Wykładowcy AŚ skazani za korupcję

    Wykładowcy AŚ skazani za korupcję

    Zdjęcie autora materiału

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    - Kara ma pokazać innym, że takie zachowania są naganne - mówił w środę sędzia Michał Winiarczyk.

    - Kara ma pokazać innym, że takie zachowania są naganne - mówił w środę sędzia Michał Winiarczyk. ©Ł. Zarzycki

    Kary więzienia w zawieszeniu i zakazy wykonywania zawodu dla wykładowców Akademii Świętokrzyskiej.
    - Kara ma pokazać innym, że takie zachowania są naganne - mówił w środę sędzia Michał Winiarczyk.

    - Kara ma pokazać innym, że takie zachowania są naganne - mówił w środę sędzia Michał Winiarczyk. ©Ł. Zarzycki

    - Młody człowiek na uczelni nie może stykać się z osobami, które traktują przyjęcie korzyści jako coś normalnego - uzasadniał sędzia wyrok dla wykładowców, oskarżonych w związku z aferą korupcyjną w Akademii Świętokrzyskiej.

    63-letni profesor Akademii Świętokrzyskiej, znany naukowiec, stanął przed sądem oskarżony o przyjęcie 2 tysięcy złotych łapówki od studentów Wydziału Pedagogiki i Nauk o Zdrowiu.
    50-letniej pani magister (która w akademii nie była zatrudniona, ale prowadziła wykłady z logiki) zarzucono natomiast, że wzięła 500 złotych łapówki. Oboje nie przyznawali się do winy. W pewnej chwili wydawało się nawet, że podstawy aktu oskarżenia przeciwko profesorowi runęły. Bo studentka, która w śledztwie przyznała, że wręczyła mu pieniądze, w sądzie odwołała te zeznania twierdząc, że w ostatniej chwili kopertę z łapówką zabrała dla siebie. Ale sąd - jak się okazało podczas wczorajszego ogłoszenia wyroku - nie miał wątpliwości.

    - Sąd oparł swoje ustalenia na zeznaniach, złożonych przez tego świadka na etapie śledztwa. Nie podzielił natomiast wersji podanej później na sali rozpraw, uznając, że została ona wymyślona na potrzeby procesu - tłumaczył sędzia Michał Winiarczyk. Sąd całkowicie uwierzył też byłemu studentowi, pracownikowi służby więziennej, który był głównym świadkiem oskarżenia przeciwko pani magister. Zeznał, że osobiście zaniósł jej pieniądze. - Przyznanie się do tego kosztowało go wiele odwagi cywilnej. Na skutek tych zeznań musiał odejść z pracy - zauważył sędzia.

    NIE BYLI WZOREM

    Profesor został skazany na dwa lata więzienia w zawieszeniu na pięć lat i 20 tysięcy złotych grzywny. Kara dla pani magister to rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata i 3 tysiące złotych grzywny. Obojgu sąd zakazał też wykonywania zawodu. Jemu na trzy lata, jej na rok.

    - Korzyści zostały przyjęte w związku z pełnieniem przez oskarżonych funkcji wykładowcy, egzaminatora, w zamian za łagodne potraktowanie na egzaminie - mówił sędzia. - Kara ma pokazać innym, że takie zachowania są naganne. Od osób zajmujących stanowisko profesora wyższej uczelni można wymagać, oprócz przekazywania wiedzy, także kształtowania postaw. Nie może być tak, że profesor, który ma być wzorem dla studenta, przyjmuje pieniądze i nic sobie z tego nie robi.
    Sędzia przyznał, że zasądzone grzywny są wysokie, zwłaszcza w przypadku profesora. - Ma on jednak wysokie dochody, to nieco ponad jego dwumiesięczny zarobek - dodał.

    UCZELNIA CZEKA

    Oskarżeni nie przyszli na ogłoszenie wyroku. Dla Akademii Świętokrzyskiej, która właśnie jest na finiszu swoich starań o uzyskanie statusu uniwersytetu, taka decyzja sądu to mocny cios. - Wyrok jest drakoński. Jestem przekonany, że będą apelacje - komentował po wyjściu z sali rozpraw Ryszard Biskup, rzecznik prasowy uczelni. Uważam, że sąd nie wziął pod uwagę wszystkich argumentów obrony. To złamanie kariery naukowej dwóch osób.

    Pani magister nie wykłada już w akademii. Natomiast nadal pracuje tam profesor. - I będzie tak, dopóki wyrok się nie uprawomocni - podkreśla Ryszard Biskup. - Także dopiero po uprawomocnieniu się wyroku profesor stanie przed komisją dyscyplinarną.

    Komentarze

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo