Kazimierza > Aż trzy razy pozwała do sądu kazimierskiego...

    Kazimierza > Aż trzy razy pozwała do sądu kazimierskiego burmistrza eks-pracownica magistratu

    /ALI/

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Świętokrzyskie


    Każdy z pozwów ma wymierną wartość. Powódka żąda odszkodowania w łącznej kwocie 13 tysięcy złotych. Pierwsza rozprawa w tym głośnym procesie odbyła się w minionym tygodniu w Sądzie Pracy w Pińczowie.

    Formalnie pozwanym jest kazimierski Urząd Miasta i Gminy, ale powódka kieruje oskarżenia pod adresem burmistrza Adama Bodziocha. Zwłaszcza to najcięższego kalibru - o mobbing.

    Na pytanie sędziego, na czym mobbing polegał, kobieta stwierdziła, że burmistrz ją poniżał, lekceważył, drwił z niej.
    Słuchając obszernych, trwających trzy kwadranse zeznań powódki przed sądem można odnieść wrażenie, że ważniejsza od takich czy innych zachowań była praca. Podobno "obiecana" przez burmistrza.

    Przez ostatnie cztery lata (z przerwami) pracowała w ratuszu jako goniec. Była zatrudniona na podstawie skierowania z "pośredniaka", a umowy o pracę - na czas określony - kilkakrotnie przedłużano. Powódka oczekiwała czegoś więcej, lepszej
    posady.

    - W 2002 roku byłam w sztabie wyborczym pana burmistrza i obiecał mi, że po tym, co dla niego zrobiłam, da mi pracę. Ale słowa nie dotrzymał - oświadczyła przed sądem. Dała też do zrozumienia, że pod koniec 2007 roku liczyła na stanowisko kierownicze w ratuszu. Nie zgłosiła się jednak do konkursu. Dlaczego - motywowała to na dwa sposoby.

    Więcej w jutrzejszym "Echu Dnia"

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo