Pani Eleonora: W grupie łatwiej jest schudnąć (wideo,...

    Pani Eleonora: W grupie łatwiej jest schudnąć (wideo, zdjęcia)

    Beata Alukiewicz

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Eleonora Murawska, uczestniczka akcji Zmień się na zdrowie przyznaje, że ruchu miała za mało. Twierdzi, że w grupie znacznie łatwiej jest schudnąć.
    Olga Chaińska, instruktorka fitness, daje pani Eleonorze wskazówki, jaka powinna być pozycja do jazdy na rowerze.

    Olga Chaińska, instruktorka fitness, daje pani Eleonorze wskazówki, jaka powinna być pozycja do jazdy na rowerze. ©Ł. Zarzycki


    Nasi uczestnicy projektu "Zmień się na zdrowie" rozpoczęli zajęcia na sali fitness, pod kierunkiem Olgi Chaińskiej, rehabilitantki, instruktorki fitness, właścicielki Expert Fitness. Pierwszy dzień przebiegał jeszcze trochę ulgowo - pani Olga zademonstrowała i poprosiła o próbne wykonywanie ćwiczeń na rowerku, ze sztangami, z piłką i hantlami oraz elementy aerobiku. Jak sobie z tym radziła Eleonora Murawska?

    Przyznaje, że ruchu miała za mało. A samemu w domu z gimnastyką jakoś nie wychodziło.

    - Kiedyś biegałam dwa razy dziennie. Dziś jedynie spaceruję z synkiem i mam zalecone ćwiczenia rozciągające na bolący kręgosłup. I dlatego to chyba był ostatni moment, by się zmobilizować, poza tym w grupie jest znacznie łatwiej.
    Oczywiście ani od pani Eleonory, ani od pozostałych uczestników nikt od razu cudów nie wymaga. Pierwsze zajęcia nie były męczące, ale Olga Chaińska już zapowiedziała: na następne konieczny ręcznik i picie. Bo pot będzie z was ociekał strumieniami.

    Nie wiedziałam, że tyle jem

    Dla naszych odchudzających się, przyszedł czas "spowiedzi". Doktor Katarzyna Krekora-Wollny zaprosiła wszystkich do swojego gabinetu, by przeczytać ich dzienniczki - przypominamy, że podczas pierwszej lekarskiej i dietetycznej wizyty uczestnicy akcji "Zmień się na zdrowie" zostali zobowiązani do szczegółowego wyliczenia się, co do grama i co do godziny - z tego, co jedzą przez cały dzień. Diariusz taki, który będzie podstawą do opracowania przyszłej diety - prowadzili przez tydzień.

    - Jestem pozytywnie zszokowania - mówi doktor Katarzyna Krokera-Wollny. - Tak dobrze prowadzonych dzienniczków, takiego skrupulatnego wyliczania poszczególnych dań i posiłków dawno już moi pacjenci nie przedstawiali. To naprawdę dobrze rokuje - widać, że wszyscy są zdeterminowali i przekonani do tego co robią. W dodatku już sama konieczność "spowiadania się' sprawiła, że…sami z siebie, bez żadnych poleceń zaczęli jeść mniej.



    Jak to wyszło w przypadku Eleonory Murawskiej?

    - Nie zdawałam sobie wcześniej sprawy jak dużo jem. Po-wiem więcej: kiedy czytałam na drugi dzień, to co napisałam, wierzyć mi się nie chciało. Okazuje się, że wiele rzeczy spożywa się zupełnie bezwiednie: pamięta się obfitsze posiłki, a takie drobne przekąski gdzieś umykają. A one dają drugie tyle kalorii, albo nawet więcej.

    Więc sama zaczęłam pewne rzeczy odrzucać. Niestety, moją piętą achillesową są późne kolacje i podjadanie w nocy czy przed telewizorem. Zdaje się, że muszę przejść o tej porze na marchewkę lub surówki.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo