Majewski: Kiedyś sypiałem pod choinką

    Majewski: Kiedyś sypiałem pod choinką

    Kuba Zajkowski

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Płonąca choinka, radziecki wóz rakietowy i sfermentowana kutia. Z tym Szymonowi Majewskiemu kojarzy się Boże Narodzenie.
    Szymon Majewski z żoną Magdą.

    Szymon Majewski z żoną Magdą. ©Oko Cyklopa

    * Podobno jesteś bardzo doświadczonym Świętym Mikołajem…

    - W tym roku będę nim po raz czternasty! Najpierw moje dzieci były przerażone, potem wywoływałem sensację, a odkąd zaczęły mnie rozpoznawać, mamy świetną zabawę. Za każdym razem się przekomarzamy: one mówią, że się przebrałem i przyniosłem prezenty, a ja niezmiennie udaję, że nie mam z tym nic wspólnego (śmiech). Był moment, w którym pomyślałem, że to już nie ma sensu. Powiedziałem, że przestaję być Świętym Mikołajem. Wiesz, jak zareagowały moje dzieci? Prawie się poryczały! Powoli do mnie dociera, że kiedyś będę się przebierał dla wnuków.

    * Czy jako Święty Mikołaj żądasz, by pozostali domownicy wykupywali wierszykiem czy piosenką prezenty, które im dajesz?

    - Stosuję tę metodę.
    Jako Święty Mikołaj mogę być złośliwy i nie do końca poprawny. Uchodzą mi nawet płazem kąśliwe uwagi i zmuszanie teściowej, żeby zaśpiewała piosenkę. Daje mi to lekką satysfakcję (śmiech). Ostatnio robię to jednak coraz rzadziej, bo nie chcę przedłużać ceremonii wręczania prezentów. Mój strój jest strasznie zdekompletowany i nie czuję się w nim komfortowo. Zbyt łatwo można mnie zdemaskować. Mam dziury w spodniach, a broda strasznie śmierdzi piwnicą.

    * Jaki prezent, który znalazłeś pod choinką, najmilej wspominasz?

    - Radziecki wóz rakietowy. Pamiętam, że gdy go dostałem, byłem przeziębiony, co zdarzało mi się przed świętami dość często. Jeździłem nim po kołdrze i strzelałem plastikową rakietą. Było wspaniale. Mój ojciec przywiózł mi też kiedyś z Leningradu karabin. Był… pomarańczowy, świecił i strasznie rzęził. Zawsze zastanawiałem się, jak to możliwe, że żołnierze mają broń w takim kolorze. Gdy się zepsuł, mój dziadek bardzo się ucieszył (śmiech).

    * Z czym, oprócz wozu rakietowego, kojarzy ci się wigilia z okresu dzieciństwa?

    - Z płonącą choinką, którą mój wujek gasił marynarką. Nie mieliśmy elektrycznych lampek i zawieszaliśmy świeczkowe, a to było dość niebezpieczne. Podczas tamtej pamiętnej wigilii zajął się anielski włos i świąteczne drzewko stanęło w płomieniach.

    * Masz, poza wcielaniem się w Świętego Mikołaja, jakieś świąteczne obowiązki?

    - Zazwyczaj mamy sporo do zrobienia, bo co roku przychodzi do nas ponad 20 osób. Moja żona jest perfekcjonistką, jeśli chodzi o świąteczny wystrój. Przyozdobienie stołu i mieszkania jest dla niej bardzo ważne. Ma straszne ciśnienie, żeby wszystko było dopięte na ostatni guzik. Nie zawsze potrafię temu sprostać. Dlatego co roku dochodzi do rodzinnej kłótni. Odnajduję w tym urok.

    * Co spada na twoje barki?

    - Między innymi kupowanie choinki, które stało się już rytuałem. Wybieram odpowiednie drzewko, pakuję je na bagażnik na dachu, wracam do domu i stawiam na balkonie. Zerkają tam dzieci, a nasza suka Lusia obwąchuje i się dziwi. Bardzo to lubię. Zawsze mamy prawdziwą choinkę, chociaż ostatnio coraz częściej myślimy o tym, by oszczędzić naturę i wziąć sztuczną. Trudno nam jednak zrezygnować z cudownego zapachu żywego drzewka. Gdy byłem mały, spałem pod choinką. Chciałem być blisko akcji prezentowej. Mimo że zawsze zostawałem wyprowadzony w pole i nie widziałem momentu, w którym podarki trafiały pod drzewko, uwielbiałem tam leżeć. Przez chwilę mogłem poczuć się jak partyzant w lesie (śmiech).

