- Polska zamierza zwiększyć wydatki na obronność do 2,5 proc. PKB. Byłoby nieroztropne, gdybyśmy te olbrzymie środki przeznaczyli wyłącznie na wzrost bezpieczeństwa. Możemy upiec dwie pieczenie na jednym ogniu i wykorzystać owe miliardy jako koło zamachowe nowej innowacyjnej gospodarki – zaproponował podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy Krzysztof Krystowski, wiceprezes spółki Leonardo Helicopters, do której należy PZL-Świdnik, czołowy polski producent śmigłowców.

Zwrócił uwagę, że jest to naturalna droga rozwoju technologicznego, którą świat kroczy od tysięcy lat. - Bezpieczeństwo jest główną potrzebą ludzkości, więc najpierw powstają rozwiązania mające nas chronić, a dopiero potem przechodzą one do cywila – mówił Krzysztof Krystowski przypominając, że wiele przełomowych wynalazków, na czele z internetem, ma swe źródło w rozwiązaniach dla wojska.

PZL Świdnik jest twórcą m.in. SW-4 Solo, największego w Europie śmigłowca bezzałogowego (waży prawie dwie tony i ma pół tony udźwigu). Program jego rozwoju, realizowany z partnerami we Włoszech i Wielkiej Brytanii, należy do najambitniejszych w branży. – Naturalne jest zastosowanie SW-4 w miejscach, gdzie zdrowie i życie pilota jest zagrożone. Nie dziwi zainteresowanie wojska. Ale zarazem projekt ten rysuje zupełnie nowe horyzonty rozwoju lotnictwa cywilnego. Kiedyś przy odpowiednio wysokiej automatyzacji procesu latania zwykli zjadacze chleba będą mogli pilotować swoje maszyny – mówił prezes Krystowski.
Wyraził ubolewanie, że w Polsce przemysł obronny przez ostatnich 30 lat nie był traktowany jako źródło innowacji i motor rozwoju opartego na wiedzy, lecz - kula u nogi. Dodał, że wydatki na obronność mogą być przez rząd wyłączane z unijnych zasad wspólnego rynku z uwagi na bezpieczeństwo, więc w realiach UE jest to dziś dla naszego kraju ostatnia łatwa metoda wspierania rozwoju rodzimej gospodarki: ogromne pieniądze mogą zasilić krajowych producentów i pracujące na ich potrzeby centra badawczo-rozwojowe.
Mali w ogonie, duzi w czołówce
Wraz z innymi uczestnikami debaty „Jak pokonać lukę cyfryzacji” Krzysztof Krystowski zastanawiał się, dlaczego Polska ciągnie się w ogonie rankingów innowacyjności. W ostatnim Global Innovation Index uplasowała się na 38 miejscu w świecie i 25 w Europie, za Bułgarią, Słowacją i Łotwą, o Czechach i Estonii nie wspominając. W European Innovation Scoreboard zajęliśmy 32 miejsce na 37 sklasyfikowanych państw.
Krzysztof Krystowski przypomniał, że te statystyki mogą mylić, bo o ile dominujące w Polsce drobne firmy faktycznie mocno odstają pod względem innowacyjności od swych odpowiedników na Zachodzie, a nawet w sąsiednich państwach byłego bloku wschodniego, to czołowe nasze przedsiębiorstwa technologiczne, jak PZL-Świdnik, są częścią globalnego łańcucha dostaw, a często częścią globalnych koncernów. Są więc z gruntu nowoczesne i innowacyjne. Firma Leonardo Helicopters (wcześniej AgustaWestland ) jest tu w absolutnej światowej czołówce.
W pełni zgodził się z nim Ireneusz Martyniuk, prezes spółki Polpharma Biuro Handlowe. - Branża farmaceutyczna jest z natury innowacyjna. By wytrzymać konkurencję musimy optymalizować wszystko, co się da i używamy do tego technik informatycznych. W Polpharmie migrujemy w kierunku kultury cyfrowej: jak mawiają Anglosasi – od nusing digital (używania narzędzi cyfrowych) do being digital (bycia cyfrowym). To buduje przewagę konkurencyjną – stwierdził prezes Martyniuk.
Iain Maxwell, dyrektor zarządzający Canon Polska, zwrócił uwagę, że cyfryzacja i innowacyjność nie dotyczą wyłącznie produktu czy usługi, ale całej działalności firmy, we wszelkich sferach i poziomach. - Innowacyjna musi być technologia, ale też organizacja twojej firmy i w ogóle to, jak prowadzisz swój biznes. Czasem wręcz technologia, poprzez związane z nią rewolucyjne zmiany ludzkich potrzeb i zachowań, wymusza całkowitą zmianę prowadzonego przez ciebie biznesu – zauważył Iain Maxwell.

Potrzebna kultura współpracy

- Z Innovative Scoreboard wynika, że są rzeczy, w których my, Polacy, jesteśmy mocni. Nasza młodzież przebija większość swych europejskich rówieśników w pędzie do wyższego wykształcenia. Równocześnie nasi przedsiębiorcy coraz więcej inwestują w nowoczesne technologie z importu – wyliczał Krzysztof Krystowski. Jego zdaniem, z epoki inwestycji w montownie, w której zagraniczni inwestorzy korzystali z tanich a sprawnych zasobów pracy w Polsce, weszliśmy w drugi etap: transferowania technologii do Polski i stosowania ich u nas.

- Są to najnowocześniejsze technologie w skali świata. Potrzeba nam teraz trzeciej fali: gdy to my będziemy wytwarzać technologie eksportowane w świat – podkreślił Krzysztof Krystowski, który jest także prezesem Związku Pracodawców Klastrów Polskich.

Dodał, że dla upowszechnienia innowacyjnego myślenia niezbędny jest odpowiedni klimat, kultura współpracy. - Muszą istnieć mocne więzi wzajemne między przedsiębiorcami oraz owych przedsiębiorców z całą siecią naukową i badawczą. Gęstość tych relacji jest wciąż w Polsce znacznie mniejsza niż w krajach brylujących w rankingach innowacyjności. Moim zdaniem państwo powinno tu zadziałać jako katalizator, pobudzając i zagęszczając ową współpracę – mówił wiceprezes Leonardo Helicopters.

Przyznał, że rolę katalizatorów innowacji odgrywają w znacznej mierze firmy, jak PZL-Świdnik. – Mamy w Polsce prawie tysiąc dostawców. Nie wymuszamy na nich innowacji, ale jej oczekujemy, ponieważ chcemy mieć innowacyjny produkt końcowy. Mniejsze firmy wznoszą się przez to na zupełnie inny poziom rozwoju i zaawansowania technicznego - opisywał Krzysztof Krystowski.
Takich firm-katalizatorów zmian, jak PZL-Świdnik, jest tyko kilka, a powinno być co najmniej kilkaset.

Bariery pokonane?

Marcin Malicki, wiceprezes firmy Exatel, polskiego potentata teleinformatycznego, zauważył, że większość polskich firm jest wciąż na dorobku. W przeciwieństwie do swoich zachodnich odpowiedników, gromadzą kapitał dopiero od pokolenia, a nie pięciu, siedmiu, czy wręcz kilkunastu. Dlatego mają większy problem z zainwestowaniem odpowiednio dużych środków w zakup wysokich technologii, a jeszcze większy – z inwestowaniem w tworzenie innowacji, które bywa bardzo kosztowne i wiąże się z większym ryzykiem. Teoretycznie winny ich tutaj wspierać środki publiczne, w tym unijne.

– Ale często natrafiają na zbyt wysokie bariery biurokratyczne – stwierdził Marcin Malicki. Przyznał, że teraz się to zmienia: pojawiło się dużo „łatwiejszych” pieniędzy (m.in. z NCBR), są też wreszcie mocno zachęcające do inwestycji ulgi podatkowe na innowacje.
- Dotąd Polska była nastawiona na kupowanie gotowych technologii. A powinniśmy się przestawić na ich tworzenie – zaznaczył wiceszef Exatela dodając, że m.in. w tym celu jego firma zawiązała właśnie spółkę celową z Polską Grupą Zbrojeniową. Zadaniem QBiTT będzie dostarczanie rozwiązań z obszaru cyberbezpieczeństwa dla sektora zbrojeniowego.

- Podobnie jak PSL-Świdnik mocno liczymy na to, że inwestycje wojska pobudzą innowacyjność. Państwo powinno być tutaj nie tylko zleceniodawcą, ale i partnerem. Sfera militarna może napędzać innowacje, musimy przy tym stworzyć dobry model przenoszenia innowacji wojskowych na cywilny rynek komercyjny. Przecież przeciętny smartfon zawiera szereg rozwiązań stworzonych pierwotnie właśnie dla wojska – przypomniał Marcin Malicki.

- Mam nadzieję, że w nowej podstawie programowej dla polskich szkół podstawowych jest cyfryzacja i że przewidziano tam wsparcie dla młodych w przechodzeniu do „bycia cyfrowym”oraz budowaniu kultury współpracy – skwitował Jacek Socha, wiceprezes i partner w firmie doradczej PwC Polska.