

    Niskie ceny owoców, to także nie jest dobra informacja dla rodzimych przetwórców. Trwa przerób wiśni w Zakładzie Przetwórstwa Spożywczego "Maków” pod Skaryszewem. ©Archiwum

    Kilkanaście tysięcy rodzin w rejonie radomskim jest zaniepokojonych drastycznie niskimi cenami owoców.
    Niskie ceny owoców, to także nie jest dobra informacja dla rodzimych przetwórców. Trwa przerób wiśni w Zakładzie Przetwórstwa Spożywczego "Maków”

    Niskie ceny owoców, to także nie jest dobra informacja dla rodzimych przetwórców. Trwa przerób wiśni w Zakładzie Przetwórstwa Spożywczego "Maków” pod Skaryszewem. ©Archiwum

    - Wezmę siekierę i wytnę chyba cały wiśniowy sad. Po co mi on, skoro nawet na opryski ochronne nie zarobię - usłyszeliśmy od jednego z plantatorów wiśni w powiecie lipskim. Emocje są duże, bo ceny w skupie dobijają rolników.

    W niektórych gospodarstwach w okolicach Lipska, tam gdzie są zagony czarnych porzeczek, zawisły tablice z informację: "Wejdź i narwij sobie porzeczek ile chcesz. Za darmo". Samym rolnikom już nie opłaca się zrywać porzeczek.

    GROSZE ZA KILOGRAM

    W tej chwili za jeden kilogram czarnej porzeczki płacą w skupie około 40 groszy. To śmiesznie mało.

    - Trzeba pamiętać, że jeszcze dwa lata temu cena wynosiła nawet 4 złote, a przed rokiem sięgała początkowo od 1,5 do 2 złotych za kilogram. Później nawet jeszcze wzrosła. W tym roku o takich cenach nie ma co marzyć, w skupie płacą grosze. Obecne ceny powodują, że koszty produkcji nie zwracają się rolnikom - mówi Zbigniew Getler, kierownik radomskiego oddziału Izby Rolniczej.

    Czarna porzeczka uprawiana na przemysłową skalę uprawiana jest w kilku powiatach rejonu radomskiego. Pola z porzeczkami są nie tylko pod Lipskiem, ale i w powiecie przususkim, kozienickim, grójeckim, radomskim.

    - Nie ma co kryć, niskie ceny doprowadzą nas do bankructwa - mówią sami plantatorzy.

    Niektórzy rolnicy zainwestowali w gospodarstwa i wzięli kredyty na powiększenie plantacji. Dziś nie mają zarobku, a kredyt muszą spłacać.

    ZBIÓR KOSZTUJE

    O ile do zbioru porzeczek wykorzystywane są kombajny, o tyle do sadów wiśniowych trzeba zatrudnić zbieraczy, głównie młodzież, studentów. A każdy pracownik, to dodatkowe wydatki.

    - Koszt pracy jednego zbieracza, to około 10 złotych na godzinę. Najczęściej jednak pracuje się w akordzie, czyli płaci się za zebrane owoce, powiedzmy od 80 groszy i więcej za jeden kilogram. Jaki jest więc zysk, skoro rolnik musi doliczyć koszty upraw, transportu. W takim rozrachunku chodzi już tylko o zmniejszenie strat - ocenia Wojciech Tuzinek, rolnik ze Związku Sadowników w Lipsku.

    Jak się dowiadujemy, w skupie cena wiśni wynosi maksymalnie złotówkę, choć i są firmy, skupujące owoce po 60 groszy za kilogram.

    Niskie ceny nie cieszą też wcale szefów zakładów przetwórczych. Tłumaczą oni, że na marży, przy nadmiarze surowca, niewiele zarabiają, a na dodatek do kraju sprowadzane są tanie, choć marnej jakości wiśnie z Serbii, Turcji, czy Węgier.

    - My przede wszystkim nasze mrożonki wysyłamy na eksport. Przy niskich cenach surowca jest nam trudniej konkurować na wymagających rynkach - ocenia Eugeniusz Kaczkowski, prezes Zakładu Przetwórstwa Spożywczego "Maków"


    CHCĄ KONTRAKTACJI

    Jak przyznaje Wojciech Tuzinek, najlepszym rozwiązaniem i dla firm przetwórczych, jak też i dla rolników byłyby konkretne umowy kontraktacyjne, w których określona byłaby cena owoców. Pomocą dla sadowników byłyby też unijne dopłaty do wiśni i porzeczki przeznaczonych na cele przemysłowe, jak ma to obecnie miejsce w przypadku malin i truskawek. Takie też rozwiązanie zaproponował niedawno Marek Sawicki, minister rolnictwa. Do tego trzeba jednak porozumienia samych producentów z kilku branż.

    Na razie rolnicy z rejonu radomskiego nie podejmują żadnych akcji protestacyjnych. Nie będzie więc blokowania dróg, czy urzędów, jak to ma miejsce w innych województwach. Wszyscy czekają, co przyniosą rozmowy w Warszawie.

    Czytaj treści premium w Echu Dnia Plus Radomskim

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy:

    Wideo