W niektórych parafiach najważniejsza jest marka, w innych liczy się przede wszystkim cena. Ważne jest jednak, żeby wino mszalne miało specjalny certyfikat. Smak i kolor nie maja znaczenia.

W Polsce księża preferują do mszy wino białe. – Po czerwonym po prostu trudno doprać bieliznę liturgiczną – mówi Marta Batko z krakowskiej firmy Dionizos. – Ale nie znaczy to wcale, że brakuje chętnych na czerwone wina. Smak zależy od gustu duchownego. Może być wytrawne, półsłodkie lub słodkie. W tej kwestii Kościół niczego nie narzuca – dodaje. – Ważne jest tylko, by miało specjalny certyfikat, wydawany przez arcybiskupa, który zaświadcza, że jest to czyste wino gronowe, bez domieszek konserwantów, nie dosładzane i nie rozcieńczane wodą. Słowem – jak najbardziej naturalne. – Chociaż z tego co wiem, wielu duchownych zaopatruje się w sklepach sieciowych, płacąc 8 złotych za butelkę – wyjaśnia.

Firma Dionizos przywiozła do Kielc na targi węgierski biały tokaj. – Butelka takiego trunku kosztuje od 22 złotych. Ale są dużo tańsze i droższe wina, w które zaopatrują się parafie - dodaje.

40 złotych trzeba zapłacić za włoskie wino mszalne, które wytwarzane jest i butelkowane na Sycylii. Właściciel włoskiej firmy Vinimar Vini Marsala Riccardo Scotti zachwalał jego zalety i podkreślał, że słońce Italii ma decydujące dla smaku znaczenie i czyni go wprost wybornym.

Ale wino do liturgii mszy świętej może pochodzić także zza oceanu. Produkowane i butelkowane w Kanadzie wina półsłodkie, słodkie i wytrawne maja na polskim rynku wielu zwolenników. Tak samo jak wina chilijskie, francuskie, a nawet niemieckie. – Moja firma dystrybutorska poleca wino w cenie od 17 złotych za butelkę – mówi Alicja Zięba, prezes Christ Wieliczka.

Wstęp i katalog bezpłatny po wypełnieniu ankiety, uprzedniej rejestracji na stronach internetowych targów Sacroexpo, Salonu Expositio, dla przedsiębiorców po pozostawieniu firmowej wizytówki. Godziny otwarcia: środa, 20 czerwca: 9-15.