    * Twój syn też praktykuje spanie pod choinką?

    - Dwa czy trzy lata temu spróbował. Powiedział, że było super.

    * Kto w twoim domu ubiera świąteczne drzewko?

    - To domena mojej żony. Choinka zawsze jest tematyczna i artystycznie wysmakowana. Czasami srebrna, innym razem biała. Madzia jest terrorystką stylistyczną. Wie, co ma jak wyglądać. Jestem pod pantoflem. Wszystko musi być skonsultowane, nie ma żartów. Tak jest od 15 lat, odkąd zostaliśmy małżeństwem. W show-biznesie to superpaździerzowe gody (śmiech).

    * Masz jakieś ulubione świąteczne danie?

    - Moja żona robi kapitalny barszcz z grzybami na ostro, taki, jaki kiedyś gotowała moja mama. Lubię jeszcze smażonego karpia, a ze słodkich rzeczy - kutię. To mistrzostwo świata. Mama robiła ją na bogato, z rodzynkami, miodem, orzechami i pszenicą. Zawsze było jej tak dużo, że zostawała po świętach. Zapakowałem ją kiedyś do czterech słoików i zabrałem na obóz harcerski, na który jechałem 25 albo 26 grudnia. Trochę sfermentowała, ale była tak pyszna, że ją z kolegami zjedliśmy. W konsekwencji wszyscy się rozchorowali.

    * Jak sobie dajesz radę z przedświątecznym zamieszaniem?

    - Drażni mnie to, że Boże Narodzenie stało się komercyjne. Nie można o nim nie myśleć. Święty Mikołaj w październiku czy listopadzie już nikogo nie dziwi.

    * Co znajdzie się w świątecznym wydaniu "Szymon Majewski Show"?

    - Przede wszystkim nie będzie Szymona Majewskiego. Wigilię poprowadzi Ędward Ącki. Spotka się z gośćmi, ale czy uda mu się z nimi porozmawiać, nie ręczę. Kto go odwiedzi? To niespodzianka! Mogę za to zdradzić, że będą także najlepsze piosenki z "Szymon Majewski Show". Swoją drogą, gdybym zastał Ąckim, mógłbym nieźle zarobić. Mnóstwo osób chce, by prowadził imprezy. Niedawno dostałem propozycję, żeby poszedł uświetnić urodziny szefa jakiejś knajpy (śmiech). Ędward zaczyna być bardziej popularny niż Majewski. Ludzie podchodzą do mnie po autograf, a gdy się podpisuję swoim nazwiskiem, mówią, że chcą od Ąckiego…

    * Jesteś zazdrosny?

    - Oczywiście! Na szczęście moja żona cały czas woli mnie. Znajomy organizował imprezę i zastanawiałem się, czy nie wysłać tam Ędwarda. Ale Magda powiedziała, że nigdzie nie pójdzie z takim obleśnym gościem!

    * Ącki zostanie w twoim programie dłużej czy zniknie, jak inne postacie, w które się dotychczas wcielałeś, choćby Wiedźma Kadencja czy Magda M.?

    - Mam wrażenie, że mógłby zostać. Decyzja jeszcze nie zapadła, będziemy o tym rozmawiać w styczniu i lutym, podczas przerwy przed kolejnym sezonem programu.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Polecamy

    Mała Miss i Mały Mister 2016. Zgłoś dziecko!

    Mała Miss i Mały Mister 2016. Zgłoś dziecko!

    Pierwszaki 2016 w Świętokrzyskiem. Zobacz wszystkie klasy i zagłosuj

    Pierwszaki 2016 w Świętokrzyskiem. Zobacz wszystkie klasy i zagłosuj

    Konkurs. Do wygrania gadżety do biegania

    Konkurs. Do wygrania gadżety do biegania

    Z Echem Dnia możesz wygrać pieniądze i fantastyczne mieszkanie!

    Z Echem Dnia możesz wygrać pieniądze i fantastyczne mieszkanie!