Co w przypadku ubezpieczenia powinien wiedzieć rolnik, by nie stracić np. w przypadku nawałnicy? Pogoda pokazała pazurki. Jakiekolwiek polisy to nie sposób na walkę ze skutkami nawałnic.

- Wykupiłem polisę, ale obawiałem się głównie gradobicia, a nie deszczu nawalnego, który w sierpniu zniszczył sporą część moich upraw - mówi rolnik z Pomorza. - Zboża aż mi deszcz wklepał w ziemię, no ale z ubezpieczalni nic nie dostanę, bo źle trafiłem z wyborem tzw. ryzyk.

Dopłaty z budżetu państwa do polis stosowane są wyłącznie z tytułu zawarcia umów ubezpieczenia od wystąpienia określonych zdarzeń losowych (szczegóły w infografice).

Mądry rolnik po szkodzie

Gospodarz z Pomorza przyznaje, że przy wyborze polisy zastanawiał się m.in. nad stawkami ubezpieczeń (wybierał tańsze) i zależało mu przede wszystkim na tym, żeby spełnić obowiązek ubezpieczenia co najmniej 50 proc. powierzchni upraw. - Bo bez tego, w przypadku pomocy państwa, miałbym obciętą pomoc - przyznaje rolnik. - Ale dziś już wiem, że głupotą jest wybieranie tańszych ryzyk, chociaż składki - pomimo dopłat z budżetu państwa - tanie nie są. Nie wyobrażam też sobie, za co mógłbym odbudować budynki gospodarcze, gdyby nie ubezpieczenie. Kataklizmów jest coraz więcej i pomimo tego, że składki to spory wydatek, nie ma co na nich oszczędzać.

Poszkodowani w nawałnicach przyznają, że niektórzy rolnicy nie rozumieją wszystkich zapisów zawartych w umowach, ale je podpisują (zatem warto te zapisy uprościć). Zwracają też uwagę, że przepisy nie nadążają za zmianami w pogodzie.

- Ostatnie nawałnice pokazały, że trzeba inaczej zdefiniować niektóre ryzyka - mówi Wiktor Szmulewicz, prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych. - Na przykład chodzi o deszcz nawalny. Docierały do nas skargi od rolników, że niektóre towarzystwa ubezpieczeniowe nie chciały im wypłacić odszkodowań, twierdząc, że to był zwykły deszcz. Zatem trzeba te definicje doprecyzować, by nie było nieporozumień.

Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi zawarł z pięcioma zakładami ubezpieczeń umowy w sprawie stosowania w 2017 r. dopłat z budżetu państwa do składek ubezpieczenia upraw rolnych lub zwierząt gospodarskich, tj. z: - Powszechnym Zakładem Ubezpieczeń S.A. z siedzibą w Warszawie; - Towarzystwem Ubezpieczeń Wzajemnych „TUW” z siedzibą w Warszawie, - Concordia Polska Towarzystwo Ubezpieczeń Wzajemnych z siedzibą w Poznaniu, - Pocztowym Towarzystwem Ubezpieczeń Wzajemnych z siedzibą w W-wie, - InterRisk Towarzystwem Ubezpieczeń SA Vienna Insurance Group z siedzibą w W-wie.

Nie zapomnij o budynkach

Na co rolnik powinien zwracać uwagę zawierając polisę ubezpieczenia upraw lub budynków, by nie stracić np. w przypadku nawałnicy?

Marcin Tarczyński, analityk Polskiej Izby Ubezpieczeń: - Budynki wchodzące w skład gospodarstwa rolnego muszą być ubezpieczone. To obowiązek rolnika. Obowiązkowe ubezpieczenie zapewnia ochronę przed finansowymi konsekwencjami pożarów, powodzi, silnych wiatrów, deszczy nawalnych itp. Istotną kwestią jest określenie sumy ubezpieczenia na poziomie, który pozwoli odbudować uszkodzony budynek w razie wystąpienia niszczącego żywiołu. Problemem występującym masowo w polskich gospodarstwach rolnych jest zły stan techniczny budynków wynikający z braku remontów, stosowania materiałów o niskiej jakości, nieprawidłowego wykonania prac budowlano-montażowych. Rolnik posiadający takie budynki jest bardziej narażony na skutki katastrof naturalnych, ponieważ z jednej strony narażone są one bardziej na działanie sił natury, z drugiej strony ubezpieczane są według ich wartości rzeczywistej, czyli przy określaniu ich sumy ubezpieczenia uwzględnia się zużycie techniczne.

Tarczyński podkreśla, iż warto pamiętać, że ubezpieczenie obowiązkowe obejmuje wyłącznie mury budynków, wchodzących w skład gospodarstwa rolnego: - Musimy więc zadbać o to, by za pomocą dodatkowej, dobrowolnej umowy ubezpieczenia, objąć ochroną także ruchomości domowe - meble sprzęt RTV itp. Umowa powinna być zawarta na taką sumę ubezpieczenia, która odpowiada faktycznej wartości zgromadzonych w domu przedmiotów.

Agnieszka Rosa z PZU SA/PZU ŻYCIE SA wyjaśnia, że budynki ubezpiecza się na 12 miesięcy: - Warto, by rolnicy pamiętali, że trzeba zaktualizować sumę ubezpieczenia budynków: - Powinna ona odpowiadać realnej ich wartości, bo tylko taka suma gwarantuje wypłatę odszkodowania w wysokości, która w razie szkody całkowitej pozwoli na odtworzenie utraconego mienia. Ubezpieczenie chroni przed wystąpieniem niekorzystnych zjawisk pogodowych, niezależnie od stopnia ich natężenia. Gwarantuje wypłatę odszkodowania także w razie klęsk żywiołowych.

- W ubezpieczeniach budynków nie stosujemy zasady proporcji polegającej na pomniejszaniu odszkodowania, gdy wysokość sumy ubezpieczenia jest znacznie zaniżona w stosunku do rzeczywistej wartości budynku (...) - podkreśla Agnieszka Rosa.

- Dla rolników indywidualnych, posiadających gospodarstwo rolne, mamy w naszej ofercie rozwiązanie, dzięki któremu rolnicy mogą spełnić nie tylko ustawowy obowiązek ochrony swojego gospodarstwa, ale również ­ za pomocą specjalnej klauzuli - ubezpieczyć całą jego zawartość, tj. zwierzęta gospodarskie, ziemiopłody, materiały i zapasy, a to wszystko bez konieczności dołączania wykazu mienia - wyjaśnia Sergiusz Lenhardt, ekspert Concordii Ubezpieczenia.

Przeczytaj też: Tomasz Oset: Sołtys powinien być dla ludzi, a mieszkańcy dla wioski [rozmowa]

I dodaje: - Doskonałym rozwiązaniem jest też inne ubezpieczenie, z wyborem jednego z 4 wariantów, w tym opcji prestiżowej, obejmującej wszystkie ryzyka . Z tą polisą chroniony jest nie tylko dom, ale również jego wyposażenie - np. meble, sprzęt rtv - i stałe elementy, m.in. instalacja grzewcza i wodno-kanalizacyjna. Poza szkodami będącymi następstwem ryzyk takich jak pożar, huragan, uderzenie pioruna, grad czy powódź, można dodatkowo rozszerzyć ochronę o szkody spowodowane wandalizmem i pękaniem mrozowym. A co szczególnego daje taka opcja prestiżowa? Co nie jest wyłączone - jest objęte ochroną!

pixabay.com

Także PZU oferuje zawarcie dobrowolnego ubezpieczenia mienia ruchomego w gospodarstwie. - Ubezpieczeniem mogą zostać objęte zarówno sprzęt rolniczy, materiały, środki ochrony roślin jak też ruchomości domowe - wyjaśnia Agnieszka Rosa. - Ostatnie nawałnice pokazały, że nawet najbardziej trwałe składniki gromadzonego latami majątku mogą ulec zniszczeniu w ciągu zaledwie paru chwil.

Dodaje m.in.: - Oprócz obowiązku ubezpieczenia budynków oraz OC rolnicy od kilku już lat - zgodnie z ustawą o ubezpieczeniach upraw rolnych i zwierząt gospodarskich - mają także obowiązek ubezpieczyć co najmniej 50 proc. swojej produkcji roślinnej od jednego z wymienionych w ww. ustawie ryzyk obowiązkowych tj.: powodzi, suszy, ujemnych skutków przezimowania, gradu czy przymrozków wiosennych. (...)Ubezpieczenie zawierane jest z dopłatą z budżetu państwa sięgającą do 65 proc. składki. Tak wysoki poziom dofinansowania składki sprawia, że coraz więcej rolników decyduje się na zawarcie ubezpieczenia. Ochroną ubezpieczeniową objęte są także zdarzenia o charakterze klęsk żywiołowych. Przypominamy, że brak zawarcia ww. ubezpieczeń obowiązkowych może skutkować nałożeniem na rolników kar odpowiednio w wysokości ¼ minimalnego wynagrodzenia za pracę (ok. 500 zł) w razie braku ubezpieczenia budynków oraz 2 euro od każdego hektara w przypadku upraw.

- Niestety, bardziej dotkliwe niż powyższe kary może okazać się - w razie klęski żywiołowej - utrata całego posiadanego w gospodarstwie majątku - podsumowuje Agnieszka Rosa.