Region > Usuwanie skutków nawałnicy potrwa jeszcze parę dni...

    Region > Usuwanie skutków nawałnicy potrwa jeszcze parę dni

    /MPB/

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Jeszcze dziś strażacy usuwali kilkadziesiąt powalonych drzew i pozrywanych reklam po nocnej nawałnicy, która przeszła nad regionem świętokrzyskim z soboty na niedzielę.

    Prawie półtora tysiąca świętokrzyskich gospodarstw nie miało rano prądu. - W sumie od soboty mieliśmy ponad dwieście interwencji związanych z usuwaniem skutków wichury - poinformowała Magdalena Porwet, rzecznik świętokrzyskiej straży - Ponad 40 dachów zostało zerwanych lub uszkodzonych. Szacujemy że usuwanie zniszczeń może jeszcze potrwać kilka dni.

    W niedzielę późnym wieczorem strażacy musieli mocować zerwaną reklamę na ulicy Sienkiewicza w Kielcach i oderwaną blachę z budynku na osiedlu Na Stoku, która mogła runąć na przechodniów. Konary drzew zatarasowały drogę wojewódzką w Kurozwękach w powiecie staszowskim, przejazd kolejowy na ulicy Jana Pawła w Radoszycach w powiecie koneckim i drogę powiatową w Jurkowicach w powiecie staszowskim. Dziś podobnych zdarzeń było ponad dwadzieścia. Drzewa trzeba było usuwać z dróg w Szumsku i Łagowie w powiecie kieleckim oraz Stykowie w powiecie starachowickim.

    Po godzinie 8 strażacy usuwali topolę, która runęła na torowisko przy hurtowni budowlanej na ulicy Przemysłowej w Jędrzejowie. W Skarżysku drzewo przewróciło się na portiernię byłej fabryki domów i zerwało przewody elektryczne. W Opatowie przy ulicy Świętokrzyskiej konar uszkodził linię telefoniczna. We Włochach w powiecie pińczowskim uszkodzony został dach na stodole. Strażacy pomagali w naprawie dachów na szkołach w Niestachowie w powiecie kieleckim i w Kliszowie w powiecie pińczowskim. W Jędrzejowie musieli usuwać antenę satelitarną, która naderwana wisiała nad przejściem dla pieszych.

    Potężny orzechowiec runął również na plac kościoła w Nowym Korczynie w powiecie buskim. Natomiast we Wnorowie w powiecie sandomierskim wiatr zerwał w nocy blachy z przystanku. Spadły one na przewody między słupem energetycznym a budynkiem. Na skutek zwarcia linia energetyczna się zapaliła. Straty oszacowano na tysiąc złotych.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo