Region > Świętokrzyscy księża w finale konkursu na...

    Region > Świętokrzyscy księża w finale konkursu na najlepszego Proboszcza 2007 roku

    IB

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Proboszcz parafii Świętej Jadwigi Królowej w Kielcach i proboszcz parafii Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Morawicy zostali finalistami ogólnopolskiego konkursu Proboszcz Roku 2007.

    Do czwartej już edycji konkursu, organizowanego przez Katolicką Agencję Informacyjną i redakcję programów katolickich TVP, parafianie zgłosili kandydatury 83 swoich proboszczów. Gala odbyła się w czwartek w gmachu sekretariatu Episkopatu Polski w Warszawie.

    Zwycięzcą konkursu został ksiądz Jan Dziasek, proboszcz parafii Świętej Jadwigi Królowej w Krakowie Krowodrzy. W gronie 14 kapłanów wyłonionych przez kapitułę do ścisłego finału znalazło się dwóch proboszczów z diecezji kieleckiej: ksiądz Jan Ciszek, proboszcz parafii Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Morawicy oraz ksiądz Wiesław Jasiczek, proboszcz parafii Świętej Jadwigi Królowej w Kielcach.

    Proboszcz Roku 2007 otrzymał w nagrodę laptop z oprogramowaniem, finaliści zestawy oprogramowania komputerowego przydatne w pracy w parafii, pozwalające sprawnie prowadzić statystykę parafialną, np. porównania co do liczby wiernych uczestniczących w mszach świętych, przystępujących do komunii i spowiedzi, a także planowania pracy duszpasterskiej.

    CO TO ZNACZY: BYĆ PROBOSZCZEM?

    - To znaczy być człowiekiem otwartym i skłonnym do poświęceń, bo każdy "zawód" wymaga poświęceń - uważa ksiądz Jan Ciszek. - Z jednej strony żyjemy w łatwych czasach dla proboszczów, bo na telefon można załatwić wszystko, nawet materiały do budowy kościoła. Z drugiej strony mamy do czynienia z wieloma ludźmi, którzy zagubili się w tych nowych czasach, nie umieją sobie poradzić, nie nadążają za tempem życia i przemian, za biznesem, komercją i wymagają pomocy, bo zostali zostawieni sami sobie, opuszczeni przez wszystkich. To właśnie jest powód do obecności księdza.
    - Pracę proboszcza można określić cytatem z Ewangelii "po owocach ich poznacie", często można tę pracę ocenić dopiero kiedy księdza już nie ma na ziemi, bo to są działania rozłożone w czasie, które nie zawsze dają natychmiastowe, chwytliwe i medialne efekty - mówi ksiądz Wiesław Jasiczek.

    - Trzeba przede wszystkim być człowiekiem. Wielkością Jana Pawła II było to, że będąc biskupem, kardynałem, Papieżem, pozostał człowiekiem, nazywał rzeczy po imieniu, nie próbował się nikomu przypodobać, kiedy trzeba było mówił ostro, ale robił to z troską i miłością. Każdy proboszcz chciałby, żeby jego parafianie byli aniołami, ale i on, i oni muszą chodzić po ziemi. Trzeba mówić ludziom prawdę, nie udawać, że się nie widzi rzeczy złych, bo to ani nie wychowuje, ani nie buduje autorytetu proboszcza. Trzeba po porostu być człowiekiem prawdziwym, realnie podchodzić do problemów, nie obiecywać gruszek na wierzbie, nie udawać kiedy coś nie wyjdzie.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo