Rakówka > Pani Anna Woźniak skończyła 100 lat

    Rakówka > Pani Anna Woźniak skończyła 100 lat

    /m/

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Pani Anna Woźniak z Rakówki skończyła 100 lat.

    - Myślałam, że nikt nie będzie o tym wiedział, tak sobie siądę po cichutku, a tu gości mam w domu i piękne kwiaty. Wszystkim dziękuję i Bóg zapłać - mówi jubilatka i zaprasza na kawę.

    Kiedy Renata Segiecińska z-ca dyrektora Wydziału Organizacyjno-Administracyjnego Świętokrzyskiego Urzędu Wojewódzkiego w Kielcach, czytała list premiera Donalda Tuska skierowany do jubilatki, pani Anna wstała, jak mówi, bo do władzy trzeba mieć szacunek, a tu przecież sam premier napisał do skromnej kobiety w Rakówki.

    Pani Anna urodziła się w Rakówce, całe życie tu mieszkała, męża też miała z Rakówki.
    Teraz tylko zimy spędza z córką w Przemyślu, bo tu trzeba śnieg odgarnąć i w piecu palić. Opowiada, że życie tu w Rakówce było biedne i skromne, ziemia VI klasy, sam piach. Ale trzeba było sobie radzić, las był blisko, sprzedawało się grzyby i jagody, ze śmietana i jajka i chodziło się do Rakowa wymieniało je na kawałek słoniny i cukier. Potem była wojna, mąż najpierw był dwa lata w wojsku, a potem z wojska zamiast do domu poszedł walczyć, trafił do niewoli i wrócił po sześciu latach. Ale najważniejsze było nie narzekać. Jakoś się wszystko poukładało. Pani Anna dochowała się trojga dzieci, dziesięciorga wnuków. Dwudziestu jeden prawnuków i czterech praprawnuków.

    Pani Anna do dziś zachowała uśmiech, pięknie deklamuje wiersze. Dziesiątki wierszy zna na pamięć i na dowód deklamuje Mickiewicza "Powrót taty", a potem "Żył sobie dziad i baba" i śpiewa balladę o chłopcu synu sternika, co pyta gdzie ojciec, a on zginął pod falami. To wszystko pamięta jeszcze ze szkoły w Pułaczowie. Jak przychodzi la ze szkoły musiała swojej mamie wszystko czytać na głos. Całe życie lubiła książki i bardzo dużo czytała, do dzisiaj uważa, że jest to najlepsze na pamięć.
    Bóg dał zdrowie

    Jaka jest recepta na 100 lat? Pani Anna mówi krótko.

    - Tajemnicy żadnej nie mam. Panu Bogu widać kartki się przestawiły i mnie do siebie nie woła. Tak widać musi być.

    Więcej w jutrzejszym "Echu Dnia"

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo