Pliński: Chcieliśmy wyrzucić Serbów z turnieju

    Pliński: Chcieliśmy wyrzucić Serbów z turnieju

    Paweł Kotwica

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Daniel Pliński ma 29 lat. Zawodnik PGE Skry Bełchatów, środkowy bloku, 205 cm, 95 kg.

    Daniel Pliński ma 29 lat. Zawodnik PGE Skry Bełchatów, środkowy bloku, 205 cm, 95 kg. ©P. Kotwica

    Daniel Pliński, reprezentant Polski w siatkówce na Olimpiadzie w Pekinie opowiada o wrażeniach po meczu.
    Daniel Pliński ma 29 lat. Zawodnik PGE Skry Bełchatów, środkowy bloku, 205 cm, 95 kg.

    Daniel Pliński ma 29 lat. Zawodnik PGE Skry Bełchatów, środkowy bloku, 205 cm, 95 kg. ©P. Kotwica

    Paweł Kotwica: *Tak to wyglądało, że to wy jesteście bardziej zdeterminowani niż Serbowie, którzy po dwóch porażkach mieli nieciekawą sytuację.

    Daniel Pliński: - Nie chciałbym cytować słów, które przed tym meczem padały w naszej szatni. Chcieliśmy się bardzo Serbom zrewanżować za ostatnią porażkę z nimi (w finałach Ligi Światowej w Rio de Janeiro - przyp. PK). Wtedy nas zlali i były jakieś głupie uśmiechy z ich strony.
    Byliśmy bardzo zmotywowani, żeby ich pokonać i wyrzucić z turnieju. Ale najważniejsze było, żeby przypieczętować wyjście z grupy i to co najmniej z trzeciego miejsca. Cieszymy się przede wszystkim z tego, że dobrze gramy. Mówiłem przed Pekinem, że jesteśmy w dobrej formie i tej wersji będę się trzymał. Wszystko jest w naszych głowach, jeśli cały czas będziemy pozytywnie nastawieni, to możemy być bardzo groźni na tym turnieju.

    * Znowu w pierwszym secie wygraliście bardzo trudną końcówkę.

    - Dokładnie, wygraliśmy z Niemcami 31:29 i dzisiaj tak samo. Trzeba się cieszyć, że w takich nerwowych sytuacjach nie drży ręka, kończymy najważniejsze piłki. Czasem nam tego brakowało, teraz się to zmieniło. Igrzyska olimpijskie są raz na cztery lata, dla wielu z nas to prawdopodobnie ostatnia olimpiada, dlatego robimy wszystko, aby zdobyć medal. O naszym zwycięstwie zadecydowało dobre rozszyfrowanie Grbicia i wysoki procent skuteczności w ataku.

    * A czego brakuje?

    - Mamy rezerwy w zagrywce. Na treningach to wygląda jak należy, teraz musimy to przenieść na mecze.

    * Widać na boisku, że gracie jednocześnie ze swobodą, ale i z pewnością siebie.

    - Dla tej pewności bardzo ważny był mecz z Niemcami. To mocny zespół, a wygraliśmy z nimi 3:0 w miarę gładko.

    * Po turnieju w Rio de Janeiro wasze morale na pewno "siadło".

    - Tak, byliśmy rozchwiani psychicznie, bo dostaliśmy tam strasznie w dupę, ale wiedzieliśmy, że bardzo dobrze popracowaliśmy tu w Chinach przed igrzyskami.

    * Teraz gracie z Brazylią. Podobno widzieliście kawałek przegranego przez nią 1:3 meczu z Rosją, który odbył się przed waszym pojedynkiem z Serbami.

    - Tak, widzieliśmy niecałego seta. Wydaje mi się, że Brazylijczycy stracili pewność siebie przez porażki w finałowym turnieju Ligi Światowej u siebie. Nie jest sztuką robić fajną atmosferę, gdy się wygrywa, sztuką jest podniesienie się z kolan. A my się właśnie podnieśliśmy. Obojętnie, co się na tym turnieju jeszcze wydarzy, to już pokazaliśmy tu kawał charakteru.

    * Widzieliście mecz siatkarek z Japonią?

    - Oglądaliśmy do stanu 2:1 dla Japonek. Potem przyszedł trener Świderek i nas wygonił do łóżek.

    * Czujecie ciężar tego, że oczy całej polskiej reprezentacji w Pekinie są zwrócone na was. Wszyscy przegrywają, wy wygrywacie w ładnym stylu.

    - Zawsze gramy pod presją, bo w Polsce jest mnóstwo kibiców siatkówki, wielu tu przyjechało nas dopingować do Pekinu. Ale radzimy sobie. Mnie taka sytuacja, że wszyscy na nas liczą, dodatkowo mobilizuje. Postaramy się zrobić jak najwięcej. Ale nie zapominajcie o piłkarzach ręcznych, którzy też dzisiaj awansowali do ćwierćfinału. My bardzo im kibicujemy, a oni nam.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo